Analitycy: Inflacja wzrosła w styczniu do 4,1 proc.

ISB
opublikowano: 15-02-2008, 09:01

Inflacja konsumencka wyniosła 4,1% r/r w  styczniu wobec 4,0% w grudniu, oceniają ekonomiści. Analitycy ankietowani przez agencję ISB nie są zgodni w ocenie czynników, które wpłynęły na chwilową, ich zdaniem, stabilizację wskaźnika CPI.

Jedenastu uwzględnionych w ankiecie ISB ekonomistów oczekuje, że wskaźnik cen i usług konsumpcyjnych (CPI) wyniósł średnio 4,09% r/r. Prognozy oscylują między 4,0% a 4,2%. Natomiast resort finansów szacuje styczniowy poziom wskaźnika CPI na 4,0%.

Analitycy nie byli tym razem zgodni w ocenie przyczyn utrzymania się inflacji na wysokim, ponad 4-proc. poziomie. Jedni wskazywali na rosnące ceny żywności, inni natomiast szacują ich spadek, zwracając uwagę na wzrost kosztów utrzymania mieszkań.

"W naszej prognozie przyjęliśmy, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 1,3% m/m, a ceny paliw spadły o 1,5% m/m, jednocześnie przyjęliśmy 1-proc. wzrost cen użytkowania mieszkania i nośników energii w związku z podniesieniem cen energii przez niektórych operatorów przed oficjalnym zatwierdzeniem taryf energetycznych przez Urząd Regulacji Energetyki (URE)" - tłumaczy główny ekonomista banku PKO BP Łukasz Tarnawa.

"W dalszym ciągu wysoka inflacja jest w głównej mierze efektem wzrostu cen żywności i paliw. To spowolnienie we wzrostach inflacji nie zapowiada jednak, że jej najbardziej dynamiczne ruchy mamy już za sobą. Wręcz przeciwnie, zakładamy, że po 3 miesiącach przerwy luty przyniesie ponowne przyspieszenie inflacji, którą w górę zaczną windować także między innymi wyższe ceny energii" - dodaje analityczna Raiffeisen Bank Polska Marta Petka.

Podobne wnioski nt. cen energii wyciąga część ankietowanych przez ISB ekspertów, ale inaczej oceniają perspektywy cen żywności.

"Dane o inflacji nie powinny zaskoczyć rynku. Taki poziom inflacji to po części wynik stopniowej stabilizacji i spadku cen paliw, zahamowania drastycznego wzrostu cen żywności z poprzednich miesięcy. Nie bez znaczenia jest ‘prezent' ze strony administracji, powstrzymującej wzrost cen nośników energii, który jednak zostanie nam odebrany w kolejnych miesiącach" - powiedział główny ekonomista banku BGK Tomasz Kaczor.

Jego zdaniem, informacje o cenach administracyjnych są już w dużej mierze zdyskontowane i nie będą miały znaczącego wpływu na rynek długu i złotego, który w większej części zdeterminowany jest ostatnio przez czynniki globalne niż lokalne. Nie zgadza się z nim jednak ekonomista Banku Handlowego Piotr Kalisz.

"Ze względu na opóźnienie podwyżek cen energii elektrycznej oraz gazu wskaźnik CPI w styczniu najprawdopodobniej okazał się niższy niż oczekiwano jeszcze kilka tygodni temu. Szacujemy, że inflacja w minionym miesiącu wzrosła do 4,2% r/r, głównie na skutek podwyżek cen żywności oraz wzrostu cen usług. Taki wynik mógłby poważnie rozczarować część inwestorów, pozostających pod wpływem optymistycznych prognoz MinFin" - ocenia Kalisz.

Natomiast ekonomistka Banku BPH Maja Goettig uzupełnia, że za przyspieszenie inflacji w styczniu odpowiadają również wzrosty cen w łączności, transporcie oraz zdrowiu.

"Tym samym uważamy, że ryzyko dla prognozy resortu finansów na styczeń jest po stronie wyższej inflacji" - ostrzega Maja Goettig.

I właśnie pesymistyczne prognozy dotyczące kolejnych miesięcy zaczynają coraz mocniej przebijać się w wypowiedziach ekspertów.

"Wciąż uważam, że w styczniu jak również w kolejnych miesiącach utrzymuje się ryzyko wyższego wzrostu inflacji. Wskazują na to choćby dane z gospodarek ościennych pokazujące znaczny wzrost inflacji - często do rekordowych poziomów. Oczekuję, że w styczniu polska inflacja wzrosła o 4,1%, z lekkim ryzykiem, że poziom ten może być nawet nieco wyższy" - mówi główny ekonomista Fortis banku, Marcin Mróz.

"Na dziś oczekujemy wzrostu CPI do około 4,5% w lutym, a inflacji bazowej netto powyżej 2,2% r/r. Średniookresowo nadal oceniamy ryzyko stabilizacji inflacji na poziomie około 4,0% jako większe niż szansę gładkiego jej zejścia do poziomu celu na koniec 2008" - analizuje ekonomista BRE Banku Ernest Pytlarczyk.

Według niego, czynniki globalne oraz słabe dane grudniowe z polskiej gospodarki wpłynęły na skuteczne obniżenie oczekiwań co do skali podwyżek stóp procentowych. Niska inflacja za styczeń będzie dodatkowo sprzyjać dalszemu wygaszeniu oczekiwań na podwyżki.

"Ponieważ obecna ścieżka podwyżek to nie tylko makro, ale i psychologia Rady Polityki Pieniężnej (RPP) oraz rynku. Obstawiamy, że Rada przyjmie strategię wyczekiwania i obserwowania. Przed danymi realnymi stoi ciężkie zadanie przekonania władzy monetarnej, że nic złego nie dzieje się w sferze realnej. Lutowa projekcja NBP powinna mieć neutralny wpływ na oczekiwania co do podwyżek stóp, a ewentualny punkt zwrotny to dopiero lutowa inflacja" - przekonuje Pytlarczyk.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) poda dane o wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych za styczeń w piątek, 15 lutego, o godz. 14:00. (ISB)

Lesław Kretowicz

lk/tom

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ISB

Polecane