Analitycy: Najwyższy czas powstrzymać emocje

MZ
opublikowano: 18-01-2008, 08:00

Większość analityków twierdzi, że polskiemu rynkowi akcji należy się odbicie.

Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski

Sytuacja na rynku jest chora. Mam nadzieję, że w końcu nastąpi zróżnicowanie i nie będziemy kopiować nastrojów z amerykańskiego parkietu. Uważam, że zachowanie poszczególnych giełd będzie bardziej zależne od kondycji własnych gospodarek. Tak było już w latach siedemdziesiątych. Taka zależność sprzyjałaby naszej giełdzie, bo gospodarka Polski ma się dobrze. Dobre perspektywy jej rozwoju i obecność w UE to główne powody tego, by warszawska giełda nie naśladowała ślepo ruchów z Wall Street. Na naszą korzyść przemawia to, że zdecydowana większość spółek cały czas rozwija się i poprawia wyniki, choć w wielu przypadkach są one na wygórowanym poziomie.

Marcin Kiepas, analityk XTB

Za silną przeceną na warszawskiej giełdzie w ostatnich dniach stoją fundusze. Nie zgodzę się jednak z teorią, że jeśli na rynku amerykańskim dojdzie do dalszej przeceny, to nasza giełda będzie ślepo kopiowała te ruchy. Indeksy na warszawskim parkiecie są blisko dna i teraz czekam na odbicie, a później na trend boczny. Już teraz atrakcyjność wyceny wielu spółek zachęca do kupna. Do tego większość negatywnych czynników jest już w cenach.

Rafał Salwa, niezależny analityk

Przecena nie powinna się już pogłębiać. Część doświadczonych inwestorów, którzy grają długoterminowo, pod fundamenty, powinna wykorzystać przecenę pod zakupów.

Nie ma też przesłanek, by nasza giełda ulegała tak silnej presji ze strony amerykańskiego rynku. Bronić nas powinny pozycja lidera w regionie i duże możliwości rozwoju w związku z ekspansją na Wschód. Nie bez znaczenia jest też obecność w UE. Do tego ważnym czynnikiem, który może być impulsem do wzrostów, będą dobre wyniki z IV kwartału 2007 r.

Piotr Kuczyński, analityk Xeliona

Naszą giełdą żądzą emocje, nie fundamenty. Mimo to nie widzę żadnych powodów, by polska giełda miała nie spadać. Po prostu wynika to z tego, że nadal akcje na warszawskim parkiecie są drogie w stosunku do zagranicznych rynków. Być może spadamy za szybko, ale to wynika z niedojrzałości rynku.

MZ 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZ

Polecane