Azja staje się motorem polskiego eksportu

  • Jacek Kowalczyk
27-02-2013, 00:00

Indie, Wietnam i Chiny przestają być dla naszych firm miejscem produkcji. Stają się coraz większym rynkiem zbytu

Po słabym 2012 r. polski eksport zaczyna wracać do formy. Koniunktura w strefie euro się poprawia, a wraz z nią nasila się popyt eksportowy — wynika z raportu HSBC i Oxford Economics. Według prognoz tych instytucji, w 2013 r. zagraniczna sprzedaż polskich towarów wzrośnie o 5,8 proc., w przyszłym roku będzie to już 7 proc., a w 2015 r. dynamika sięgnie prawie 11 proc. W długiej perspektywie analitycy HSBC i Oxford Economics też są optymistami. Ich zdaniem, w latach 2016-20 polski eksport wzrośnie łącznie o 55 proc., czyli będzie szedł w górę średnio o 9,1 proc. rocznie. Spośród przebadanych gospodarek europejskich tylko Turcja odnotuje silniejszy wzrost zagranicznej sprzedaży.

Dalekie, zyskowne podróże

Dobre perspektywy dla polskiego eksportu — według autorów prognoz — zawdzięczamy przede wszystkim rynkom azjatyckim. Sam popyt z Europy nie dałby polskim eksporterom takiej siły do rozwoju.

— Europa pozostanie głównym odbiorcą polskich produktów, jednak jej udział będzie spadał, a narastać będzie znaczenie państw z Dalekiego Wschodu. Sprzedaż polskich towarów na rynki tego regionu do końca obecnej dekady będzie zwiększać się w tempie 13-14 proc. rocznie — twierdzi Andrzej Pluta, dyrektor Departamentu Finansowania Handlu i Faktoringu HSBC Polska. Najmocniej ma rosnąć eksport do Indii (16 proc. rocznie w latach 2016-20), Wietnamu i Chin (po 15 proc.). Główną kategorią eksportowanych produktów pozostaną do końca dekady wytwory przemysłu ciężkiego: maszyny przemysłowe i sprzęt transportowy. To towary o średnim stopniu zaawansowania technologicznego, już nie proste produkty oparte na taniej sile roboczej, ale jeszcze nie innowacje rodem z Doliny Krzemowej. Właśnie w takiej średniej półce Polska coraz mocniej się specjalizuje i będzie takimi produktami coraz mocniej podbijać dalekie rynki.

— Popyt na te towary będzie zgłaszany już nie tylko przez Europę, ale też gospodarki wschodzące. Państwa te będą potrzebowały maszyn przemysłowych, by podnosić swoje moce wytwórcze. Silny rozwój infrastruktury w tych krajach sprawi natomiast, że będzie nasilał się popyt na sprzęt transportowy — tłumaczy Andrzej Pluta. W długookresową siłę rynków wschodzących wierzy coraz więcej polskich firm.

Przykładem jest Kopex, producent maszyn górniczych. Choćby wczoraj ogłosił, że zdobył umowę na dostarczenie do Chin dwóch kombajnów za 15,8 mln zł.

— Chiny, ale też Wietnam i Indie to dla nas bardzo perspektywiczne rynki. Zwiększamy tam obecność i wierzymy, że eksport naszych produktów do tych krajów będzie stopniowo rósł — mówi Krzysztof Jędrzejewski, główny akcjonariusz Kopeksu.

Na miejscu taniej

Jest jednak spora grupa polskich przedsiębiorców, którzy widzą szansę, jaką dają rynki wschodzące, ale nie wysyłają tam swoich produktów. Otwierają fabryki na miejscu i stamtąd dokonują transakcji. Taka produkcja nie zalicza się do naszego eksportu.

— Jesteśmy obecni w Chinach, Indiach i Wietnamie, ale prawie nic tam nie eksportujemy. Dopóki siła robocza w tych krajach jest znacznie tańsza niż u nas, produkowanie na miejscu jest znacznie bardziej opłacalne — mówi Piotr Szeliga, prezes Boryszewa, firmy z branży motoryzacyjnej.

Odzieżowy exodus

Jednak Chiny i inne wschodnie tygrysy stopniowo tracą atut, jakim jest tania praca. Koszty produkcji rosną w tempie o wiele wyższym niż w Polsce. To cios dla firm, które otworzyły w Azji fabryki, ale taka okoliczność poprawia konkurencyjność polskiego eksportu na globalnej scenie.

— Produkcja w Chinach kosztuje już tyle samo co osiem lat temu w Polsce. Będziemy szukać tańszych i lepszych wytwórców — mówił niedawno w wywiadzie dla „PB” Rafał Bauer, prezes Próchnika. Uciekanie z Chin staje się niemal modą wśród polskich producentów odzieży.

— Jeszcze kilka lat temu produkowaliśmy w Państwie Środka 90 proc. asortymentu, a teraz tylko 60 proc. — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP (właściciela m.in. marki Reserved).

Jędrzej Wittchen, właściciel firmy Wittchen, handlującej akcesoriami skórzanymi, który od ponad dwóch dekad wytwarza w Chinach, mówił niedawno, że z każdym rokiem coraz więcej asortymentu produkuje w Polsce. Także gigant obuwniczy CCC od dawna sygnalizuje, że rosnące koszty pracy w Chinach zmuszają producentów do przenoszenia produkcji.

— Obecnie w Chinach wytwarzamy jedynie połowę wszystkich butów. Rośnie natomiast produkcja butów skórzanych w Polsce [stanowią 30 proc. wartości sprzedaży — red.], Indiach i Bangladeszu — mówi Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy CCC. [ANP]

 

610,4 mld zł Taką wartość miał polski eksport w 2012 r. W ciągu czterech ostatnich lat urósł o 44 proc.

47,5 proc. Taki udział w PKB w 2012 r. miał eksport. To rekordowy poziom, cztery lata temu wyniósł 40 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, ANP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Azja staje się motorem polskiego eksportu