Austriacy mają na oku polskie porty

Magdalena Laskowska
25-01-2008, 00:00

Meinl Airports International chce prywatyzować nie tylko lotnisko w Bydgoszczy, lecz także w Sochaczewie.

Meinl Airports International chce prywatyzować nie tylko lotnisko w Bydgoszczy, lecz także w Sochaczewie.

Meinl Airports International, spółka notowana na wiedeńskiej giełdzie, będzie prywatyzować dwa polskie lotniska. Według gazety „Österreich”, lotniskowa spółka koncernu Meinl pokonała wielkie firmy międzynarodowe i stanie się inwestorem strategicznym dwóch polskich portów lotniczych.

Modlin dementuje

Jednym z nich jest regionalne lotnisko w Bydgoszczy, o czym „Puls Biznesu” informował wcześniej. Drugim — lotnisko wojskowe pod Warszawą, przyszły port lotniczy Warszawa-Modlin, który ma być przekształcony w lotnisko pasażerskie. Przedstawiciele Modlina dementują te informacje.

— Absolutnie nie mamy takich planów, to pomyłka —mówi Marcin Sadowski, rzecznik prasowy mazowieckiego portu lotniczego Warszawa-Modlin.

Według naszych informacji, drugim lotniskiem, na które chrapkę mają Austriacy, jest port w Sochaczewie.

— Potwierdzamy, że prowadzimy bardzo zaawansowane rozmowy na temat wejścia do naszej spółki inwestorów, w tym także prywatnych — mówi Bogdan Zasada, prezes spółki Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew.

Z kolei lotnisko w Bydgoszczy, jedno z najmniejszych w Polsce, to pierwszy port, który zdecydował się na wpuszczenie kapitału zagranicznego. Tu rozmowy są na bardzo zaawansowanym etapie.

— Zarówno inwestor, zarząd spółki, jak i miasto Bydgoszcz są gotowi do prywatyzacji, czekamy tylko na podpis urzędników. Teraz wszystko leży więc w rękach urzędu marszałkowskiego w Toruniu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, finalizacji możemy spodziewać się już w lutym — mówi Krzysztof Wojtkowiak, prezes PL Bydgoszcz.

Górna granica

Według austriackiej prasy, w pierwszym etapie inwestor z Austrii ma przejąć po jednej czwartej udziałów w spółkach zarządzających lotniskami. W drugim podwyższy ich kapitał tak, że po zakończeniu operacji będzie mieć po 49 proc. ich akcji, co jest górną granicą udziałów, jakimi inwestor może dysponować w polskich lotniskach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Austriacy mają na oku polskie porty