Balcerowicz odkrywany na nowo

  • Jacek Kowalczyk
19-12-2012, 12:45

O polskim ekonomiście znowu jest głośno na świecie. Jako argumentu używają go zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy polityki Bena Bernanke i drukowania pieniędzy.

Zaczęło się piątkowego obszernego artykułu w amerykańskim "Wall Street Journal" zatytułowanego "Leszek Balcerowicz: Anti-Bernanke". Dziennik przypomina o sukcesie polskiej transformacji i o polskiej odporności na kryzys w ostatnich latach. Autor zaznacza, że źródłem sukcesu była terapia szokowa zastosowana przez Leszka Balcerowicza na początku lat 90., a następnie restrykcyjna polityka pieniężna prowadzona przez kierowany przez ekonomistę bank centralny. "WSJ" cytuje wypowiedzi profesora, w których krytykuje on obecną ekstremalnie luźną politykę pieniężna Fed i Bena Bernanke.

Tekst z The Economista
Wyświetl galerię [1/4]

Tekst z The Economista

We wtorek temat podchwycił brytyjski "The Economist". W artykule "Nie zapominajcie o Polsce. Nauka z zagranicy"* tygodnik przypomina, że "Polska jest jednym z przykładów największych sukcesów gospodarczych na świecie ostatnich dwóch dekad". Gazeta podobnie jak "WSJ" przypisuje dużą część z tych zasług "architektowi" tego sukcesu Leszkowi Balcerowiczowi. "The Economist" jest jednak w pochwałach bardziej powściągliwy. Zaznacza m.in., że polska gospodarka dużo zawdzięcza też płynnemu kursowi walutowemu, np. słaby złoty w 2009 r. uchronił ją przed recesją.

Okazuje się jednak, że Polski sukces może być użyty też w drugą stronę. Amerykański prestiżowy magazyn "The Atlantic" (ukazujący się od 150 lat) twierdzi, że Polska to najlepszy dowód na to, że droga wytyczona przez Fed jest słuszna. Przykład Polski ostatnich lat pokazuje, że "impulsy monetarne działają, a silniejsze impulsy monetarne działają jeszcze silniej".

Magazyn używa jednak dość zaskakującego argumentu. Twierdzi, że Polska od lat ma bardzo luźną politykę pieniężną, bo cztery lata temu złoty gwałtownie się osłabił. Czy to rzeczywiście dowód na to, że masowy dodruk pieniądza ratuje gospodarkę?

 

* Tytuł nawiązuje do ironicznego zwrotu "Don't forget Poland", który wszedł do języka potocznego w USA jako podkreślenie słabości czyichś argumentów. Termin został ukuty po jednej z debat wyborczych. John Kerry wypomniał Georgeowi W. Bushowi, że koalicja na rzecz inwazji w Iraku była słaba, bo składała się jedynie z USA, Wielkiej Brytanii i Australii. Prezydent Bush próbował ratować się stwierdzeniem "Zapomniałeś o Polsce". Choć miał rację, nie miało to znaczenia. Zarzut przeciwnika mimo to był aktualny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Balcerowicz odkrywany na nowo