ArcelorMittal szykuje się na drugą falę kryzysu

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 07-09-2011, 00:00

Rodzime huty z grupy ArcelorMittal wygrywają konkurencję z innymi zakładami koncernu. Na razie.

Polska załoga boi się wygaszenia pieca w Dąbrowie Górniczej

Rodzime huty z grupy ArcelorMittal wygrywają konkurencję z innymi zakładami koncernu. Na razie.

Po krótkiej wakacyjnej korekcie ceny wyrobów stalowych znów zaczynają wzrastać. Rynkowi gracze boją się jednak spowolnienia. ArcelorMittal, największy koncern stalowy na świecie i w Polsce, właśnie poinformował o znacznym spadku wydobycia rudy żelaza w ukraińskim Krzywym Rogu i planach wygaszenia wielkiego pieca w Niemczech. A w Polsce?

— Zarząd otrzymał z centrali prośbę o policzenie, ile może kosztować wyłączenie jednego z pieców w Dąbrowie Górniczej albo w Krakowie — powiedział "PB" nieoficjalnie jeden z pracowników koncernu.

Obecnie w Dąbrowie działają dwa piece i jeden w Krakowie.

Dąbrowa zagrożona

— Analizy są prowadzone cyklicznie. Obecnie w koncernie krążą informacje o planach wygaszenia jednego z wielkich pieców w Dąbrowie Górniczej, bo w IV kwartale spodziewane jest spowolnienie. Koncern przygotowuje się do drugiej fali kryzysu — mówi Tadeusz Stasielak, jeden z wiceprzewodniczących w KRH Solidarność w Krakowie.

— Do nas także docierają pogłoski, że piec w Dąbrowie zostanie wygaszony, ale na spotkaniu 24 sierpnia prezes Samaddar [szef ArcelorMittal Poland, AMP — przyp. red.] powiedział nam, że produkcja będzie prowadzona z wykorzystaniem trzech pieców — dodaje Lech Majchrzak, wiceprzewodniczący Solidarności w Dąbrowie Górniczej.

— Wykorzystujemy nie więcej niż 50 proc. mocy produkcyjnych — przyznaje jednak Jacek Zub, szef MZZ Pracowników ArcelorMittal Dąbrowa Górnicza.

Jednak o wyłączeniu pieca nie chce słyszeć.

Zarząd koncernu przez dwa dni nie udzielił nam komentarza w tej sprawie.

Z informacji "PB" wynika, że decyzja o wygaszeniu pieca w Niemczech może uratować polskie piece — przynajmniej na razie. Ostateczna decyzja zależy jednak od tego, jak duże spowolnienie nastąpi w IV kwartale.

— Na razie polskie huty wygrywają konkurencję z innymi zakładami koncernu. Mają niższe koszty produkcji. Huta w Dąbrowie Górniczej ma bezpośrednie połączenie szerokim torem z Krzywym Rogiem, więc bez przeładunku może się zaopatrywać w rudę. To znacznie obniża koszty. Polskie zakłady bronią się też dzięki wysokiej jakości wytapianej stali — uważa Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu, kontrolowanego przez związki zawodowe z Dąbrowy Górniczej i AMP.

Odporny rynek

Odbiorcy hutniczego koncernu nie boją się natomiast wyłączenia pieca.

— Mamy informacje, że analizy zostały wykonane i piec w Polsce może być wyłączony. Jednak ewentualne wygaszenie będzie efektem niższego popytu, więc nie powinno mieć negatywnego wpływu na rynek. Wręcz przeciwnie, może pozytywnie wpłynąć na ceny i pozwoli uniknąć ich gwałtownego spadku — uważa Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Rynkowi gracze uważają, że przy spadku popytu lepiej obniżyć produkcję i pozwolić na łagodną korektę cenową, niż na siłę utrzymywać produkcję i dopuścić do załamania cen, które dla wielu mniejszych firm może oznaczać bankructwo.

— Kiedyś nie wyobrażaliśmy sobie, że piec w hucie może zostać wyłączony. Zarządy i pracownicy byli przekonani, że państwo po to ma zakład hutniczy, by lał stal, a służby handlowe musiały szukać odbiorców choćby w najdalszych zakątkach świata, nie bacząc, czy sprzedają z zyskiem czy ze stratą. Teraz wszystko się zmieniło, nikt na siłę produkcji utrzymywać nie będzie — dodaje Jerzy Bernhard.

5

mln ton To roczne zdolności produkcji surówki stalowej w piecach w Dąbrowie Górniczej…

1,3

mln ton …a to moce pieca w Krakowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu