Awantura o elektroniczne kajdanki

Mariusz Zielke
opublikowano: 08-12-2008, 00:00

Comp, Wasko

Comp, Wasko

i Comarch walczą o system

dozoru elektronicznego

skazanych. Jutro arbitrzy

zdecydują, czy przetarg za

200 mln zł jest prawidłowy.

Od 1 września 2009 r. skazani za drobne przestępstwa mają zyskać możliwość odbywania kary na wolności w systemie dozoru elektronicznego (SDE — tzw. elektroniczne kajdanki). Ma on odciążyć więzienia i pozwolić na spore oszczędności. Żeby jednak cały projekt się udał, system musi zostać wdrożony.

Przetarg na usługę SDE już rozstrzygnięto. Wygrało konsorcjum pod wodzą giełdowej spółki informatycznej Comp Safe Support (CSS), specjalizującej się w systemach zabezpieczeń i urządzeniach szyfrujących. Jutro sprawę po kilku protestach i odwołaniach Wasko, Comarchu i G4S weźmie pod lupę Krajowa Izba Odwoławcza (KIO).

Niskie ceny

Największa firma ochroniarska na świecie G4S, wymieniana wcześniej jako faworyt przetargu, uważa, że cały konkurs powinien zostać unieważniony i powtórzony.

— Tego projektu nie da się zrobić w cenie poniżej 300 mln zł. Przygotowując cały przetarg, można było skorzystać z doświadczeń innych krajów europejskich. Jeśli resort sprawiedliwości podpisze umowę za nieco ponad 200 mln zł, ten projekt albo się nie uda, albo będzie wymagał aneksów na kolejne kwoty — mówi Jerzy Bochenek, dyrektor ds. rozwoju G4S Securicor.

Zarzuty G4S to: przeprowadzenie przetargu bez poprzedzenia go konkursem na pilotaż, odwoływanie się do doświadczeń wykonawców, zamiast podawania wymogów i własnych szacunków, oraz zaniechanie dokładanego zbadania cen.

— My po prostu wiemy, ile to może kosztować, bo jako jedyni na świecie taką kompleksową usługę nadzoru więźniów świadczymy. Nikt inny nie ma w tym zakresie doświadczenia. A ministerstwo na szczegółowe pytania do specyfikacji odpowiadało, żeby oferenci wyliczyli sobie koszty na podstawie własnych doświadczeń, których nie mają — mówi Jerzy Bochenek.

Przestrzega też firmy informatyczne, że wygranie tak dużego projektu przy złych założeniach do kalkulacji cen może narazić je na poważne straty.

— Ministerstwo to zamówienie oszacowało na około 360 mln zł. I to były właściwe koszty, bliskie realnym — mówi dyrektor G4S.

Damy radę

Ministerstwo Sprawiedliwości nie zgadza się z zarzutami.

— Ja wierzę, że ten projekt się uda. Składający oferty wiedzieli, co robią, tak je kalkulując. Wybraliśmy najlepszą z nich — mówi Łukasz Rędziniak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Uważa, że procedura została przeprowadzona starannie i prawidłowo. Nie spodziewa się problemów z rozstrzygnięciem KIO czy, ewentualnie, sądu.

Z kolei Comp zapewnia, że do tego przetargu wyjątkowo dobrze się przyłożył.

— To dla nas obecnie najważniejszy projekt. W ofercie wykorzystaliśmy technologię światowego lidera w tej dziedzinie, sprawdzoną również w kilkunastu krajach europejskich. Zapewniam, że dobrze skalkulowaliśmy wartości ofertowe, zrealizujemy projekt właściwie i na nim zarobimy — twierdzi Paweł A. Luksie, dyrektor w Comp Safe Support.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane