Bank of New York da 500 etatów

Małgorzata Grzegorczyk
16-11-2010, 00:00

Kraków, Wrocław czy Gdańsk? Wielka grupa finansowa szuka miejsca na centrum analityczne.

Ten projekt może zatrzeć złe wrażenie, jakie Amerykanie zrobili w Polsce

Kraków, Wrocław czy Gdańsk? Wielka grupa finansowa szuka miejsca na centrum analityczne.

Bank of New York Mellon (BNY Mellon), który dotąd miał w Polsce złą prasę, bo najpierw nie mógł rozpocząć działalności, a potem rozpętał wojnę z firmą Sobieski (patrz ramka), chce ulokować w naszym kraju centrum analityczne.

— Odbyły się wstępne spotkania — mówi Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

500 albo 1500

Udało się nam dowiedzieć więcej.

— Przedstawiciele banku byli w Polsce półtora miesiąca temu. Szukają miejsca pod centrum na 500 osób. Podobno firma ma jeszcze jedno takie centrum na świecie. Zaczęło od 500 osób, teraz ma ich czterokrotnie więcej. Tak samo może być w Polsce — opowiada jeden z uczestników negocjacji.

— To będzie centrum prowadzące wiele procesów biznesowych. Potrzebni będą zarówno mniej wykwalifikowani pracownicy, np. studenci, jak i doświadczeni fachowcy z wiedzą analityczną — dodaje inny rozmówca.

— Do Polski nie przyjechali wysocy rangą menedżerowie, co może oznaczać, że do decyzji jest jeszcze daleko — uważa jedno ze źródeł "PB".

Z drugiej strony firma ma już podobno krótką listę w Polsce — to Gdańsk, Wrocław i Kraków. Inne źródło twierdzi, że stolica Małopolski już z tej listy wypadła. Przed świętami Amerykanie mają powiedzieć więcej.

Milczą, ale rosną

Przedstawiciele banku milczą w sprawie nowej inwestycji.

— Jesteśmy globalną spółką zatrudniającą na świecie 49 tys. osób. Bez przerwy szukamy nowych możliwości, by jak najlepiej obsłużyć klientów, ale nigdy nie komentujemy plotek i spekulacji dotyczących naszych planowanych lokalizacji — mówi Ivan Royle z brytyjskiego oddziału BNY Mellon.

Bank of New York Mellon ma już zatrudniające 90 osób biuro we Wrocławiu.

— Polskie biuro było częścią amerykańskiego PNC Bank. Ostatnio zakończyliśmy przejęcie GIS, jego działu zajmującego się usługami na rynku papierów wartościowych. We Wrocławiu pracują osoby wspierające tę działalność GIS na rynku europejskim — wyjaśnia Ivan Royle.

Na stronie internetowej znajduje się kilka ofert pracy w Polsce. Bank informuje w nich, że jest obecny w naszym kraju od lutego 2008 r., ma ambitne plany, a obecnie zatrudnia 90 osób i wciąż rośnie.

Przedstawiciele miast, które gigant bierze pod uwagę, nabrali wody w usta.

— Nie komentuję — mówią Alan Aleksandrowicz, szef InvestGda, oraz Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

— Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć — ucina Dawid Jarosz z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Śladami konkurencji

Tę inwestycję można porównać do projektów dwóch bezpośrednich konkurentów BNY Mellon. State Street Services ma w Krakowie centrum BPO, w którym docelowo ma pracować ponad 330 osób. Z kolei Franklin Templeton chce w Poznaniu do 2015 r. mieć 500 pracowników. W końcu ubiegłego roku było to 175 osób. Obie firmy otrzymały od polskiego rządu granty na inwestycje (około 5 mln zł i 2 mln zł). Nowy inwestor też pewnie będzie się starał o zachętę.

— Gdyby ta inwestycja się udała, potwierdziłoby to, że Polska staje się coraz atrakcyjniejszym miejscem dla amerykańskich korporacji, które szukają w Europie kadry, stabilizacji i korzystnych warunków finansowych. Szczęśliwie, polski rząd, który ostrzega, że inwestorzy nie mogą łączyć pomocy publicznej czy otrzymywać grantów, jeśli wybierają duże miasta, postępuje rozsądnie, gdy przychodzi konkretny projekt — mówi Sławomir Majman.

Po wybojach

BNY Mellon miał dotąd niemiłe doświadczenia nad Wisłą. W sądzie toczy się sprawa o 723 mln zł odszkodowania, którego od banku zażądała w czerwcu grupa Sobieski (Belvedere). Producent wódki odpowiedział w ten sposób na działania podjęte w 2009 r. przez BNY Mellon przeciwko spółkom grupy Sobieski. Bank złożył wnioski o upadłość wtórną — likwidacyjną sześciu polskich spółek — po tym, jak skupił dług firmy. Wszystkie wnioski zostały prawomocnie oddalone. Grupa Sobieski złożyła też zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa manipulacji kursem jej akcji przez rozpowszechnianie w mediach fałszywych informacji (m. in. o niemożności spłaty zadłużenia długoterminowego czy podważanie kompetencji kierownictwa).

Wcześniej, gdy w 2006 r. firma postanowiła otworzyć w Polsce fundusze typu private equity, hedge funds i nieruchomości, Komisja Nadzoru Finansowego miała zastrzeżenia do jednego z akcjonariuszy BNY National Trust TFI — NT International (40 proc.) i nie przyznała licencji. W 2008 r. wpisała tę spółkę na listę ostrzeżeń. Była to kara za stosowanie nazwy TFI bez posiadania licencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bank of New York da 500 etatów