ArcelorMittal sypnie kasą na odprawy

KAP
opublikowano: 19-06-2009, 00:00

Koncern rusza z II edycją programu dobrowolnych odejść. Fachowców, których nie chce stracić, przekwalifikuje.

Koncern rusza z II edycją programu dobrowolnych odejść. Fachowców, których nie chce stracić, przekwalifikuje.

ArcelorMittal Poland zaplanował ścięcie w tym roku zatrudnienia o 1480 osób. Odchodzący mogą liczyć na sowite odprawy. Koncern zakończył w kwietniu pierwszą edycję programu dobrowolnych odejść (PDO), a od lipca rusza z kolejną.

— W drugiej edycji wysokość odpraw będzie uzależniona od stażu pracy i wieku. Odchodzący, którzy pracują 5-10 lat, mogą liczyć na 69 tys. zł, a zatrudnieni ponad 30 lat — na 95 tys. zł — szacuje Andrzej Krzyształowski, rzecznik spółki.

Koncern hojnie wynagradza także tych, którzy jako pierwsi zgłaszają się do odejścia. Dowodzi tego analiza danych dotyczących odejść z pierwszej edycji.

— W styczniu odchodzący otrzymywali średnio 99 tys. zł na osobę, w lutym 88 tys. zł, marcu 78,5 tys. zł, a w kwietniu 72 tys. zł. W sumie z programu skorzystało 669 osób — mówi Andrzej Krzyształowski.

Większość pracowników, którzy skorzystali z pierwszej edycji, odeszła oczywiście w styczniu.

Całkowita skala redukcji zatrudnienia była wyższa, bo pracownicy odchodzili nie tylko korzystając z PDO, ale także przechodząc na świadczenia emerytalne, przedemerytalne itp. W sumie z koncernu odeszło 860 osób, ale przyjęto też 85. W styczniu zatrudnienie sięgało 11 577 osób, a w maju 10 811.

Mimo że pracownicy odchodzą chętnie, związki zawodowe negatywnie oceniają działania pracodawcy.

— Jesteśmy przeciwni odejściom. Często korzystają z nich najlepsi fachowcy, którzy znajdą zatrudnienie gdzie indziej, ale kiedy w branży stalowej koniunktura powróci, będzie brakować rąk do pracy — ostrzega Jacek Zub, przewodniczący OPZZ oddziału ArcelorMittal Poland z Dąbrowy Górniczej.

Problem dostrzegł też pracodawca.

— Dziś musząc wyłączać niektóre linie na dłuższy czas, nie mamy pracy dla obsługujących je osób. Wielu z nich nie chcemy jednak stracić, bo kiedy sytuacja na rynku poprawi się, zatrudnić specjalistów wysokiej klasy nie będzie łatwo. Dlatego też ruszamy z programem szkoleń pracowników, których nie chcemy stracić. Będą więc mogli na razie przejść na inne stanowiska — mówi Andrzej Krzyształowski.

Pracowników do szkoleń typują kierownicy działów. Zgłoszono na nie już 200 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu