ATM: na giełdzie nie ma przypadków?

Kamil Zatoński
opublikowano: 18-12-2007, 11:34

Kurs walorów teleinformatycznej spółki, kierowanej przez Romana Szweda, spadł do poziomu najniższego od stycznia 2006 r. To m.in. efekt niezrealizowania prognozy na ten rok. Oficjalnie poinformowano o  tym dziś, ale co ciekawe – wczoraj zanotowano gigantyczny (jak na spółkę) wolumen obrotu.

ATM poinformował dziś przed sesją, że wskutek tego, że nie udało się przeprowadzić pre-IPO zależnej spółki mPay, zysk ze sprzedaży jej akcji nie zostanie zaksięgowany w tegorocznych wynikach. Istotnie wpłynie to na rezultaty finansowe w pozycjach: zysk operacyjny i zysk netto. ATM nie przedstawił jednak korekty, zaznaczono jedynie, że wynik brutto będzie niższy o przynajmniej 20 mln zł. Taką kwotę planowano bowiem uzyskać za zbycie udziałów w mPay. Według prognozy, EBIT spółki ATM miał sięgnąć 43 mln zł, zysk brutto 41,3 mln zł, a zysk netto 33,3 mln zł.

Inwestorzy byli raczej przygotowani na taki rozwój wypadków, bo już od dłuższego czasu kurs firmy znajduje się w trendzie spadkowym: od początku września do wczoraj cena spadła o 48 proc.

Co jednak ciekawe, wczorajszej przecenie o 15,8 proc. towarzyszył bardzo duży wolumen obrotu: właściciela zmieniło 41,3 tys. akcji, a więc prawie dziesięć razy więcej, niż wynosi średnia za poprzednie trzy miesiące. Taki handel zapewniły również duże, umówione transakcje (m.in. jedna na 10 tys. sztuk).

Dziś kurs ATM spada o 11 proc. do 64 zł. To najmniej od stycznia 2006 r. KZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane