Arbitraż morski jest coraz bardziej popularny

Krzysztof Buczek
31-10-2001, 00:00

Coraz większą popularnością cieszą się sądy arbitrażowe rozpatrujące spory między firmami z zakresu gospodarki morskiej, żeglugi oraz handlu i transportu międzynarodowego. W odróżnieniu od sądownictwa państwowego, postępowanie polubowne jest dużo szybsze oraz sporo tańsze.

Sądem arbitrażowym (polubownym) jest sąd niepaństwowy, powołany przez firmy do rozstrzygnięcia konkretnego sporu. Nie może brać w nim udziału sędzia zawodowy. Wyrok sądu polubownego ma moc prawną równą wyrokowi sądu państwowego. Przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z tej formy załatwiania sporów ze względu na znacznie szybsze rozpatrywania spraw niż przed sądami powszechnymi i dużo niższe koszty postępowania.

Jednym ze stałych sądów arbitrażowych jest Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy Dla Żeglugi Morskiej i Śródlądowej w Gdyni (MSA). Orzeka w sporach wynikających z handlu i transportu zagranicznego, gospodarki morskiej oraz żeglugi.

— Sąd polubowny w większym stopniu niż sąd państwowy opiera swoje wyroki na zasadach słuszności, dobrej wiary oraz zwyczajach obowiązujących w danej dziedzinie. Oczywiście stosuje także właściwe przepisy prawa — mówi Zbigniew Jaś, wiceprezes MSA w Gdyni, działającego przy Krajowej Izbie Gospodarki Morskiej.

Arbitrzy wybierani są dowolnie z listy MSA. Zazwyczaj są nimi osoby specjalizujące się w dziedzinie, której dotyczy spór.

— Istotną zaletą sądu polubownego jest rozstrzyganie sporów według z góry ustalonych zasad. To przedsiębiorcy wybierają sobie arbitrów. Ma to szczególne znaczenie w przypadku sporów między firmami z różnych krajów, które mogłyby mieć trudności z dochodzeniem swych roszczeń przed sądami państwowymi obcego państwa. Ponadto zależy im na szybkim i tanim załatwieniu sporu. Dlatego decydują się na arbitraż — informuje Zbigniew Jaś.

Do gdyńskiego sądu wpływają sprawy głównie o roszczenia wynikające z umów o pokrycie kosztów wykonanych remon- tów, o zapłatę za usługi holownicze, świadczeń wynikających z umów o ratownictwo okrętowe, itp.

— Są to sprawy o sporej wartości przedmiotu sporu. Nierzadko MSA rozstrzyga spory o wartości dochodzącej nawet do miliona dolarów. Wartość sporu rzutuje oczywiście na wysokość opłaty arbitrażowej. Jednak o atrakcyjności Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego decyduje fakt, że rozstrzyga on sprawy najpóźniej w ciągu 2-3 miesięcy — mówi Janusz Figlarski, sekretarz gdyńskiego Morskiego Sądu Arbitrażowego.

W tego typu sprawach na wyroki sądów państwowych nierzadko trzeba czekać nawet kilka lat.

Warunkiem skutecznego poddania sporu pod rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego jest odpowiednio sformułowany zapis na sąd polubowny, czyli umowa o taki sąd. W takiej umowie strony muszą oznaczyć przedmiot sporu, stosunek prawny, z którego spór wynikł lub może wyniknąć. W klauzuli arbitrażowej można wskazać także arbitrów, ich liczbę lub sposób ich wyboru. Podobne jak w MSA, klauzule arbitrażowe stosowane są np. przed Londyńskim Sądem Arbitrażu Międzynarodowego, Amerykańskim Stowarzyszeniem Arbitrażu, Duńską Izbą Arbitrażu Handlowego.

Z przepisów kodeksu postępowania cywilnego wynika, że dopóki strony związane są zapisem na sąd polubowny nie mogą żądać rozpoznania sporu przez sąd państwowy.

— Klauzule wykonalności wyrokom sądów polubownych nadają sądy powszechne. Podczas gdy uzyskanie rozstrzygnięcia w MSA zabiera niewiele czasu to uzyskanie klauzuli wykonalności w zwykłym sądzie ciągnie się miesiącami — mówi Teresa Byczkowska, radca prawny, reprezentujący Polskie Ratownictwo Okrętowe.

Od 1959 r. MSA rozpatrzył 914 spraw. W 2001 r. 10 — spraw (2000 r. — 4, 1999 r. — 3).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Buczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Arbitraż morski jest coraz bardziej popularny