Aukcja 800/2600 MHz: pora powiedzieć „stop”

Łukasz Dec
opublikowano: 25-06-2015, 00:00

W Niemczech aukcję częstotliwości radiowych udało się zakończyć w niecałe trzy tygodnie. U nas trwa już dwudziesty tydzień.

Niemieccy operatorzy poradzili sobie w szesnaście dni, wylicytowawszy ponad 5 mld EUR, które zasilą budżet państwa. Nasi licytują już ponad sto czterdzieści dni, ich oferty zbliżają się do 4,4 mld zł, ale tych pieniędzy skarb państwa może nigdy nie zobaczyć. Nie wiadomo bowiem, czy aukcja w ogóle się skończy. Z licytowanych częstotliwości najważniejszy jest zakres 800 MHz do budowy sieci szybkiego internetu LTE o dużym zasięgu. Każdy z pięciu wystawionych na licytację bloków radiowych w tym paśmie kosztuje już po około 780 mln zł. Tyle że bloków jest pięć, a operatorzy chcieliby kupić siedem. Przebijają więc coraz wyższe ceny, bo z powodów strategicznych wolą brak rozstrzygnięcia niż porażkę.

Zasady aukcji są zaś takie, że na koniec nikt ich nie zmusi do zapłacenia. Aukcja może więc trwać jeszcze długo. Polska nie pierwsza ma taki problem. W podobną pułapkę wpadli też Finowie i Czesi. Nie mieli wyboru, jak anulować postępowanie. Resort cyfryzacji i Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) zdały sobie z tego sprawę i trzy tygodnie temu podjęły bezprecedensową próbę zmiany zasad trwającej aukcji. Gotowy był projekt rozporządzenia,na którego mocy UKE mógłby zakończyć aukcję, gdy wartość ofert sięgnie 6,4 mld zł. Spotkało się to z krytyką, więc administracja się wycofała.

Co dalej? — Aukcja trwa, dopóki są podmioty, które chcą i są w stanie zapłacić określone kwoty za dobro, które kupują. Te częstotliwości są potrzebne, by rozwijać nowe usługi mobilne, więc wydaje się oczywistością, że operatorom powinno zależeć na szybkim ich zakupie — mówi prezes UKE Magdalena Gaj.

Ma rację z zastrzeżeniem, że wielu uczestników aukcji woli fiasko niż porażkę. — Ja bym chciał, żeby UKE w powołaniu na zapisaną w prawie telekomunikacyjnym zasadę efektywnego gospodarowania częstotliwościami anulował aukcję i jednocześnie zaczął postępowanie na nowo. Wtedy byłaby szansa zakończyć całą sprawę do końca roku — mówi przedstawiciel jednego z licytujących. Oficjalnie UKE nie wyobraża sobie takiego rozstrzygnięcia, choć z nieoficjalnych informacji wynika, że było ono analizowane. W nowej aukcji oferty musiałyby być wiążące. Licytujący nie mogliby sobie wtedy pozwolić na taktyczne gierki. Na rachunku w NBP leży już około 1,7 mld zł depozytów zabezpieczających aukcyjne oferty. Rachunek jest nieoprocentowany, ale można szacować, że obrót tą gotówką przynosi budżetowi około 120 tys. zł dziennie. Coś więc zawsze zostanie w budżetowej kieszeni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Dec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu