Apator jest drogi, ale nadal atrakcyjny

Tadeusz Stasiuk
15-05-2003, 00:00

Zaprezentowane przez Apatora wyniki skonsolidowane za pierwszy kwartał 2003 r. potwierdzają stabilne fundamenty spółki. Przychody toruńskiego producenta aparatury pomiarowej wzrosły w porównaniu z analogicznym okresem 2002 r. o blisko 13 proc. osiągając poziom 23,09 mln zł. Z kolei zysk operacyjny wzrósł o 20 proc. Zysk z bezpośredniej działalności wyniósł 1,71 mln zł wobec 1,41 mln zł przed rokiem. Dzięki redukcji kosztów grupa wypracowała 1,09 mln zł zysku netto — o 33 proc. więcej niż w pierwszym kwartale 2002 r.

Zyski cieszą, jednak ich skala może budzić pewne obawy co do realizacji tegorocznej prognozy finansowej. Zgodnie z nią skonsolidowany zysk netto ma wynieść aż 20 mln zł. Dotychczas zrealizowano tę wartość w zaledwie 5,5 proc. Bez dodatkowych wpływów finansowych uzyskanych przykładowo ze sprzedaży nieruchomości (firma podpisała wstępne umowy wartości 5,2 mln USD) działalność operacyjna spółki może okazać się niewystarczająca, by sprostać tym ambitnym planom. Sugerowany przez spółkę tegoroczny poziom sprzedaży (112 mln zł) jest natomiast jak najbardziej realny.

Atrakcyjność inwestycyjną akcji spółki obecnie można określić jako umiarkowaną. Ostrożne oceny wynikają przede wszystkim z wysokich poziomów cenowych, na jakich są obecnie kwotowane walory przedsiębiorstwa. W ostatnich 12 miesiącach cena akcji spółki wzrosła aż o 150 proc. Mało prawdopodobne jest więc utrzymanie tak znaczącej dynamiki. To sugeruje, by raczej trzymać niż kupować akcje emitenta.

Papiery Apatora warto zachować w portfelu choćby z uwagi na dywidendę. Początkowo zarząd proponował, by wypłacić akcjonariuszom 1,5 zł z ubiegłorocznego zysku i 1,5 zł zaliczki z zysku za 2003 r. Jednak spółka w ostatnich dniach zmieniła plany i o połowę ograniczyła wartość środków, jakie mają przypaść na pojedynczą akcję. Zarząd proponuje, by z uwagi na to, że transakcja sprzedaży nieruchomości nie doszła do skutku, zrezygnować z wypłaty zaliczki. W zamian spółka przedstawiła plan przeprowadzenia w drugim półroczu w ramach prawa poboru emisji do 896,5 tys. akcji serii C, których cena nominalna została ustalona na poziomie... zaledwie 1,10 zł. Zdawać by się mogło, że daje to ogromną premię w stosunku do obecnej wyceny akcji na GPW, która wynosi ponad 44 zł. Należy jednak pamiętać o dwóch istotnych czynnikach. Po pierwsze, aby otrzymać nową akcję, trzeba być posiadaczem dwóch starych. Po drugie, tak znacząca dysproporcja cen może spowodować przecenę akcji notowanych już na giełdzie.

Bez wątpienia w dłuższej perspektywie nowa emisja i pozyskane w ten sposób przez spółkę środki mogą okazać się korzystniejsze dla akcjonariuszy niż wyższa dywidenda. Wszystko jednak zależy od pomysłu na biznes, czyli inwestycji, na jakie zostaną spożytkowane środki z emisji.

Toruńska firma na tle innych spółek z sektora elektromaszynowego notuje bardzo wysokie wskaźniki. Na koniec minionego roku ROE wyniósł 12,7 proc., marża EBIDTA 15,8 proc., zaś marża netto 5,7 proc. Średnie wartości dla sektora to odpowiednio: 4,9; 7,9 i 2,0 proc. Ostatnia upubliczniona rekomendacja dla walorów spółki, prezentowana w kwietniu przez analityków IDM Kredyt Banku, wycenia pojedynczą akcję na 44,3 zł. Rekomendujący nie znali jednak nowych planów spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Apator jest drogi, ale nadal atrakcyjny