Banki centralne wzięły na barki losy świata. To dla nich za dużo

opublikowano: 18-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Dwie ciekawe książki pozwalają zrozumieć sposób działania współczesnych banków centralnych i systemu pieniężnego. Jedna z nich też ostrzega, że władze pieniężne mogą nie dać rady tego udźwignąć zadań, które przed nimi są postawione.

W teorii bank centralny to instytucja, która zapewnia gospodarce stabilną wartość pieniądza - dostarcza go tyle, aby jego realna wartość nie ulegała istotnym wahaniom. W praktyce banki centralne stały się instytucjami, które trzymają na włosku losy całej gospodarki i tym samym dobrobyt społeczeństw. Proces wytwarzania pieniądza tak mocno został związany z rynkami finansowymi i kapitałowymi, a one tak bardzo urosły w siłę, że dziś dbanie o stabilny pieniądz wymaga zarządzania gigantycznym i skomplikowanym systemem finansowym. A oczekiwania stawiane przez władzami pieniężnymi wciąż rosną – klimat, równość społeczna, rozwój infrastruktury, stabilność integracji europejskiej itd. Banki centralne mogą nie dać rady tego udźwignąć.

Chciałbym dziś Państwu polecić dwie ciekawe książki z ostatniego roku, pozwalające każdemu laikowi zrozumieć sposób działania tych potężnych władców pieniądza jakimi są banki centralne. Joseph Wang, były pracownik Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, w książce „Central banking 101” prosto opisuje najważniejsze mechanizmy pozwalające bankom kontrolować ilość pieniądza i jego cenę. Z kolei Lev Menand, prawnik z Columbia Law School i też były pracownik Fed, w publikacji „Fed Unbound” kreśli szerszą historię rozwoju tych mechanizmów pieniężnych – źródła ich powstania w XVIII i XIX wieku, architekturę systemu tworzoną w XX wieku i różne wizje polityczne dotyczące pieniądza. Obie książki dotyczą Stanów Zjednoczonych, ale pewne zjawiska można uogólnić na cały świat.

„Central Banking 101” jest rodzajem przewodnika po najważniejszych zjawiskach rynku pieniądza, napisanego w taki sposób, by mogła zapoznać się z nim osoba spoza świata finansów. Krok po kroku odkrywa przed czytelnikiem tajemnicę tego, w jaki sposób banki i quasi-banki same z niczego tworzą pieniądz, a bank centralny im w tym asystuje. System jest tak skomplikowany, ze nawet ekonomista może uzupełnić wiedzę. Dla mnie na przykład ciekawe były fragmenty dotyczące dolarowego rynku offshore, czyli depozytów dolarowych tworzonych poza granicami USA, oraz przejrzysty opis rynków repo i swapów walutowych, które mają coraz większy (i chyba niepożądany) wpływ na ilość pieniądza krążącego po gospodarce.

„Fed Unbound” idzie krok dalej. Też opisuje najważniejsze mechanizmy, ale też rozwija tezę, że system działa w sposób, który jest coraz mniej bezpieczny. Tej książce poświęcę więcej uwagi.

Lev Menand przekonuje, że sposób kreacji pieniądza w gospodarce znacząco odbiega od tego, w jaki sposób miał wyglądać w zamyśle twórców systemu pieniężnego w pierwszej połowie XX wieku. W teorii pieniądz to głównie krótkookresowe rachunki i depozyty, możliwe do szybkiej wymiany na gotówkę, wytwarzane przez banki będące pod ścisłym nadzorem państwa. Państwo kontroluje banki, aby zapewnić stabilność systemu pieniężnego – kredyt bowiem tworzy pieniądz, więc ten kredyt musi być w miarę bezpieczny. W praktyce w ostatnich 70 latach dolar zaczął być wytwarzany przez szereg niebankowych instytucji, m.in. banki inwestycyjne (które nie są bankami w ścisłym tego słowa rozumieniu), fundusze pieniężne, czy banki zagraniczne, nad którymi państwo ma bardzo ograniczony nadzór. W teorii te instytucje nie powinny mieć dostępu do gotówki i rezerw z banku centralnego, więc tworzone przez nie krótkookresowe depozyty nie powinny mieć charakteru pieniądza. W praktyce Fed zapewnił im na tyle szerokie bezpieczeństwo i finansowanie, że ich zobowiązania są traktowane jak pieniądz. Z jedną różnicą: państwo nie kontroluje ryzyka podejmowanego przez te instytucje. W ten sposób sektor finansowy przejął kontrolę nad procesem tworzenia pieniądza, a pozbył się nadzoru nad ryzykiem, które podejmuje.

Z przejęcia przez sektor finansowy na szeroką skalę prawa do wytwarzania pieniądza wynikają dwa problemy. Po pierwsze, Fed w warunkach kryzysu musi ratować coraz większą część rynku finansowego, więc systematycznie tworzy coraz większą pokusę nadużycia. Po drugie i ważniejsze, społeczeństwo widząc poszerzający się zakres instytucji mających dostęp do pomocy płynnościowej z banku centralnego, domaga się dalszego poszerzania zakresu wsparcia – banki centralne powoli zaczynają angażować się w transformację energetyczną, dbać o inkluzywny rozwój, a lista żądań będzie się poszerzać.

Wprawdzie niektóre problemy poruszane w „Fed Unbound” dotyczą głównie USA i Rezerwy Federalnej, ale kłopot z poszerzaniem kompetencji banków centralnych poza ich oryginalne przeznaczenie jest wszędzie. Europejski Bank Centralny uratował strefę euro przed rozpadem i wciąż jest główną instytucją trzymającą strefę w całości, mimo że nie taki był zamysł twórców europejskiego pieniądza. Wzajemne wsparcie finansowe w ramach strefy to rola polityki fiskalnej, nie pieniężnej. W Polsce NBP zaczyna angażować się pośrednio w finansowanie obronności kraju, a na poziomie retorycznym coraz mocniej bierze na siebie odpowiedzialność za utrzymanie wysokiego wzrostu PKB i niskiego bezrobocia. Politycy na pewno będą domagać się więcej.

Z przejmowaniem przez banki centralne nadmiernych kompetencji wiąże się wiele ryzyk. Od ograniczenia ich zdolności do kontroli wartości pieniądza, po zaburzenie właściwej oceny ryzyka przy finansowaniu inwestycji w kraju. Jest to też niebezpieczne. Cały system finansowy i tym samym gospodarczy stoi na barkach instytucji mających wąskie kompetencje i za mało sił na utrzymanie ciężaru.

Jak rozwiązać ten problem? Lev Menand uważa, że należy nałożyć większy kaganiec na możliwość kreacji pieniądza przez sektor finansowy, a nawet może odebrać mu tę możliwość poprzez wprowadzenie rachunków dla firm i ludności w samym banku centralnym (co ułatwi technologia rozproszonej księgowości). Trzeba też ograniczyć rolę banku centralnego do kontrolowania ilości i ceny pieniądza, a większą odpowiedzialność za rozwój i stabilność z powrotem złożyć na barkach rządu. Trochę brakuje mi w „Fed Unbound” głębszej analizy implikacji takich rozwiązań. Na przykład, co się stanie z dostępnością kredytu, gdy odbierze się nawet bankom komercyjnym możliwość kreacji pieniądza? Czy przesunięcie kompetencji ze strony banków centralnych w stronę rządów nie utrudni rozwiązywania pewnych problemów związanych z naturalną niestabilnością gospodarki? Na wiele pytań nie mam dobrych odpowiedzi, a „Fed Unbound” też ich ma. Ale mimo wszystko jest to książka inspirująca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane