Atlas chwytał okazje

Anna Bytniewska
opublikowano: 05-01-2010, 00:00

W kryzysowych czasach Atlas sporo zainwestował. Owoce zbierze, gdy wróci koniunktura.

Polska spółka wskoczyła na głęboką wodę

W kryzysowych czasach Atlas sporo zainwestował. Owoce zbierze, gdy wróci koniunktura.

W sytuacji kryzysowej nie wolno stać z założonymi rękami — mówili na początku ubiegłego roku przedstawiciele Atlasa. Nie były to słowa rzucone na wiatr. W czasach gospodarczej zawieruchy grupa działała według zasady "inwestuj w trudnych czasach, zbieraj zyski w czasie dekoniunktury". Atlas wydał w ubiegłym roku 130 mln zł na rozwój i modernizację grupy. A dekoniunktura nie poskąpiła okazji...

— W czasie kryzysu najważniejsza jest aktywność. Nie wolno stać w miejscu, bo wówczas inni nas wyprzedzą — podkreśla Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas.

Ukryta kopalnia

Firma ukończyła więc budowę Zakładu Przerobu Gipsu w Koninie kosztem 70 mln zł. Rozpoczęła tam produkcję tynków gipsowych nowej generacji. Inwestycja powinna przynieść grupie około 100 mln zł przychodów rocznie.

— Dzięki tej inwestycji grupa jest praktycznie samowystarczalna surowcowo. To taka dodatkowa, "ukryta" kopalnia koncernu. Rynek gipsowy jest zdecydowanie bardziej dynamiczny niż rynek mieszanek cementowych. Możemy tu jeszcze wiele zdziałać — zapewnia Henryk Siodmok.

Mętna woda

Atlas nie zawahał się rzucić na głęboką wodę, którą bez wątpienia dla polskich inwestorów są rynki wschodnie. Grupa kupiła większościowy pakiet udziałów białoruskiej spółki Tajfun — lokalnego lidera na rynku chemii budowlanej. Powołał też do życia dwie spółki dystrybucyjne: na Łotwie i w Rosji.

— Podczas kryzysu rynek jest jak mętna woda, a to stwarza okazje. Atlasowi udało się wykorzystać kilka z nich. Tajfun pojawił się w samym środku kryzysu. Nie zależało nam konkretnie na rynku białoruskim. Po prostu akurat tam znaleźliśmy firmę, która odpowiadała naszym wymaganiom. To spółka, która się rozwija, buduje drugi zakład produkcyjny, jej sprzedaż rośnie. W podobny sposób weszliśmy na Łotwę, gdzie powstała nasza spółka dystrybucyjna. Miniony rok był dobrym czasem, by umocnić na Wschodzie pozycję, co oczywiście wymagało nakładów i nie od razu przynosi duży zysk, ale jest inwestycją na przyszłość —kwituje Henryk Siodmok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy