Bank Pocztowy za rok trafi na warszawską giełdę

Eugeniusz Twaróg
04-05-2010, 00:00

Instytucja potrzebuje nawet 300 mln zł. W zamian obiecuje zyski w granicach 100 mln zł netto rocznie.

Instytucja potrzebuje nawet 300 mln zł. W zamian obiecuje zyski w granicach 100 mln zł netto rocznie.

W przyszłym roku o tej porze na GPW pojawi się kolejny przedstawiciel sektora bankowego — Bank Pocztowy. O jego projektach giełdowych pisaliśmy, kiedy były jeszcze we wstępnej fazie, przed uzgodnieniami z właścicielami, czyli Pocztą Polską i PKO BP.

Teraz są to już konkretne plany, zatwierdzone przez radę nadzorczą. W ubiegłym tygodniu przyjęła ona strategię banku do końca 2013 r. W całości i jednogłośnie, choć niektórzy przedstawiciele rady mieli zastrzeżenia, czy nie jest zbyt ambitna. Rzeczywiście zarząd wysoko powiesił sobie poprzeczkę. Dziś Pocztowy ma 540 tys. klientów.

— W ciągu trzech lat chcemy obsługiwać 1,5 mln osób — mówi prezes Tomasz Bogus.

To samo stanie się z sumą bilansową, którą bank chce potroić z 4 do 11 mld zł. Portfel kredytów urośnie z 2 do 9 mld zł, a depozytów z 3 do 10 mld zł.

— Musimy rosnąć w takim tempie, żeby w jak najszybszym czasie zapewnić masę krytyczną, pozwalającą na osiąganie wyższych zysków w granicach 100 mln zł za trzy lata — mówi wiceprezes Szymon Midera.

Pocztowy musi iść w ilość, ponieważ jego klienci, którzy mieszkają w mniejszych miejscowościach, nie mogą zapewnić takich przychodów, jak przeciętny posiadacz rachunku z dużych miast. Do tego trzeba dodać wyższy koszt pozyskania klienta. Pocztowy przyciąga ich darmowym rachunkiem, za który musi płacić.

— Nasze działania obliczone są na pozyskiwanie klientów nieubankowionych. Dlatego z założenia oferta dla nich jest bardzo prosta i tania — wyjaśnia Szymon Midera.

Strategia na razie przynosi efekty. W I kw. Pocztowy otworzył ponad 40 tys. rachunków i przyciągnął 45 tys. klientów detalicznych. Ponieważ odpuścił sobie przychody z opłat za rachunki, dlatego intensywnie rozwija akcję kredytową. Mocno stawia na hipoteki. Co miesiąc pożycza po 30-40 mln zł, a planuje zwiększyć wolumen do 70 mln zł. W tym celu rozbudowuje sieć sprzedaży.

— Utworzymy spółkę, która będzie zarządzać siecią agentów mobilnych. Będą to osoby działające na własny rachunek, z którymi podpiszemy umowy na wyłączność w sprawie sprzedaży kredytów hipotecznych. Sieć agentów będzie liczyć 80 osób — mówi Tomasz Bogus.

Szybki rozwój banku nie jest możliwy bez dodatkowych kapitałów. Pocztowy chce pozyskać z giełdy do 300 mln zł.

— Pomysł z giełdą nie jest zły. Pewnie znajdą się chętni na akcje, oczywiście pozostaje kwestia ceny. Problem Pocztowego polega na tym, że będzie najmniejszym bankiem na giełdzie i w związku z tym trudno będzie pozyskać mu największych inwestorów — mówi Piotr Palenik, analityk ING Securities.

Wartość całego banku przed emisją wyniesie prawdopodobnie mniej niż miliard złotych.

— 1 mld zł to mało, ale jeśli strategia banku jest przejrzysta, to przy poprawiającej się koniunkturze na rynku bankowym emisja powinna zakończyć się sukcesem — ocenia Piotr Palenik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bank Pocztowy za rok trafi na warszawską giełdę