Architekci kreślą z optymizmem

Emil Górecki
09-03-2011, 00:00

Inwestorzy zamawiają więcej projektów i lepiej za nie płacą. Ale wchodzi zagraniczna konkurencja.

Inwestorzy zamawiają więcej projektów i lepiej za nie płacą. Ale wchodzi zagraniczna konkurencja.

Ceny usług dużych pracowni architektonicznych zaczęły rosnąć, ale do poziomu sprzed kryzysu jeszcze daleko. To skutek mniejszej liczby zamówień i dużej konkurencji.

— Mniejsze pracownie nadal mają problemy z pozyskiwaniem zleceń. Dlatego oferują niskie ceny, być może nawet dumpingowe — ocenia Radosław Sojka z pracowni Mąka. Sojka. Architekci.

Ceny w górę

Pracownia Kuryłowicz Associates cieszy się, że rośnie portfelem zleceń i ceny.

— Moment, kiedy nie miałem pewności, czy sobie poradzimy, już za mną. Obecnie sytuacja jest wyraźnie lepsza, choć do przełomu III i IV kw. będzie bardzo trudno. Pracujemy jeszcze nad kontraktami podpisywanymi w kryzysie, które czasem ledwo pokrywają nasze koszty. Niektóre kontrakty mają bardzo opóźnione płatności — mówi prof. Stefan Kuryłowicz, prezes pracowni.

Na rynku projektów jest nadal mniej niż w przedkryzysowym 2008 r. Zainteresowanie klientów rośnie wolno, a negocjacje trwają dłużej.

— Na deski wracają projekty zarzucone, ale wchodzą też zupełnie nowe. Od najgorszego dla nas roku 2009 osiągamy coraz lepsze wyniki. Wzrostu spodziewamy się też w obecnym — dodaje Radosław Sojka, choć o kwotach mówić nie chce.

— Nasze wyniki za zeszły rok były około 20 proc. niższe niż w 2009 r., który mimo trudnej sytuacji na rynku dla nas był świetny. Teraz odczuwamy stabilizację, spodziewamy się podobnych przychodów i liczby zamówień jak w zeszłym roku — mówi Wojciech Zych, współzałożyciel i prezes pracowni Jems Architekci.

Walka o prestiż

Przychody pracowni architektonicznych nie są prostym odbiciem sytuacji w gospodarce. To skutek tego, że wiele konkursów organizują instytucje publiczne, z zasady mniej podatne na koniunkturę. W ostatnich dwóch latach Jems Architekci wygrali dwa konkursy, w które zaangażowana była ponad połowa zespołu. To projekt Międzynarodowego Centrum Konferencyjnego w Katowicach i koncepcja hotelowo-biurowego Chopin Airport City w Warszawie. Dziś projektanci zajmują się głównie mieszkaniami i biurami.

W konkursach wysokość samej nagrody nie rekompensuje kosztów przygotowania dobrego projektu. Najgorsze jest więc drugie miejsce.

— Przed kryzysem zainteresowanie nawet bardzo ciekawymi konkursami bywało małe, bo pracownie były zasypane projektami komercyjnymi. Potem konkurencja stała się gigantyczna: do jednego konkursu startowało nawet 200 firm, także z zagranicy. Ale rynek zleceń na szczęście rośnie — mówi Radosław Sojka.

Marek Szeniawski, sekretarz warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP, twierdzi, że konkursów jest najwięcej przed wyborami samorządowymi, kiedy włodarze walczą o reelekcję. Na początku kadencji fala opada.

— Polska jest uważana za kraj z największą liczbą konkursów architektonicznych. Startuje w nich coraz więcej osób z zagranicy po uzyskaniu uprawnień polskich organizacji architektów lub współpracując z polskimi pracowniami — mówi Marek Szeniawski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Architekci kreślą z optymizmem