Autosan dostanie finansowy zastrzyk

Paweł Janas
21-10-2010, 00:00

Spółka próbuje znów być na fali. Ma pieniądze, ma nowe modele. Musi jednak zdążyć na koniec koniunktury.

Spółka próbuje znów być na fali. Ma pieniądze, ma nowe modele. Musi jednak zdążyć na koniec koniunktury.

Autosan, producent autobusów z grupy Sobiesława Zasady, sypie w tym roku premierami. Były już trzy. Firma z Sanoka zaprezentowała dwa nowe autobusy miejskie (18- i 12- -metrowy) oraz jeden międzymiastowy (15-metrowy). Dzięki temu — jak podkreśla zarząd spółki — oferta producenta jest już niemal pełna. Nowe modele są niezbędne, by skutecznie konkurować z coraz silniejszymi rywalami. Bez pieniędzy trudno jednak myśleć nie tylko o wdrożeniu ich do produkcji, ale też o utrzymaniu obecnej na wysokich obrotach. Dlatego akcjonariusze dokładają starań, by znaleźć fundusze. Przykładem takich działań jest decyzja nadzwyczajnego walnego z 28 września o podniesieniu kapitału zakładowego spółki o blisko 14 mln zł.

Firma chce wykorzystać nowe modele do wałki o zwiększenie udziału w rynku. Unika jednak porównywania się do głównych rywali. Na krajowym rynku punktem odniesienia jest Solaris, należący do rodziny Olszewskich.

— Nie myślimy o walce z Solarisem o pierwsze miejsce. Po prostu robimy swoje. Po raz pierwszy od wielu lat zamówienia pozwalają nam już na pełną produkcję do maja przyszłego roku — mówi Adam Smoleń, prezes Autosana.

Na razie o skutecznej rywalizacji trudno myśleć. Po pierwszym półroczu Solaris (według firmy JMK Analizy Rynku Transportowego) miał 44,7 proc. krajowego rynku autobusów, producent z Sanoka — 7,94 proc. Wyniki finansowe Autosana nie zachwycają. Wyjście ponad kreskę może zapewnić jedynie zwiększenie produkcji i sprzedaży. W ubiegłym roku z sanockiej fabryki wyjechało 160 pojazdów. W tym roku plany ustalono na poziomie 140-150 sztuk, w przyszłym ma być więcej, choć jeszcze nie zakończono prac nad budżetem na 2011 r. Nadal trwa też restrukturyzacja. Prezes nie odpowiada jednak na pytanie, czy wiąże się to z redukcją zatrudnienia, ani też ile osób obecnie pracuje w Autosanie.

— Premiery nowych autobusów to zawsze dobry kierunek rozwoju. Dobrze też, że firma postawiła głównie na pojazdy miejskie, bo tylko w tym segmencie mamy w Polsce koniunkturę. Obawiam się tylko, że ich wprowadzenie na rynek może nastąpić już w chwili, gdy samorządom zaczną wyczerpywać się unijne pieniądze na odnowę taboru — podkreśla Aleksander Kierecki, prezes firmy JMK Analizy Rynku Transportowego.

Temat problemów i prób restrukturyzacji fabryki wraca jak bumerang. Osiem lat temu Franciszek Gaik, ówczesny szef grupy firm Sobiesława Zasady (dziś wiceprezes Sobiesław Zasada SA), informował, że z 1300-osobowej załogi musi odejść 300-350 Spółka sprzedawała też zbędny majątek. Właściciele pracowali nad zniesieniem wewnętrznej konkurencji między Autosanem a Jelczem. Pierwszy miał się skupić na autobusach międzymiastowych, drugi — wyspecjalizować w miejskich. Dziś Jelcz znajduje się w upadłości. Autobusy miejskie wróciły do Autosanu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Autosan dostanie finansowy zastrzyk