Apelujemy: niczego nie ruszajcie

Mira Wszelaka
opublikowano: 12-06-2006, 00:00

Brak kompromisu w sprawie podatkowej rewolucji nie martwi biznesu. Lepsze to niż zgoda na pomysły Brukseli.

Krajowi przedsiębiorcy odetchnęli z ulgą. Brak kompromisu ministrów finansów UE w sprawie podatkowej rewolucji jest jednak tylko czasową pociechą. Już jesienią Bruksela, tym razem z pomocą przewodzących UE w drugim półroczu Finom, powróci do szturmowania dotychczasowych zasad naliczania VAT.

Klarowna motywacja

Pretekstem do reform są nadużycia podatkowe, które rocznie kosztują państwa członkowskie około 60 mld EUR. Jako remedium Komisja proponuje, by transakcje między krajami traktować jak wewnątrzwspólnotowe opodatkowanie VAT. To nie podoba się Wielkiej Brytanii, Austrii i Niemcom, które zablokowały porozumienie. Ich zdaniem, VAT powinien być płacony w kraju ostatecznego odbiorcy towaru czy usługi. I właśnie to rozwiązanie podoba się przedsiębiorcom.

— W Unii nie ma dobrej komunikacji skarbowej, co skutkuje kiepską wymianą informacji. Tymczasem Bruksela pod pretekstem walki z nadużyciami odwraca istotę problemu i ukrywając słabość aparatów skarbowych, próbuje wprowadzić rozwiązania niekorzystne dla biznesu — podkreśla Rafał Iniewski, specjalista ds. podatków z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Zdaniem Andrzeja Arendarskiego, prezesa Krajowej Izby Gospodarczej, dobrą propozycją jest opłata VAT przez ostatecznego dostarczyciela towaru, co proponują Brytyjczycy.

Kibicujemy Anglikom

— Lepiej, że nie doszło do porozumienia, niż miałby być zawarty według propozycji Brukseli — przyznaje Andrzej Arendarski.

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich chwali propozycję brytyjską, uważając ją za skuteczną w walce z nadużyciami i stosunkowo prostą do wprowadzenia.

— Propozycja Laszlo Kovacsa, aby VAT był uiszczany przez producenta jest trudna do realizacji. Ponadto może stać się kolejnym argumentem do tego, aby ujednolicać stawki VAT w całej Unii. Tymczasem zróżnicowanie podatkowe jest ważnym elementem konkurencji między państwami w przyciąganiu inwestycji — podkreśla Andrzej Malinowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Apelujemy: niczego nie ruszajcie