Austrackie konsorcjum Alpine walczy w sądzie o A1

Anna Pronińska
opublikowano: 05-01-2010, 00:00

Dzięki decyzji sądu

Dzięki decyzji sądu

koncern chwilowo zablokował działania GDDKiA. Dyrekcja

uparcie szuka następcy.

Konsorcjum Alpine Bau, które w grudniu 2009 r. utraciło wart miliard złotych kontrakt na budowę liczącego prawie 20 km odcinka A1 Świerklany — Gorzyczki, ma powody do zadowolenia. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie na korzyść wykonawcy tego zlecenia. Wyrok zakazał bowiem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) m.in. żądania od wykonawcy opuszczenia terenu budowy do czasu ukończenia prac zabezpieczających i inwentaryzacji wykonanych robót, ale nie przez okres dłuższy niż do 31 stycznia 2010 r. Poza tym drogowa dyrekcja nie może korzystać z gwarancji bankowej wykonawcy również nie dłużej niż do końca tego miesiąca.

— Od momentu wydania postanowienia [30 grudnia 2009 r. — przyp. red.] mamy 14 dni na złożenie pozwu przeciwko skarbowi państwa o naruszenie prawa przy wypowiadaniu umowy. Postanowienie sądu wstrzymuje działania dyrekcji do końca stycznia. Jeśli Alpine zdecyduje się na złożenie pozwu, to zwróci się też o przedłużenie tego terminu — mówi osoba związana z Alpine.

Władze GDDKiA napisały w komunikacie prasowym, że decyzja sądu nie wpływa jednak w żaden sposób na harmonogram przygotowania przetargu na wybór nowego wykonawcy prac na tym odcinku autostrady A1. Postępowanie ma być ogłoszone w kwietniu tego roku. Dyrekcja zamierza zaskarżyć postanowienie sądu, bo nie zgadza się z jego zapisami.

Wcześniej GDDKiA jako powody zerwania kontraktu z Alpine podawała notoryczne niedotrzymywanie terminów realizacji kontraktu. Główną przyczyną opóźnień miał być spór o budowę mostu, którego wykonanie zgodnie z projektem zamawiającego, według przedstawicieli Alpine, groziłoby katastrofą budowlaną.

— Niedawno doszło do kolejnego spotkania obu stron. Rozmowy zawsze jednak rozbijają się o kwestię mostu — dodaje osoba związana z koncernem.

Władze Alpine są przekonane, że decyzja GDDKiA była bezzasadna i niezgodna z prawem. W zeszłym miesiącu złożyły skargę do ministra infrastruktury. Bez skutku. W piśmie Cezary Grabarczyk napisał, że o zaistniałej na budowie sytuacji był od początku informowany. Dodał, że problemy przy realizacji tej inwestycji powinny być, zgodnie z umową, uzgadniane i rozwiązywane pomiędzy stronami. Minister podkreślił również, że przepisy nie przewidują prowadzenia przez niego mediacji, a sam nie jest instytucją odwoławczą od decyzji zamawiającego w sprawie rozwiązania kontraktu.

Sporna droga miała połączyć nas z czeską granicą. W 2012 r. tym odcinkiem mieli przyjechać na EURO 2012 kibice z Południa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu