Czytasz dzięki

Analityk: po spadku popytu na kredyty mieszkaniowe przestrzeń dla interwencji rządu

  • PAP
opublikowano: 06-05-2020, 16:49

Po bardzo dobrym początku roku, marzec i kwiecień przyniosły spadek popytu na kredyty mieszkaniowe, wskazał analityk HRE Investments Bartosz Turek komentując dane BIK. Dotyczy to głównie osób słabiej zarabiających; może to być przestrzeń dla interwencji rządu, dodał.

Biuro Informacji Kredytowej (BIK) podało w środę, że w kwietniu 2020 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 27,82 tys. klientów, to spadek o 34,6 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. Wartość BIK Indeksu - Popytu na Kredyty Mieszkaniowe, który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, w kwietniu wyniosła -27,6 proc. W kwietniu, po raz pierwszy w historii, średnia wartość wnioskowanego kredytu przekroczyła 300 tys. zł i wyniosła 302,1 tys. zł.

"Ograniczenia w poruszaniu się, zaostrzenie polityki kredytowej, pogorszenie na rynku pracy i gorsze nastroje Polaków – to wszystko przełożyło się na spadek popytu na kredyty mieszkaniowe o 27,6 proc. - wynika z danych BIK za kwiecień. W największym stopniu problem dotyczy osób słabiej zarabiających. Może to być przestrzeń dla rządowej interwencji" - napisał w środowym komentarzu Turek.

Jak wskazał, "po bardzo dobrym początku roku, marzec i kwiecień przyniosły spadek popytu na kredyty mieszkaniowe".

"W pierwszym miesiącu epidemii korekta była symboliczna (3 proc. spadku r/r), ale już w kwietniu Polacy zawnioskowali w bankach o 27 proc. mniej pieniędzy na zakup mieszkań – wynika z danych BIK" - czytamy w komentarzu.

Analityk uznał, że to w sumie niezły wynik, jeśli wziąć pod uwagę to, że Polacy starali się w ubiegłym miesiącu siedzieć w domach, deweloperzy zamknęli tradycyjne biura sprzedaży, a w bankach czekała na klientów mniejsza niż zwykle liczba pracowników. Do tego - jak zauważył - banki zaczęły podnosić wymagania odnośnie wkładu własnego, a sam optymizm Polaków spadł.

"Tym bardziej ciekawie wyglądać mogą dane za maj. Po zniesieniu przez rząd części ograniczeń znowu łatwiej będzie przecież oglądać mieszkania (np. deweloperzy otwierają biura sprzedaży), zdobyć dokumenty do kredytu czy złożyć wnioski kredytowe" - wskazał Turek.

Zaznaczył jednocześnie, że problemem może być za to dalszy spadek optymizmu Polaków i podnoszone przez banki wymagania odnośnie wkładu własnego.

"Jeszcze na początku marca większość banków akceptowała wnioski kredytowe osób mających co najwyżej 10 proc. ceny mieszkania w gotówce. Teraz grono takich instytucji wyraźnie stopniało, a minimalne wymaganie to najczęściej 15-20 proc. ceny mieszkania w gotówce" - podkreślił. Dodał, że w oczywisty sposób utrudnia to dostęp do kredytów dla osób młodych czy mniej zamożnych.

"Nie powinno więc dziwić, że pomimo zahamowania wzrostów cen mieszkań w kwietniu wzrosła przeciętna kwota kredytu, o którą Polacy wnioskowali do 302,1 tys. zł, czyli aż o 11 proc. względem kwietnia 2019 roku – wynika z danych BIK. Wszystko dlatego, że kredytowe aspiracje wstrzymały w większym stopniu osoby, które planowały kupić mieszkania tańsze lub mniejsze" - uważa analityk.

W jego ocenie "jest to ciekawa przestrzeń dla rządowej interwencji".

"Przykładem rozwiązania tego problemu jest to, co zaproponowali w ubiegłym tygodniu Nowozelandczycy. Osobom, które mają pracę i zdolność kredytową, ale nie mają wymaganego wkładu własnego, umożliwiono na antypodach zaciąganie kredytów na zakup relatywnie tanich nieruchomości. Aby jednak banki nie ponosiły nadmiernego ryzyka, Nowa Zelandia udziela takim kredytobiorcom gwarancji, które zastępują brakujący wkład własny" - przekazał Turek.

Jego zdaniem popyt może się jeszcze odrodzić. "Czas pokaże, czy po pierwszym szoku kredytobiorcy, wraz z postępującym rozluźnianiem gospodarki, wrócą do banków, czy też gorsza sytuacja na rynku pracy i wyższe wymagania odnośnie wkładów własnych na dłuższy czas ograniczą możliwość zadłużania się na cele mieszkaniowe" - powiedział. Wskazał, że problem ten najmocniej dotknie osób młodych i słabiej zarabiających, wypychając część z nich za jakiś czas na rynek najmu.

036950dd-4556-4e30-aabc-314ab0b280bd
Frankowicze kontra banki
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE
Frankowicze kontra banki
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany co dwa tygodnie
Kamil Zatoński
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane