Bank centralny nie przesadza z optymizmem

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-02-2010, 00:00

Odradzanie się koniunktury może trwać znacznie dłużej niż się wydaje. Przedsiębiorcy są na to gotowi.

W 2011 r. skończy się przyspieszenie — ostrzega NBP

Odradzanie się koniunktury może trwać znacznie dłużej niż się wydaje. Przedsiębiorcy są na to gotowi.

Gospodarka rozpędza się i powoli wychodzi z kryzysu — twierdzą ekonomiści Narodowego Banku Polskiego (NBP). Z najnowszej prognozy wynika, że w 2010 r. PKB wzrośnie o ponad 3,1 proc. (taki jest środek najbardziej prawdopodobnego przedziału: 2,1-3,1 proc.). Jeśli ich zapowiedzi się sprawdzą, gospodarka będzie rosła prawie dwukrotnie szybciej niż w minionym roku.

Sporny jedenasty

Analizy nie można uznać za duże zaskoczenie — prognozy powyżej 3 proc. już się pojawiały. Bez wątpienia jest to jednak poziom wyższy od większości krążących po rynku.

— To lekko optymistyczny scenariusz, ale jak najbardziej realny. Spodziewam się nieznacznie niższego wzrostu, na poziomie 2,9 proc., z tym że druga połowa roku przyniesie lekkie wyhamowanie — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Optymizm studzą też sami ekonomiści NBP. Z projekcji wynika, że przyszły rok przyniesie lekkie spowolnienie (środek przedziału — 2,9 proc.). Tu bank centralny wyraźnie idzie pod prąd, bo większość ekonomistów spodziewa się dalszego przyspieszenia, nawet do około 4 proc.

— W 2011 r. gospodarka będzie dalej przyspieszać. Nastąpi kumulacja inwestycji (autostradowy "wysyp" i przyspieszenie inwestycji w firmach). Dzięki poprawie na rynku pracy będzie też przyspieszać konsumpcja — prognozuje Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

NBP uzasadnienie do prognoz przedstawi dopiero jutro.

Obawa przed falstartem

Ostrożny optymizm wykazują też firmy przebadane przez PKPP Lewiatan (grupa ponad 400 firm). Wzrostu zysku netto w 2010 r. spodziewa się co drugie przedsiębiorstwo (48 proc.), a spadku tylko co ósme (12 proc.). Dla porównania: w 2009 r. zysk wzrósł w 34 proc. firm, a spadł aż w 50 proc.

— Przedsiębiorcy spodziewają się wzrostu sprzedaży, choć dość ograniczonego, przeciętnie o 6 proc. Po kryzysie na początku dekady sprzedaż rosła w tempie powyżej 10 proc. — mówi Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP.

Jedno jest pewne — najgorsze mamy już za sobą.

— Wciąż czekają wszystkich wyzwania, np. presja na cięcie kosztów. Niezależnie od tego sytuacja w 2010 r. powinna być stabilna — mówi Czesław Grzesiak, wiceprezes Tesco.

Firmy spodziewają się jednak dalszego przyspieszenia w gospodarce w 2011 r.

— Poprawę już widać. Jednak dopiero w 2011 r. wrócimy do sytuacji sprzed kryzysu — uważa Magdalena Czaja, prezes agencji reklamowej San Marcos.

Ostrożne podejście widać też w planach dotyczących kosztów pracy. Zwiększać zatrudnienie chce 18 proc. firm — to tylko jedna trzecia grupy, która spodziewa się wzrostu zysków. W dodatku ciąć etaty chce 13 proc. badanych.

— Przedsiębiorcy stawiają na wzrost produktywności. Chcą zwiększać przychody przy zamrożonym zatrudnieniu —mówi Małgorzata Krzysztoszek.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu