Analitycy: Liberalizacja rynku energii istnieje tylko na papierze

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 26-10-2005, 17:49

Proces liberalizacji rynku energii jest w Polsce wyjątkowo długotrwały: rozpoczął się w 1998 r., a przypuszczalnie zakończy w 2007 r., najpóźniej w całej Europie Środkowo-Wschodniej - wynika z badań rynku energii przedstawionych w środę na sympozjum "Proces zakupu energii oraz oczekiwania dużych odbiorców wobec dostawców energii".

Proces liberalizacji rynku energii jest w Polsce wyjątkowo długotrwały: rozpoczął się w 1998 r., a przypuszczalnie zakończy w 2007 r., najpóźniej w całej Europie Środkowo-Wschodniej - wynika z badań rynku energii przedstawionych w środę na sympozjum "Proces zakupu energii oraz oczekiwania dużych odbiorców wobec dostawców energii".

Badania rynku przeprowadzili specjaliści z pisma "Świat Energii" i firmy konsultingowej A.T.Kearney. Według nich, aż w 65 proc. firm proces liberalizacji nie ma wpływu na zakup energii.

"+Wicie, rozumicie+ w dalszym stopniu w jakiś sposób funkcjonuje w energetyce. Kiedyś trzeba było po takich +poleceniach z góry+ określonym odbiorcom dawać prąd, dzisiaj próbuje się wpłynąć, żeby określonych odbiorców nie wyłączać; zwykle są to ci, którzy bardzo zalegają z opłatami, ale są duzi i opiekuje się nimi państwo" - powiedział na sympozjum prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej.

"Liberalizacja rynku jest papierowa. Na papierze nieco ponad 60 proc. rynku jest otwarta, czyli normalnym procesom rynkowym podlega około 2 mln klientów. Z prawdziwej liberalizacji skorzystało niecałe 70 firm. Branża energetyczna mówi, że firmy nie korzystają, bo nie chcą. To fałszywy argument, bo w obecnych warunkach skorzystać nie mogą, dla małych odbiorców oferty po prostu nie ma" - uważa prof. Żmijewski.

Według badań sektora dostawców i odbiorców energii przeprowadzonych na 52 największych firmach w Polsce, istnieją znaczne różnice między polskim rynkiem energii a rynkami rozwiniętymi, jak np. rynek niemiecki. 

W Polsce, mimo deklarowanej liberalizacji, praktycznie firmy z niej nie korzystają. Poza brakiem konkurencyjnej oferty w stosunku do zawartych już umów, przyczyną jest konieczność zainstalowania drogich układów pomiarowych oraz wysokie opłaty przesyłowe. Zbyt wysokie są także koszty związane z koniecznością zakupu energii na rynku, wynika z badań.

Ponadto w Polsce większość przedsiębiorstw pozostaje właścicielem instalacji elektrycznych, z usług firm trzecich korzystając tylko w zakresie napraw i utrzymania technicznego. Tylko 4 proc. badanych firm wynajmuje lub bierze w leasing instalacje, podczas gdy 15 proc. zamawia u zewnętrznych firm usługi utrzymania i napraw.

W Niemczech 50 proc. odbiorców wynajmuje lub bierze w leasing instalacje, a zewnętrzne firmy utrzymują i naprawiają te instalacje w 41 proc. firm.

Badane firmy nie wierzą w zmianę oferty dostawców - uważają że oszczędności można uzyskać dzięki inwestycjom proefektywnościowym, nie zaś dzięki zmianie dostawcy, chyba, że wiązałoby się to ze zmianą ceny - minimum 5-proc. obniżką. Przy tym istotne jest też zapewnienie jak najwyższego wskaźnika niezawodności dostaw energii, tak więc dostawcy muszą być znani i wiarygodni. Badane firmy nie dostrzegają też zmian w sektorze energetycznym, które prowadziłyby do różnicowania cen bądź oferty.

Zdaniem prof. Żmijewskiego, sytuacji na rynku energii winne są też porozumienia między dużymi przedsiębiorstwami branży energetycznej. Jak powiedział, dopiero zwiększenie liczby podmiotów działających na równych warunkach na tym rynku może zmienić tą sytuację. Polskie firmy energetyczne używając argumentu konieczności inwestycji modernizacyjnych nie zmniejszają też kosztów, co umożliwia im niepełna liberalizacja rynku.

"Polska energetyka tymczasem chce stawiać mur między sobą a klientem, aby klient przypadkiem nie przeszkadzał w działalności branży. W ten sposób obniża się konkurencyjność całego krajowego przemysłu, a energetyce to nie pomaga (...) Istotny jest problem kosztów, bo w Polsce na zainstalowany megawat jest zatrudnionych trzy razy więcej pracowników niż w Niemczech, zaś na sprzedaną megawatogodzinę zatrudnienie jest już 9 razy większe, niż w Niemczech" - podkreślił prof. Żmijewski.

Według ankiety A.T.Kearney i "Świata Energii", najważniejsze wyzwania stojące przed odbiorcami energii to m.in. analiza i wprowadzenie opcji oszczędnościowych w zakresie zużycia i zakupu energii, rozważenie ewentualności przeniesienia organizacji zakupu z działu technicznego do działu zaopatrzenia oraz ocena możliwości współpracy z firmami zewnętrznymi w zakresie modernizacji i utrzymywania instalacji elektrycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane