Ani kroku w tył

Rafał Fabisiak
opublikowano: 28-01-2010, 00:00

Sporo banków spółdzielczych śmiało konkuruje z komercyjnymi na lokalnych rynkach. Ale nie wszystkie.

Banki spółdzielcze nie muszą się cofać przed komercyjnymi. Powinny zwiększyć kapitały własne i udzielać więcej kredytów.

Sporo banków spółdzielczych śmiało konkuruje z komercyjnymi na lokalnych rynkach. Ale nie wszystkie.

Ponad 4 tys. oddziałów, przeszło 3 tys. bankomatów, około 30 tys. pracowników i kilka milionów klientów — nie, to nie jest charakterystyka banku PKO BP. Podobnym potencjałem do krajowego giganta detalicznego dysponuje 579 banków spółdzielczych. Są wśród nich niewielkie banki działające tylko w jednej gminie, ale sporo dysponuje nieźle rozbudowana siecią placówek.

O bankach spółdzielczych zrobiło się głośno jesienią 2009 r., kiedy Narodowy Bank Polski zaproponował, żeby ten sektor stał się dźwignią kredytową dla krajowych firm — gdy banki komercyjne mocno cierpiały na skutek braku płynności, spółdzielcy posiadali nadwyżkę około 10 mld zł.

Spory zapas, jakim dysponuje sektor, pokazuje w jakiej kondycji przeszedł przez kryzys. Prof. Małgorzata Zaleska, członek zarządu NBP, która bankowością spółdzielczą zajmuje się od dawna, zwraca uwagę na stabilność sektora w kryzysie oraz bezpieczeństwo. Średni współczynnik wypłacalności tych banków w ostatnich dwóch latach był nie tylko wyższy niż banków komercyjnych, ale też charakteryzował się mniejszymi wahaniami. Również udział należności zagrożonych w bankach spółdzielczych był mniejszy.

— Na początku 2009 r., kiedy banki komercyjne wstrzymywały udzielanie kredytów, banki spółdzielcze nadal pożyczały. Dzięki temu przejęły część klientów komercyjnych konkurentów — mówi Arkadiusz Krasowski, dyrektor w grupie rynków finansowych Ernst Young.

Mimo wszystko jednak , to konkurenci są górą, bo spółdzielcy oddali im pole.

— Choć przeszły kryzys w miarę dobrej formie, statystyki wskazują, że ich udział w sektorze pozostał na relatywnie niskim poziomie ły — mówi Arkadiusz Krasowski.

W przychodach z działalności operacyjnej sektora bankowego udział banków spółdzielczych wyniósł 2,5 proc., czyli o 0,6 proc. mniej niż w okresie I-IX 2008 r.

Udział to jedno

Pod wieloma względami bankowość spółdzielcza stoi na lepszej pozycji. Dynamika kosztów banków komercyjnych była wyższa o 25,8 punktów proc. Tyle, że współczynnik koszty/dochody w sektorze spółdzielczym pozostaje na bardzo wysokim poziomie i może być jednym z głównych obszarów zwiększania efektywności banków. Na koniec września 2009 r. wskaźnik C/I wynosił 70,8 proc. Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że w sektorze banków spółdzielczych drzemie potencjał, który można rozbudzić poprawiając efektywność działania. Według KNF, gdyby banki spółdzielcze miały wskaźnik kosztów operacyjnych na podobnym poziomie jak banki komercyjne, to ich wynik finansowy brutto w I półroczu mógłby być o 60 proc. wyższy.

Koszty działalności operacyjnej banków spółdzielczych wyniosły 3,3 mld zł wzrastając w stosunku do 2008 r. o 0,3 mld zł. Jednocześnie stratę netto poniosły tylko dwa banki spółdzielcze (tyle samo, co przed rokiem), podczas gdy 21 komercyjnych było na minusie. Również wskaźniki rentowności obrotu wypadły na korzyść tych pierwszych (17,6 proc. — rentowność obrotu brutto a netto 13,9). W bankach komercyjnych było to odpowiednio 5 proc. i 4,1 proc.

Więcej depozytów

W podziale na grupy produktowe banków spółdzielczych depozyty utrzymują przewagę nad kredytami. W pierwszych trzech kwartałach 2009 r. udzieliły one kredytów na 37,8 mld zł, a na depozytach zgromadziły 48,7 mld zł. 94,5 proc. klientów korzystających z kredytów należy do sektora niefinansowego (w tym 73 proc.

gospodarstw domowych). W przypadku depozytów sytuacja wygląda podobnie — 85 proc. to sektor niefinansowy, z czego 74,2 proc. to gospodarstwa domowe.

Ogólne dane nie do końca odzwierciedlają strukturę klientów banków spółdzielczych. Zdaniem prof. Jana Szambelańczyka z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, wiele banków spółdzielczych obsługuje dużo lokalnych firm z sektora MŚP.

Eksperci uważają, że banki spółdzielcze mogą liczyć na lepsze wyniki w 2010 r.

— Kluczem do sukcesu jest wykorzystanie własnego potencjału. Długofalowa racjonalizacja kosztów działania pozwoliłaby tym bankom na znaczące zwiększenie wyników — tłumaczy prof. Małgorzata Zaleska.

Według Arkadiusza Krasowskiego powiększenie kapitałów regulacyjnych powinno łączyć zatrzymanie wypracowanych zysków np. z emisją obligacji, co od 2009 r. umożliwiają im nowe przepisy. Pozwoliłoby to też na zwiększenie akcji kredytowej.

— Byłyby to raczej kredyty złotowe, więc nie zwiększyłyby się koszty banków spółdzielczych związane z wymianą walut — wyjaśnia Krasowski.

Jednym z problemów banków spółdzielczych to model docelowy tej bankowości.Nie wiadomo, co z ewentualną konsolidacją sektora. Obecnie dzieli się na trzy zrzeszenia, z których największy to Grupa BPS (60 proc. rynku bankowości spółdzielczej) skupiająca 349 placówek. Pozostałe: Wielkopolski Bank Gospodarczy, drugi co do wielkości oraz Mazowiecki Bank Regionalnych choć mniejsze liczebnie od jesieni ubiegłego roku coraz ściślej ze sobą współpracują.

Rafał Fabisiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Ani kroku w tył