Atom już Polsce nie taki straszny

Jacek Zalewski
opublikowano: 11-08-2009, 00:00

W odróżnieniu od programu przyspieszenia prywatyzacji, rządowy harmonogram rozwoju energetyki jądrowej w Polsce jawi się dokumentem łatwym, bo niekontrowersyjnym. Zakłada on m.in. ustalenie lokalizacji i cyklu budowy co najmniej jednej elektrowni atomowej.

W ciągu minionych dwóch dekad nastąpiły u nas istotne przemiany świadomości. Przecież Żarnowiec budował się aż osiem lat, gdy na fali przemian politycznych i masowych protestów został w 1990 r. zastopowany przez rząd Tadeusza Mazowieckiego. Zbyt świeże było wspomnienie Czarnobyla. Tymczasem wylano dziecko z kąpielą, bo wystarczyło pozbyć się technologii radzieckiej i postawić na francuską, kanadyjską czy inną bezpieczną. Teraz przyjdzie za nieporównanie większe pieniądze odkopać ten sam Żarnowiec.

Skoro III Rzeczpospolita wreszcie dojrzewa do zbudowania wielkiej elektrowni, a najlepiej dwóch, o mocy 6000 MW — to nowoczesna jądrowa jest nieporównanie bardziej opłacalna od archaicznej węglowej. Notabene miejsca na kolejne Kozienice czy Połaniec już się nie znajdzie, zatem rząd wyboru po prostu nie ma. Ponadto program krajowej atomistyki realnie oznacza kres idei udziału Polski w budowie litewskiej Ignaliny 2, zwłaszcza że sami gospodarze nie mogą z tą mityczną inwestycją dojść do ładu prawnego, biznesowego i ekologicznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane