Atomowe dylematy blisko rozstrzygnięcia

Agata Ałykow
opublikowano: 25-09-2009, 00:00

Gdzie, jak, z kim i za ile — takich zagadnień dotyczy dyskusja na temat budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej.

Strach przed energetyką jądrową zaczyna ustępować chęci zysku

Gdzie, jak, z kim i za ile — takich zagadnień dotyczy dyskusja na temat budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej.

Z konkretów na temat polskiej elektrowni jądrowej na razie wiadomo tyle, że ma być. Kwestie związane z lokalizacją, wyborem technologii i trybem realizacji elektrowni dopiero przed nami. Proces decyzyjny, usystematyzowany rozporządzeniami rządu, w przypadku takiej inwestycji trwa bowiem wiele lat i jest poprzedzony gruntownymi badaniami. Mimo to sprawa już wywołała wielkie poruszenie w gminach, które brane są pod uwagę jako docelowa lokalizacja inwestycji. O jakich miejscowościach mowa? Z mniej lub bardziej oficjalnych rozmów i gdybań wynika, że nadzieje może mieć nie tylko Kopań niedaleko Darłowa, Małkinia, Chotcza czy Gościeradów, typowane przez Państwową Agencję Atomistyki, ale nawet Gryfino czy okolice Szczecina i Chociwla, za którymi lobbują lokalne gremia naukowe. Skąd ta lista? W połowie roku Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. polskiej energetyki jądrowej oświadczyła, że regiony w pierwszej kolejności do rozpatrzenia to północ kraju od linii Warszawa — Poznań, a zwłaszcza wschód, który jest niedoinwestowany wytwórczo. Poza tym tradycyjnie przypomniano sobie o lokalizacjach z lat 80., kiedy to rozpoczęto przygotowania do budowy elektrowni jądrowej, a zrezygnowano z pomysłu po wybuchu w Czarnobylu. Wówczas pod uwagę brano Żarnowiec i Klempicz. W tym ostatnim władze gminne na wszelki wypadek postanowiły wysondować co o elektrowni myślą mieszkańcy.

— Przeprowadziliśmy ankietę, w której zapytaliśmy o to jak ich zdaniem zmieni się życie po wybudowaniu takiego obiektu, o bezpieczeństwo i pożytki dla okolicy. Większość odpowiedzi była pozytywna dla elektrowni — mówi Grażyna Graj, sekretarz gminy Lubasz, do której Klempicz należy.

Ankiety wypełniło ponad 47 proc. mieszkańców. Grubo ponad połowa widziała w inwestycji same pożytki, a nieco ponad 30 proc. powiedziało elektrowni zdecydowane nie.

— Mieszkańcy spodziewają się nowych miejsc pracy, poprawy infrastruktury oraz promocji gminy. Elektrownia to przecież nie tylko obiekt, w którym wytwarza się energię, ale także ogromne zaplecze infrastrukturalne — mówi Grażyna Graj.

Gmina Lubasz natomiast oczekuje dużych wpływów do budżetu i już widzi się na liście samorządowych krezusów w towarzystwie Bełchatowa czy Lubina.

— Chodzi o pieniądze z podatku od nieruchomości, a to znacząco podniosłoby nasz budżet i zniwelowało zadłużenie — przyznaje Grażyna Graj.

Ale przyznać trzeba, że Klempicz to wieś w środku lasu, której jedyną atrakcją infrastrukturalną jest droga wojewódzka nr 182 przecinająca ją w poprzek. Tutaj wszystko czego potrzebuje elektrownia należałoby budować od podstaw, a to znacząco zwiększyłoby koszt inwestycji. Dlatego dużo większe szanse ma Żarnowiec. Jego atuty podnosił swego czasu Wojciech Topolnicki, wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej, wyznaczonej przez rząd do koordynacji budowy elektrowni. Zastrzegł jednak, że ostatecznej decyzji lokalizacyjnej jeszcze nie ma.

Polskie na start

Budową elektrowni jądrowej ma się zająć konsorcjum, w którym co najmniej 51 proc. udziałów będzie miała Polska Grupa Energetyczna. Ważni będą też partnerzy, których wybór nadal pozostaje kwestią otwartą.

— Zainteresowanie inwestycją jest spore. Podmiot, który uczestniczyć będzie w konsorcjum musi wykazać się nie tylko doświadczeniem i dostępem do nowoczesnych technologii, ale także udzielić gwarancji finansowych — przyznaje Jacek Strzałkowski z Polskiej Grupy Energetycznej.

Co tam, panie, w inwestycjach?
Najciekawsze zagraniczne inwestycje w Polsce i polskie za granicą. Gdzie powstają, ile kosztują i które firmy będą szukać wykonawców i pracowników
ZAPISZ MNIE
×
Co tam, panie, w inwestycjach?
autor: Małgorzata Grzegorczyk
Wysyłany raz w miesiącu
Małgorzata Grzegorczyk
Najciekawsze zagraniczne inwestycje w Polsce i polskie za granicą. Gdzie powstają, ile kosztują i które firmy będą szukać wykonawców i pracowników
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Wspomniane zabezpieczenia pieniężne to niebagatelne kwoty. W grę wchodzi zamrożenie na przykład pół miliarda złotych do momentu zakończenia budowy. Tak zamożnej firmy w kraju raczej nie ma. Kogo więc w tej kwestii można brać pod uwagę, kierując się nie tylko zasobami finansowymi, ale również sprawami technologii?

— Moim zdaniem partnerów z Francji i Finlandii. Przede wszystkim dlatego, że tam takie elektrownie są aktualnie budowane, po drugie w krajach tych wykorzystuje się bezpieczne procedury wytwarzania energii oraz składowania i odzyskiwania odpadów radioaktywnych — mówi Jan Mistur, dyrektor opolskiej firmy Polbau, podwykonawcy prac na budowie elektrowni atomowej w Finlandii.

Czy polskie firmy miałaby szansę na samodzielną budowę elektrowni atomowej, nawet gdyby utworzyć z nich konsorcjum?

— Absolutnie nie. Dlatego pierwsza elektrownia zostanie raczej zbudowana pod klucz przez zagranicznego wykonawcę. Polacy mają szansę na wykonywanie konkretnych prac, np. wylewanie konstrukcji żelbetonowych, okablowanie, dostarczanie automatyki. Większy zakres robót ze względów technologicznych i doświadczenie w tej materii jest poza naszym zasięgiem — przyznaje Jan Mistur.

Włożyć, by zarobić

Na budowę elektrowni trzeba przeznaczyć ogromne kwoty.

— Docelowo będą to dwa obiekty, każdy o mocy 3 tys. megawatów. Pierwszy blok ma ruszyć w 2020 r. — mówi Jacek Strzałkowski.

— To wydatek około dwóch miliardów euro, ale raczej nie stanowi ostatecznej kwoty, którą na ten cel trzeba będzie przeznaczyć. Liczyć się trzeba bowiem ze wzrostem wydatków, co będzie wynikać ze zmian technologicznych i kosztów przygotowania inwestycji dość odległej w czasie — wyjaśnia Jan Mistur z firmy Polbau.

Zyski dla inwestora, choć są rozłożone w czasie, też robią wrażenie.

— Pochodzić będą ze sprzedaży energii. Im większe udziały w konsorcjum, tym zarobek większy — przyznaje Jacek Strzałkowski.

Zapotrzebowanie na energię rośnie lawinowo. Jeśli nie zostanie zaspokojone grozić nam będą wyłączenia prądu, takie jak w kryzysie z lat. 80. Efekty takiego zabiegu odczują nie tylko odbiorcy indywidualni, ale także cała gospodarka. Na budowie elektrowni atomowej raczej trudno więc stracić. Tym bardziej, że Polacy nie odczuwają już takiego strachu przed tą formą pozyskiwania energii jak choćby jeszcze dekadę temu. Inwestor nie będzie musiał więc walczyć z protestującymi ekologami i mieszkańcami, przerażonymi perspektywą radioaktywnego wycieku. Z badań wynika, że przeszło 70 proc. z nas nie widzi w atomie zagrożenia. Ankietowani zgodnie przyznają, że taka inwestycja to samodzielność energetyczna i oznaka nowoczesności technologicznej.

Harmonogram budowy elektrowni wg założeń rządowych:

I etap — do końca 2010 roku — przygotowanie Programu energetyki jądrowej i całego systemu regulacji

II etap — w latach 2011-13 r. — zawarcie kontraktu na budowę elektrowni jądrowej, po uprzednim wyborze spośród wiodących technologii

III etap — w latach 2014-15, przygotowanie projektu technicznego i uzyskanie niezbędnych pozwoleń.

IV etap — w latach 2016-20 r., budowa elektrowni jądrowej.

Agata Ałykow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Ałykow

Polecane