Animex ma w idok z Polski na 500 mln osób

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 18-04-2008, 00:00

Dla Animeksu Polska ma kluczowe znaczenie. To trampolina do ekspansji w całym regionie.

Dla Animeksu Polska ma kluczowe znaczenie. To trampolina do ekspansji w całym regionie.

Grupa Animex, która zdobyła już blisko 10-procentowe udziały w rynku mięsa czerwonego i 15-procentowe w przypadku mięsa białego, wbrew pojawiającym się w branży co jakiś czas plotkom o jej problemach radzi sobie dobrze i szykuje się do dalszej ekspansji.

Ponad średnią

— Chciałbym zdecydowanie przeciąć spekulacje, jakoby Animex osiągał złe wyniki i rozważana była przez naszych amerykańskich właścicieli sprzedaż firmy. To nonsens. W 2007 r. firma zwiększyła sprzedaż o 15 proc. ilościowo, a jej wartość wzrosła do 2,7 mld zł (wobec 2,3 mld rok wcześniej — przyp. red.). Wypracowaliśmy przy tym zyski, a nasza rentowność była wyższa niż średnia dla siostrzanych firm w innych krajach Europy — mówi Dariusz Nowakowski, prezes Grupy Animex.

Nie ujawnia jednak poziomu rentowności.

Podkreśla, że z punktu widzenia koncernu Smithfield firma ma strategiczne położenie geograficzne.

— Widzimy wielki potencjał rozwoju na arenie międzynarodowej. Nas nie podnieca tylko rynek polski i jego 40 mln konsumentów, ale 500- -milionowy rynek europejski — mówi Dariusz Nowakowski.

Polska jest więc traktowana przez Smithfielda obok Rumunii jako strategiczne centrum produkcyjne i zaplecze eksportowe.

— Dlatego nasze zaangażowanie tutaj jest długoterminowe. Mimo wysokich cen mięsa i silnego złotego eksport naszej firmy trzyma się mocno i utrzymuje 30-procentowy udział w sprzedaży — podkreśla prezes.

Wyszukane zakupy

Ostatnio w branży dużo mówi się o konsolidacji i upadłościach firm. Animex nie spieszy się jednak do okazyjnych zakupów.

— Zakłady w naszej grupie mają jeszcze sporo wolnych mocy produkcyjnych, a także silne marki, nie mamy na razie potrzeby przejmowania kolejnych, zwłaszcza borykających się z problemami. Kolejnych marek regionalnych nam nie potrzeba. A zdolności ubojowe sięgające dziś 2 mln sztuk trzody rocznie możemy łatwo podwoić. Nie wykluczamy jednak, że gdy nadarzy się okazja do wzmocnienia grupy o podmiot, który ma atuty (np. bardzo korzystne położenie geograficzne, wyróżniający się zespół technologów czy doskonały zespół zarządzający), to się tym zajmiemy — zapewnia Dariusz Nowakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu