Auta na prąd pojadą z ulgą

Paweł Janas
opublikowano: 18-07-2011, 00:00

Ulgi podatkowe, jazda po buspasach, darmowe parkowanie — pomysłów na wsparcie raczkującego rynku nie brakuje.

W sukurs kierowcom idą resort gospodarki i samorządy

Ulgi podatkowe, jazda po buspasach, darmowe parkowanie — pomysłów na wsparcie raczkującego rynku nie brakuje.

Na rynek wjeżdżają kolejne modele samochodów elektrycznych, powstaje też ogólnopolska sieć terminali ładowania aut na prąd. Jest tylko jeden, ale za to kluczowy problem — klienci. Na razie tylko garstka zdecydowała się na zakup aut. Barierą jest oczywiście cena (np. kompaktowy I-MIEV kosztuje 160 tys. zł), ale — jak przekonują przedstawiciele koncernów motoryzacyjnych — problemem jest także brak promocji ze strony władz państwowych i samorządowych. Mamy dobre wieści — coś drgnęło w tej sprawie, choć na otwieranie szampana jest zdecydowanie za wcześnie.

Prius ministra

Pierwszy oczywisty trop wiedzie do Ministerstwa Gospodarki. Resort zapewnia, że kluczową kwestią w tej sprawie jest wprowadzenie systemu zachęt.

— W Ministerstwie Gospodarki podjęto działania, których celem jest opracowanie i wdrożenie systemu promowania samochodów ekologicznych. Obejmują one m.in. propozycję zastąpienia obecnie obowiązującego i mającego wyłącznie fiskalny charakter podatku akcyzowego innym podatkiem uwzględniającym parametry ekologiczne samochodu. Przewiduje się, że specjalnie promowane będą samochody z napędem elektrycznym — informują przedstawiciele resortu gospodarki.

Niestety, nie dowiedzieliśmy się, kiedy możemy liczyć na konkretne efekty tych prac. Pozostałe resorty nie ułatwiają zadania.

— Obecnie nie trwają prace nad zmianą systemu opodatkowania samochodów. Nie prowadzimy też w tej kwestii konsultacji z innymi resortami — ucina Sylwia Stelmachowska z biura prasowego Ministerstwa Finansów.

— Nie są prowadzone prace legislacyjne w zakresie przepisów dotyczących pojazdów elektrycznych — wtórują przedstawiciele resortu infrastruktury.

Ministerstwo Środowiska, które powinno być najbardziej zainteresowane promowaniem ekologicznych aut, odesłało nas... do resortów gospodarki i infrastruktury. Na razie więc jedyną formą propagowania aut z napędem ekologicznym jest hybrydowa Toyota Prius, którą jeździ minister Andrzej Kraszewski.

Czas na samorządy

Eksperci sugerują, że po wsparcie koncerny motoryzacyjne powinny się udać także do władz lokalnych. Tym bardziej że w wielu krajach europejskich samorządy już pokazały, jak pomoc dla aut elektrycznych może wyglądać. Paleta możliwości jest szeroka: od zapewniania bezpłatnych dla samochodów elektrycznych miejsc parkingowych w centrum miasta, przez możliwość dostępu do stref, w których wyłączony jest ruch pojazdów z silnikami spalinowymi, po możliwość korzystania przez auta elektryczne z buspasów. Stolica jest gotowa kupić te pomysły. Na początku lipca została podpisana umowa powołująca Warszawski Klaster E-Mobility, który grupuje firmy motoryzacyjne i energetyczne, Politechnikę Warszawską i Urząd m.st. Warszawy.

— Celem tej inicjatywy jest rozwój sieci punktów ładowania oraz wypracowanie systemu przywilejów, które zachęciłyby do kupowania i użytkowania aut elektrycznych — mówi Agnieszka Kłąb z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Ufaj, ale sprawdzaj

Branża motoryzacyjna wolałaby jednak konkrety. Producenci samochodów postanowili dopilnować, by rządowe i samorządowe obietnice stały się faktem.

— Planujemy utworzyć przy Polskim Związku Przemysłu Motoryzacyjnego lub Polskiej Izbie Motoryzacji specjalną sekcję, która zajęłaby się problemami rynku aut elektrycznych oraz wykorzystujących napędy alternatywne — mówi Paweł Wideł z firmy General Motors Poland, który jest odpowiedzialny za kontakty z rządem.

Na razie odbyło się jedno spotkanie między przedstawicielami GM i Toyoty. W najbliższym czasie inicjatorzy akcji planują rozmowy z Peugeotem. Na największe zrozumienie liczą właśnie ze strony Ministerstwa Gospodarki.

— Likwidacja podatku akcyzowego na samochody ekologiczne, w tym elektryczne, byłaby pozytywnym sygnałem ze strony rządu. Mogłoby to doprowadzić do obniżenia ich ceny i pewnego zwiększenia sprzedaży. Budżet na tym nie tylko nie straci, ale nawet zyska ze względu na większe wpływy z podatku VAT. Pieniądze byłyby niemałe, gdyż auta elektryczne są droższe od tradycyjnych pojazdów — dodaje Paweł Wideł.

22

Tyle fabrycznie nowych elektrycznych samochodów osobowych zarejestrowano w Polsce od stycznia do maja 2011 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy