Balcerowicz: pogłoski o śmierci kapitalizmu są przedwczesne

TOK FM, WST
opublikowano: 19-09-2008, 10:54

W rozmowie z Radiem TOK FM, profesor Leszek Balcerowicz, były prezes NBP i twórca polskich reform finansowych stwierdził, że  rodzimy system bankowy nie ma powodów do obaw. Wynika to m.in. z powodu, że nasz system finansowy jest ciągle jeszcze młody, w fazie rozwoju, co przy obecnym kryzysie światowych finansów okazało się zbawienne i pozwoliło uniknąć wielu pułapek.

- Nie ma żadnych niepokojących sygnałów by w polskim systemie bankowym były jakieś zagrożenia. Mimo dynamicznego rozwoju mamy ciągle ogromne różnice pomiędzy Polską a USA, naszą gospodarką a amerykańską. Polacy są przede wszystkim znacznie mniej zadłużeni. Do tego polskie banki nie inwestowały w najbardziej wyrafinowane, choć bardzo ryzykowne instrumenty finansowe. Warto to podkreślić, gdyż np. kolej w Austrii czy kilka miast norweskich skusiło się na takie instrumenty i poniosło ogromne straty. Polski system bankowy jest zasadniczo zdrowy – tłumaczy Leszek Balcerowicz.

Uważa, że nie ma powodów do niepokoju.

Zwraca jednak przy tym uwagę na rozwój sytuacji na amerykańskim rynku finansowym, oceniając, że doszło na nim do bardzo poważnych zaburzeń. Nie można jednak mówić, w świetle obecnej sytuacji i podjętych działań o śmierci kapitalizmu.

- Od dłuższego czasu mówi się o recesji w USA, a przecież w II kwartale tamtejsza gospodarka wzrosła o 3,3 proc. Sytuacja jej bardzo niebezpieczna, ale analogie do kryzysu z lat 30-tych ubiegłego wieku są zbyt przesadzone. Pogłoski o śmierci kapitalizmu w Stanach są przedwczesne – mówi polski finansista.
Jego zdaniem, trzeba odróżnić problemy instytucji finansowych, choć dotyczą one również tych największych, od problemów samego systemu finansowego. Podjęte przez władze monetarne i amerykański rząd działania mają przede wszystkim na celu ratowanie i wspomożenie systemu, nie samych instytucji. Uważa, że świat w trakcie ostatnich kryzysów sporo się nauczył i nie dopuści do załamania.

- Niektórzy widzą w tym kryzys kapitalizmu. Co ciekawe, nie lubią też socjalizmu, a przecież nie ma innej alternatywy – ocenia Balcerowicz.

Podkreśla, że do kryzysu za oceanem przyczyniała się nie sama tylko naturalna logika wolnego rynku, ale cześć przyczyn należy upatrywać w niewłaściwych działaniach instytucji publicznych.

- Uważam, i nie jestem w tym odosobniony, że część winy ponosi choćby Fed. Zbyt nisko zszedł ze stopami procentowymi, które w 2003 r. kształtowały się na poziomie 1 proc. Pieniądz był zdecydowanie za tani. Instytucje poszukiwały zysków i lokat lekceważąc ryzyko – tłumaczy były prezes NBP.

Odpowiedzialność ponosi też rząd, który pozwalał na funkcjonowanie takich tworów jak Freddie Mac czy Fannie Mae, ni to agencji rządowych, ni to firm prywatnych.

- Od lat przestrzegano przed zagrożeniem z ich strony. Na dodatek uprawiały agresywny lobbing wśród senatorów i kongresmanów, którzy nie chcieli brać na siebie odpowiedzialności za zaprzestanie ich działalności, co pozwalało im na dalsze funkcjonowanie. Mimo systematycznie stwierdzanych poważnych nieprawidłowości, mogły dalej się rozwijać. To zaprzeczenie wolnego rynku – uważa Balcerowicz.

Podjęte przez rząd działania nacjonalizujące obie agendy (a ostatnio AIG – przyp. red.) to według Balcerowicza, również cios w logikę wolnorynkową. Ale należy to oceniać jako wybór mniejszego zła.

- Nie było wyboru. Przypominam, że w okresach kryzysu nie raz państwo przejmowało kontrole nad bankami. A potem znowu dochodziło do prywatyzacji. Jak choćby w przypadku części instytucji w Szwecji – dodaje gość Radia Tok FM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOK FM, WST

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Balcerowicz: pogłoski o śmierci kapitalizmu są przedwczesne