Analiza fundamentalna kontra techniczna

Grzegorz Zalewski
26-11-2001, 00:00

Spór o to, która analiza rynku jest lepsza — techniczna czy fundamentalna — co jakiś czas ożywa. Przeciwnicy analizy technicznej argumentują, że jest to samospełniająca się przepowiednia i zbiór reguł tak licznych, jak wyjątki od nich. Z kolei zwolennicy analizy technicznej przekonują, że ceny odzwierciedlają to, co rzeczywiście „myśli rynek”. Ich zdaniem, najważniejsze informacje zawarte są w samych cenach i nie ma powodu, by analizować wszystkie dostępne informacje.

Dyskusja ta oczywiście pozostaje nie rozstrzygnięta, choć najlepiej jeśli powiemy, że każda z nich jest tak samo wartościowa. Wszystko zależy od preferencji, upodobań i umiejętności tego, kto ją stosuje.

Przewaga podejścia technicznego jest niemal bezdyskusyjna jeśli chodzi o kontrakty na indeks. W takim wypadku trudno sobie wyobrazić, na czym miałaby polegać analiza fundamentalna. Czy ma być to ocena gospodarki, kondycji spółek, cykli koniunkturalnych czy też może zachowania rządu.

Danych jest zbyt wiele, by można było je sensownie przetworzyć. Co ciekawe W. Gallacher wypowiada się przeciw kontraktom na indeksy akcji, podkreślając, że nie istnieją tu czynniki fundamentalne, czyli prawo popytu i podaży.

Oczywiście inaczej ma się sprawa z kontraktami na pojedyncze akcje. Tu przydać się może zarówno ocena techniczna, jak i analiza fundamentalna samej spółki. Dobrym przykładem jest ostatnie zachowanie kontraktów na Elektrim. Wnikliwi obserwatorzy fundamentalni prawdopodobnie już wcześniej zauważyli problemy samej spółki, które zachwiały kursem na sesji w środę 21 listopada (wówczas kontrakt spadł o 10 proc.). Technicy również mogli to przewidzieć — szeroka formacja konsolidacji i wybicie na początku sesji było klasycznym sygnałem do zajmowania krótkich pozycji.

Na tym przykładzie widać więc wyraźnie, że dyskusja o wyższości jednego podejścia nad drugim nie ma sensu. Obie analizy mogą być skutecznym narzędziem. Fundamentalista już dawno powinien pozbyć się akcji Elektrimu, zaś technik przed kilkoma dniami powinien zając krótką pozycję w kontraktach. Tu nie trzeba toczyć żadnych sporów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Analiza fundamentalna kontra techniczna