Arka pręży muskuły, bo czuje wsparcie banku

GN
opublikowano: 21-01-2011, 00:00

Sprzedaż jednostek ma być dwa razy większa, a udział w rynku wzrosnąć do 10 proc. —zapowiada nowy szef TFI.

Sprzedaż jednostek ma być dwa razy większa, a udział w rynku wzrosnąć do 10 proc. —zapowiada nowy szef TFI.

O 2010 r. BZ WBK AIB TFI chce jak najszybciej zapomnieć. Inwestorzy wycofali z jego funduszy 835 mln zł, co było najgorszym wynikiem w branży. W efekcie udział popularnej Arki w rynku zmalał z 11,2 do 9,2 proc., spadła więc na trzecią pozycję z niewielką przewagą nad ING. Kilka tygodni temu z firmy odszedł Krzysztof Samotij, wieloletni szef. Zastąpił go Jacek Marcinowski, który zapowiada walkę.

— Chcemy, by nasz udział w rynku powrócił do dwucyfrowego poziomu, zaczynając od 10 proc. na koniec roku. Chcemy znacząco poprawić sprzedaż — Jacek Marcinowski, prezes BZ WBK AIB TFI.

TFI celuje w tym roku w 3,3 mld zł sprzedaży brutto (nie uwzględnia umorzeń). W ubiegłym miało 1,6 mld zł. Pomóc ma BZ WBK (odpowiada za 60 proc. sprzedaży). To właśnie brak wsparcia właściciela był główną bolączką TFI w 2010 r. Winny był… nowy prezes TFI, bo to on odpowiada w banku za strategię sprzedaży produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych.

— W 2006 i 2007 r. mieliśmy wysoką sprzedaż. Potem nadszedł kryzys i w 2008 r. wyceny akcji i jednostek funduszy spadły. Inwestorzy to odczuli. Pod koniec 2008 i w 2009 r. bankowość przeżywała traumatyczne chwile. Najważniejsza stała się płynność, a więc depozyty. I tak było do połowy 2010 r. Teraz priorytetem są produkty inwestycyjne, nie oszczędnościowe. Sprzedaż Arki jest dla banku priorytetem, widzimy także wzrost apetytu na ryzyko — mówi Jacek Marcinowski.

Skąd metamorfoza banku?

— Wskaźnik kredytów do depozytów jest na wysokim poziomie. Stać nas na to, by przyspieszyć sprzedaż produktów inwestycyjnych. Tym bardziej że nie wyobrażamy sobie, żeby mogłoby to skończyć się dla klientów stratą. Spodziewamy się wzrostów na giełdzie i powrotu inwestorów. Dlatego stawiamy na sprzedaż produktów akcyjnych — mówi Jacek Marcinowski

Odpływ klientów eksperci tłumaczyli też pogorszeniem wyników, co było łączone z odejściem gwiazd: Błażeja Bohdziewicza i Piotr Przedwojskiego, którzy założyli Caspar Asset Management.

— Ubiegły rok był dla niektórych naszych funduszy bardzo dobry, dla niektórych słabszy, ogólnie średni plus. Zdecydowanie lepszy niż 2008 r. i gorszy niż 2009 r. W drugim półroczu nasze wyniki były zdecydowanie lepsze od średniej. To zasypywało ubytki w czasie niefortunnej zmiany w pierwszym półroczu. Obecnie wyniki naszych portfeli są znacznie lepsze niż kolegów, którzy odeszli . Bronimy się wynikami — mówi Krzysztof Grzegorek, szef zarządzających BZ WBK AIB TFI.

Wojna z byłymi pracownikami przybrała ostry wymiar — wczorajszy "Parkiet" poinformował, że BZ WBK AIB pozwał Caspara do sądu, twierdząc, że w nieuczciwy sposób zabiera im klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane