Apteki kontra sieci marketów

  • Alina Treptow
opublikowano: 28-03-2013, 00:00

Farmaceuci skarżą się, że sklepy odbierają im sprzedaż leków bez recepty. Pomógł w tym ustawodawca.

W 2012 r. apteki dostały mocno po głowie — sprzedaż im spadła, a pracę straciło 9 tys. farmaceutów (szacunki firmy badawczej IMS Health). Tym razem detaliści narzekają, że słabnie sprzedaż preparatów bez recepty, czyli segmentu odpornego na prawne zawirowania. Zdobywają go sklepy, markety i drogerie.

— W odróżnieniu od nas mogą reklamować produkty. My przez ustawę refundacyjną mamy związane ręce — mówi Jacek Szwajcowski, prezes grupy Pelion. W 2012 r. apteki Pelionu — Dbam o Zdrowie — były na minusie (nie licząc zdarzeń jednorazowych), co — jak tłumaczy prezes — negatywnie wpłynęło na wyniki grupy (zysk netto skurczył się o 30 proc., do 56,5 mln zł). Aleksandra Golecka-Kuźniak, zarządzająca siecią aptek Gemini, także zauważyła, że pacjenci coraz chętniej kupują leki w drogeriach i marketach. Kosztem aptek.

— Jesteśmy nierówno traktowani. Oni mogą reklamować oliwkę dla dzieci, my — sprzedając dokładnie taki sam produkt — nie mamy do tego prawa — przekonuje Aleksandra Golecka- -Kuźniak. Zdaniem Moniki Stefańczyk, analityka w firmie badawczej PMR, utrudnione działania marketingowe na terenie aptek skłoniły producentów do prowadzenia bardziej intensywnych promocji poza nimi.

— Widać to doskonale na przykładzie producentów dermokosmetyków. Do 2012 r. były sprzedawane niemal wyłącznie w aptekach. Teraz widać je m.in. w drogeriach. Już ponad połowa firm obecnych na rynku decyduje się na dystrybucję dermokosmetyków kanałami pozaaptecznymi. Tam ich sprzedaż urosła o kilka procent, podczas gdy dynamika sprzedaży w aptekach w zeszłym roku była ujemna — porównuje Monika Stefańczyk.

Zdzisław Sabiłło, ekspert z Pharma Business Administration, nie jest zaskoczony ruchami producentów i rosnącą sprzedażą pozaapteczną, która jest szacowana na ponad pół miliarda złotych.

— Producentom zależy na tym, aby dojść do jak najszerszegogrona klientów, a w supermarketach mogą liczyć na większą frekwencję niż w najdłuższej kolejce u farmaceuty — porównuje Zdzisław Sabiłło. Bój o pozaapteczną sprzedaż leków trwa od kilku lat. Pod koniec zeszłego roku Naczelna Rada Aptekarska poskarżyła się ministrowi zdrowia, że leki, także bez recepty, powinny być sprzedawane wyłącznie w aptekach. Takiego zdania są przedstawiciele Pelionu i jego giełdowego konkurenta — Neuki.

— Miejsce leków i suplementów diety jest w aptece, gdzie pacjenci mogą liczyć na wsparcie specjalistów — mówi Piotr Sucharski, prezes Neuki. Sieci handlowe uważają natomiast, że zakaz sprzedaży preparatów poza aptekami naruszałby wolną konkurencję i byłby niekorzystny dla pacjentów, którzy mieliby trudności z ich zakupem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane