Awantury polityków są na drugim planie

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 18-10-2006, 00:00

Niewiele rzeczy odstrasza od inwestycji w Polsce. Przedłużająca się zawierucha polityczna może nam zaszkodzić.

Część prezesów zagranicznych firm nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy ostatnie wydarzenia polityczne w Polsce zniechęcają ich od inwestowania. Boją się krytykować władzę? Może niektórzy, ale w większości przypadków na szczęście powód jest inny, choć taktownie o nim nie wspominają. Wielu zagranicznych przedsiębiorców po prostu nie interesuje się polską sceną polityczną. Robią swoje, budują fabryki i nie oglądają debat sejmowych lub —o zgrozo! — przerw w obradach. To, co się dzieje na naszym podwórku, mało ich obchodzi, no chyba że źle o sytuacji w Polsce napiszą renomowane zagraniczne gazety.

Gospodarka, głupcze!

Liczą się przede wszystkim wskaźniki makroekonomiczne (wciąż dobre), duży rynek (tego się nie da zepsuć), wykwalifikowana siła robocza (tu też potrzeba długoterminowego majstrowania, żeby coś pogorszyć) oraz warunki do inwestowania. Choć Polska nie ma prawnych rozwiązań, to z powodzeniem stosuje wobec inwestorów system zachęt konkurencyjnych do oferowanych przez Czechy czy Słowację. Umowy są indywidualnie negocjowane, inwestorzy mogą liczyć na wsparcie gotówkowe oraz zwolnienia podatkowe. Dlatego choć szef linii lotniczej Ryanair na Polskę narzeka na bezwład, jego firma lada moment ogłosi, gdzie zbuduje bazę (wiele wskazujena to, że w Polsce). Dell, który przez dwa lata deliberował i negocjował, miesiąc temu podpisał list intencyjny w sprawie budowy fabryki w Łodzi. Do Polski wchodzą kolejni giganci, tacy jak Toshiba, Funai, SNIACE. Wkrótce rząd przyjmie 17 nowych programów wieloletniego wsparcia dla inwestycji zagranicznych (przez dwa poprzednie lata uruchomiono ich 25). Inwestorzy walą drzwiami i oknami i na razie nic nie wskazuje na to, żeby mieli przestać. Według NBP, w pierwszym półroczu inwestycje przekroczyły 5,7 mld USD, podczas gdy ubiegłym roku ich napływ wyniósł 9,6 mld USD.

Co za dużo…

Ale uwaga: decyzje o inwestycji podejmuje się z blisko dwuletnim wyprzedzeniem. Na razie Polska jest na fali, wchodzą największe koncerny, inwestycje planują kolejne. Jednak niemal wszyscy prezesi wskazują, że na dłuższą metę polityczne zawirowania są bardzo niezdrowe dla gospodarki. Pozostaje mieć nadzieję, że mamy do czynienia z krótszą.

Okiem eksperta

Fundamenty są stabilne

Ostatnie wydarzenia polityczne odbieram jako kontynuację trendu, który kształtuje się w Polsce od pięciu lat. Gospodarka ma stabilne fundamenty, wskaźniki makroekonomiczne są zadowalające, a napływ inwestycji zagranicznych utrzymuje wzrost gospodarczy na odpowiednim poziomie. Nie widzę jednak zagrożenia, dopóki bank centralny utrzymuje dotychczasową politykę i nie decyduje się na znaczące podwyżki stóp procentowych.

Politycy zamknęli się w swoim małym światku i niech tam pozostaną. Nawet jeżeli zostaną rozpisane przedterminowe wybory, ich wynikiem będzie najprawdopodobniej wybór rządu konserwatywnego, bardziej przyjaznego środowisku biznesowemu, co też będzie dobrym rozwiązaniem. Powstał rząd populistyczny, ale czy kilka miesięcy temu był on mniej populistyczny? Koalicja PiS z partią Andrzeja Leppera po raz drugi w tak krótkim czasie mogłaby dziwić w innym kraju, ale w Polsce nie jest zaskoczeniem. Partia rządząca, która wie, że przegrałaby w nadchodzących wyborach, po prostu zrobi wszystko, by się utrzymać przy władzy.

Roger Monson

 

analityk

CA IB

Okiem eksperta

Rating nie jest zagrożony

Polityka wróciła do punktu wyjścia sprzed kilku tygodni i wydaje się, że w najbliższym czasie sytuacja pozostanie niepewna. Ostatnie zawirowania wokół rozmów koalicyjnych nie będą miały długoterminowego wpływu na sytuację ekonomiczną. Zasadniczym elementem wpływającym na rating kraju jest kontrola nad budżetem, który oczywiście jest elementem rozgrywek politycznych. Deficyt budżetowy w tym roku jest niższy niż spodziewany, choć pojawiają się wątpliwości, czy definicje użyte przez Polskę są zgodne z europejskimi odpowiednikami. Problem finansów publicznych nie jest tak duży jak kilka lat temu. Choć niewątpliwie rozczarowuje to, że rząd nie wykorzystuje dobrej sytuacji ekonomicznej do zmian strukturalnych w konstrukcji budżetu. Finanse publiczne i polityka to dwa zasadnicze składniki wpływające na rating, ale Fitch patrzy w bardziej długoterminowo niż bieżące wydarzenia polityczne. Perspektywa wcześniejszych wyborów nie jest z natury zła, zwłaszcza jeśli prowadziłyby do powstania bardziej stabilnej koalicji rządowej.

Edward Parker

analityk Fitch Ratings

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu