ARP wraca do roli ratownika

  • Piotr Nisztor
05-07-2012, 00:00

Do państwowej agencji ustawia się kolejka firm liczących na finansowe wsparcie

Najnowsza strategia należącej do skarbu państwa Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) zakładała stopniowe przechodzenie od restrukturyzacji firm do wspierania projektów rozwojowych.

— Chcemy wziąć udział w budowie gospodarki opartej na wiedzy i wspierać wykorzystanie innowacji w przemyśle — deklarował niedawno Wojciech Dąbrowski, szef ARP. Wygląda jednak na to, że agencja, która już ratowała stocznie, hutnictwo czy chemię, wróci na stare tory. Dla wielu firm państwowa instytucja, która zarobiła w ubiegłym roku na czysto 150 mln zł, może być ostatnią deską ratunku. W kolejce ustawiają się spółki z problemami finansowymi.

— Na rynku jest mnóstwo podmiotów, które szukają wsparcia ARP — mówi Wojciech Dąbrowski.

Warianty współpracy

Prezes nie ujawnia tożsamości firm. Z ustaleń „PB” wynika, że po znajdującym się w upadłości układowej PBG o wsparcie z ARP zabiega kolejny gigant budowlany — Polimex-Mostostal.

Jak twierdzą nasze źródła, w ministerstwie skarbu i agencji trwają w tej sprawie nieformalne rozmowy. Pomysłów na ewentualną pomoc jest kilka.

— Możliwe jest wyemitowanie przez Polimex obligacji lub akcji, które kupiłaby ARP. Drugi wariant jest o tyle trudny, że na emisję musieliby zgodzić się akcjonariusze spółki, co w jej obecnej sytuacji wydaje się mało realne — mówi nasz rozmówca z ministerstwa skarbu, pragnący zachować anonimowość.

— ARP traktujemy jak partnera biznesowego — komentuje Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że o współpracy z ARP myślą także PLL LOT, które od wielu lat borykają się z problemami finansowymi. Na rynku pojawiły się ostatnio pogłoski, że przewoźnik nie ma nawet na wypłaty dla pracowników.

— Nie ma zagrożenia dla wypłat. Zarząd LOT intensywnie pracuje nad zapewnieniem przyszłości finansowej spółki — zapewnia Rafał Baniak, wiceminister skarbu nadzorujący LOT. Podkreśla to również sama spółka.

— Sytuacja LOT jest analogiczna do sytuacji innych przewoźników w Europie, gdzie szczególnie odczuwalny jest kryzys w branży lotniczej. O stosunkowo dobrej kondycji LOT świadczy fakt, że 29 czerwca zapłaciliśmy ostatnią zaliczkę za piąty egzemplarz Boeinga 787 Dreamliner — przekonuje Leszek Chorzewski, rzecznik LOT. Według naszego rozmówcy, m.in. finansowania dreamlinerów dotyczą nieformalne rozmowy z ARP.

— LOT prowadzi rozmowy biznesowe z wieloma podmiotami, ale ze względu na zakres i tematykę tych rozmów każde z tych negocjacji podlegają ochronie tajemnicy handlowej — ucina Leszek Chorzewski.

LOT ma bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z ARP. W marcu sprzedał państwowej agencji spółkę LOT Aircraft Maintenance Services, która zajmuje się obsługą techniczną samolotów pasażerskich, m.in. naprawą i przeglądem. Dzięki pieniądzom z tej transakcji udało się spłacić m.in. część zobowiązań finansowych. Na jakim faktycznie etapie są rozmowy z Polimeksem i LOT?

— Dopóki nie wpłyną formalne wnioski, nie będę się wypowiadał. Tak jak w przypadku PBG, udzielamy wszystkich informacji o możliwościach współpracy z nami — podkreśla prezes Dąbrowski.

Od PBG agencja na razie również nie dostała wniosku o wsparcie.

— Spotkania z przedstawicielami PBG odbywają się na podobnej zasadzie jak klientów z bankiem-kredytodawcą. My informujemy, odpowiadamy na pytania i czekamy na oficjalne dokumenty. Taka sytuacja dotyczy wielu firm — podkreśla Wojciech Dąbrowski.

Omijanie prawnych raf

Pomoc PBG to dla ARP twardy orzech do zgryzienia, bo zgodnie z prawem agencja ma związane ręce. — Przed ogłoszeniem upadłości moglibyśmy odkupić od PBG np. Rafako. Dziś nie możemy tego zrobić, nie narażając się na skargę pauliańską. Problemem jest też kwestia jakiegokolwiek zaangażowania kapitałowego, bo mogłoby to być uznane za pomoc publiczną. Uzyskanie zgody Brukseli trwałoby wiele miesięcy — mówi nasz rozmówca z MSP. Podkreśla, że obecnie trwają gorączkowe prace nad znalezieniem rozwiązania zgodnego z prawem. Wiesław Różacki, prezes PBG, jest jednak optymistą.

— Chcemy otrzymać pomoc z Agencji Rozwoju Przemysłu. Mimo że PBG jest w układowej upadłości, uważamy, że to możliwe. O szczegółach nie mogę na razie mówić, ale za kilka dni przekażemy więcej informacji — mówi nowy szef spółki. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że w tym tygodniu powinny zakończyć się negocjacje z PBG i jeśli strony dojdą do porozumienia, formalny wniosek o wsparcie trafi do ARP.

Rząd rusza na pomoc PBG

Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, zapowiedział wczoraj, że rząd rozważa możliwość przejęcia upadających firm budowlanych. Nacjonalizacja, z udziałem ARP, może objąć spółki z grupy PBG zaangażowane w strategiczne inwestycje — m.in. budowę terminalu LNG w Świnoujściu, magazynu gazu w Wierzchowicach czy autostrad. Po ich zakończeniu zrestrukturyzowane firmy miałyby trafić na giełdę. Resort finansów bada finansowe skutki takich działań. Wyniki przedstawi rządowi w przyszłym tygodniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor, KAP, EG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / ARP wraca do roli ratownika