Awantura o hektary

Agnieszka Berger
opublikowano: 18-07-2007, 00:00

Polish Power wystąpiło do sądu przeciwko Pomorskiej SSE. Inwestor uważa, że wygrał przetarg i chce kupić grunty pod elektrownię.

Polish Power wystąpiło do sądu przeciwko Pomorskiej SSE. Inwestor uważa, że wygrał przetarg i chce kupić grunty pod elektrownię.

Polish Power, spółka utworzona przez luksemburskie firmy Cochco i KPM Investment, jest zdeterminowana. Mimo niechęci Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (PSEE) chce kupić 62 ha gruntów w okolicy Żarnowca, by zbudować na nich elektrownię węglową o mocy 800 MW. Uważa, że wygrała przetarg, a zarząd strefy, niezgodnie z procedurą, uznał konkurs za nierozstrzygnięty.

— W poniedziałek pozew w tej sprawie trafił do sądu — potwierdza Wojciech Jędrzyński, radca prawny z kancelarii Chałas i Wspólnicy, reprezentującej Polish Power.

Inwestor uzyskał też zabezpieczenie powództwa, które uniemożliwia PSSE swobodne dysponowanie spornymi gruntami do czasu rozstrzygnięcia sprawy.

— Odwołaliśmy się od decyzji sądu w sprawie zabezpieczenia. Nie zamierzamy szybko wyzbyć się tych gruntów. Planujemy w trybie przetargowym, przez zaproszenie do składania ofert ,wyłonienie nabywcy, który zbuduje na nich elektrownię — informuje Teresa Kamińska, prezes strefy.

Nie do wiary

Zarząd PSSE odrzucił ofertę Polish Power, bo uznał spółkę za niewiarygodnego partnera. Niedoszły inwestor, podobnie jak jego luksemburscy właściciele, Cochco i KPM, nigdy nie prowadził działalności w branży energetycznej ani żadnej innej. Według Tadeusza Kiliana, prezesa Polish Power i udziałowca Cochco, spółki powstały w latach 90., by realizować inwestycje w Polsce, jednak dotychczas im się nie powiodło.

— Oferta Polish Power była wnikliwie rozpoznana, ale na żadnym etapie nie została przyjęta. Jestem przekonana, że żaden prezes spółki skarbu państwa na podstawie dokumentów, jakie otrzymaliśmy od Polish Power, nie zdecydowałby się na podpisanie umowy. — mówi Teresa Kamińska.

Inwestorowi nie pomogło wskazanie branżowych partnerów.

— Polish Power rzeczywiście przedstawiło pismo RWE Power z deklaracją zainteresowania projektem. Nie zawierało ono jednak zobowiązań inwestora — twierdzi prezes strefy.

Później Polish Power wskazało innego partnera, niemiecką grupę STEAG, nie tak potężną jak RWE, ale też znaną.

— Dowiedzieliśmy się o tym z „Pulsu Biznesu” już po terminiue — mówi Teresa Kamińska.

W czerwcu w rozmowie z „PB” przedstawiciele niemieckiego inwestora potwierdzili zainteresowanie budową elektrowni za 1 mld EUR i zapewnili, że prawnicy pracują nad tekstem umowy. Nie udało nam się uzyskać informacji, czy ostatecznie została podpisana, prawdopodobnie jednak do tego nie doszło.

Ryzyk-fizyk

Polish Power przekonuje, że PSSE nic by nie zaryzykowała, podpisując umowę. Jeśli w dwa lata inwestycja nie zostałaby zrealizowana, inwestor musiałby odsprzedać strefie grunty za cenę z przetargu, powiększoną o wskaźnik inflacji. PSSE uważa jednak, że to również poważne ryzyko.

— Nie możemy sobie pozwolić na zablokowanie gruntów na dwa lata. W strefach panuje boom inwestycyjny, a elektrownia jest potrzebna — przekonuje Teresa Kamińska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu