Analizuję zakup akcji TP SA

Anonimowy Inwestor
08-07-2002, 00:00

Przed kilkunastodniowym rozbratem z giełdą zastanawiałem się, czy nie powinienem sprzedać wszystkich posiadanych akcji, aby z czystym kontem (i sumieniem) móc się w spokoju relaksować. Stwierdziłem bowiem, że nie będę śledził notowań spółek w Warszawie ani trendów na zagranicznych rynkach. Inaczej, cóż to byłby za wypoczynek? Żaden. Nie sprzedałem jednak papierów. Między innymi z powodu prowizji. Za tego typu operację wyniosłaby ona bowiem prawie 97 zł. Na dodatek po powrocie z wakacji musiałbym wydać podobną sumę na ponowny zakup akcji. Wiem, że nie sprzedając ich postąpiłem nierozsądnie, ale wrodzone skąpstwo nie pozwoliło mi napychać kabzy domowi maklerskiemu.

Po powrocie nie mogłem jednak powstrzymać się, aby nie zerknąć na to, co działo się na rynku podczas mojej nieobecności. Dobrze się stało, że na dwa tygodnie wyłączyłem swoją aktywność. Podczas gdy ja bawiłem się na wakacyjnych wojażach, trzy spośród moich spółek doświadczyły pokaźnych spadków cen. Deprecjacja ominęła tylko Optimusa, który w przedostatnim tygodniu czerwca zbliżył się do wyceny 10 zł za akcję.

Dużym zaskoczeniem były natomiast notowania Remaku — wkrótce po moim wyjeździe kurs spółki poleciał na łeb na szyję do poziomu, po jakim kupowałem jej papiery, tj. 2,34. Całe szczęście, że nic o tym nie wiedziałem, bo chyba bym się załamał. Wszak Remak to perełka mojego portfela — dzięki niemu w ciągu zaledwie dwóch sesji zarobiłem ponad 15 proc. Dobrze, że przed powrotem kurs powrócił do poziomu 2,47 zł. Jednak teraz mam poważny dylemat do rozstrzygnięcia. Z niepokojem bowiem odnotowałem fakt, że w ostatnim tygodniu handel akcjami praktycznie zamarł. Gdyby nie sesja środowa, to Remak zamknąłby tydzień z zerowym wolumenem wymiany.

Zaczynam nabierać podejrzeń, czy Remakowi uda się przekroczyć poziom 3 zł, co zakładałem w chwili angażowania się w jego akcjonariat. Wydaje mi się, że w najbliższym czasie istnieje mała szansa na taki scenariusz. Po pierwsze, obecnie panuje wybitnie nie sprzyjający klimat do inwestowania na GPW. Po drugie, inwestorzy zapomnieli już chyba o profitach, jakie spółka osiągnie w przyszłości z kontraktów podpisanych w estońskich elektrowniach. Nie wykluczam więc, że w momencie gdy notowania Remaku wrócą do poziomu około 2,60 zł sprzedam akcje spółki i zainkasuję zysk.

Nie sprzedam natomiast na razie akcji Optimusa. Po panicznej reakcji inwestorów na wieść o zatrzymaniu byłego prezesa spółki i drastycznym spadku wyceny papierów do poziomu około 7 zł, zapanował względny spokój, a papiery zaczynają odrabiać straty. Liczę, że wkrótce notowania powrócą w okolice 10 zł, co dla mnie oznaczać będzie 30-proc. zysk.

Nie zdecydowałem jeszcze, co zrobić z Cersanitem. Widać, że kielecka firma ma potencjał. Po spadkach, jakie nawiedziły rynek pod koniec czerwca, spółka dość szybko powraca w okolice notowań sprzed załamania rynku. Ale czy inwestorom wystarczy energii, aby wywindować kurs do zapowiadanego przez BM BGŻ poziomu 54 zł?

Szukam alternatywnej spółki, w którą mógłbym ewentualnie zainwestować, gdybym pozbył się walorów Remaku. Niemal 100-proc. kandydatem jest TP SA. Stara prawda giełdowa radzi kupować akcje „gdy na parkiecie leje się krew”. Sprawa z widmem nacjonalizacji inwestora TP SA — France Telecom wywołała poważny krwotok w Telekomunikacji. W efekcie, spółka nie jest już największą firmą na giełdzie. Jeszcze nie wiem, czy i kiedy kupię walory telekomu. Rozstrzygnięcie — jak to zwykle bywa — zapewne nadejdzie niespodziewanie i w najmniej oczekiwanym momencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anonimowy Inwestor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Analizuję zakup akcji TP SA