Banki pociągnęły w dół indeksy GPW, spadek hamowały spółki surowcowe

(Artur Szymański)
03-03-2006, 17:17

Piątkowa sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła lekkie osłabienie po dwóch poprzednich dniach wzrostów. Ostatniego dnia tygodnia WIG20 zniżkował o 0,62 proc.. W przekroju całego tygodnia wskaźnik największych spółek stracił na wartości prawie 1,9 proc.

Piątkowa sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła lekkie osłabienie po dwóch poprzednich dniach wzrostów. Ostatniego dnia tygodnia WIG20 zniżkował o 0,62 proc.. W przekroju całego tygodnia wskaźnik największych spółek stracił na wartości prawie 1,9 proc.

Dzisiejsza sesja nie przyniosła przełomu, pokazała w zasadzie wstrzymanie się największych inwestorów z kupnem akcji. Otwarcie sesji przyniosło lekki wzrost, jednak nadzieje na kontynuację dobrej passy ze środy i czwartku szybko prysły niczym bańka mydlana. Nie było dziś komu ciągnąć rynku w górę, siłą rzeczy indeks musiał więc ugiąć się pod własnym ciężarem.

Nie było jednak wielkiej presji sprzedających, w końcówce zresztą pojawił się pewien popyt. Dzięki temu WIG20 nie zakończył sesji na dziennym minimum, co wyglądałoby bardzo słabo. Zamiast tego w ostatniej godzinie indeks podniósł się o 40 pkt by ostatecznie zakończyć dzień na poziomie 2886,51 pkt.

Zwyżka dziś nie była możliwa z przynajmniej dwóch powodów. Drugi słaby dzień mieli inwestorzy na giełdach zachodniej Europy. Wczoraj DAX stracił 1,4 proc. (WIG20 zyskał 1 proc.), dziś wskaźnik koniunktury frankfurckiej giełdy kontynuował spadek tracą około 1 proc. Byłoby bardzo dziwne, gdyby inwestorzy na GPW zdołali drugi dzień z rzędu pójść pod prąd.

Po drugie, nie bez znaczenia dla rynku były dzisiejsze wypowiedzi polityków. Powrócił jak bumerang temat samorozwiązania Sejmu. Liderów partii sygnatariuszy paktu stabilizacyjnego zaczynają świerzbić języki. Najpierw Roman Giertych był łaskaw powiedzieć, że rząd Kazimierza Marcinkiewicza nie zadeklarował realizacji programu zawartego w pakcie. Na reakcję PiS nie trzeba było długo czekać.

Jarosław Kaczyński ocenił, że istnieje spore zagrożenie dla paktu stabilizacyjnego. Według niego, „odpowiedzialną alternatywą” dla paktu jest samorozwiązanie Sejmu i wybory. Zaznaczył, że lider LPR „zaczyna się ostatnio zachowywać bardzo dziwnie”. Żenujące słowne przepychanki polityków przyspieszyły po południu tempo osłabienia złotego, co znalazło odzwierciedlenie także na GPW.

Udaną końcówkę sesji mieli akcjonariusze spółek surowcowych – PGNiG, KGHM i PKN Orlen. Pierwsza z firm utrzymywała się na plusie przez cały dzień, dwie kolejne zdołały wyjść nad kreskę na finiszu. Podnosił się też kurs Grupy Lotos, ale jednak nie zdołał odrobić wszystkich strat. Spółkom paliwowych pomogło osiągnięcie przez kurs ropy najwyższych od czterech tygodni poziomów cenowych.

Najsłabiej zaprezentował się bank Pekao SA, który na zamknięciu potaniał do 187,5 zł, czyli o 3,35 proc. Nie wiodło się również akcjonariuszom BPH, którego kurs spadł o 1,84 proc. do 800 zł. Wszystko za sprawą nasilającej się wojny MSP z włoskim UniCredito Italiano o połączenie obu banków.

MSP prosi Komisję Nadzoru Bankowego o nie udzielenie zgody UniCredito na przejęcie BPH i połączenie go z Pekao SA. Tymczasem Komisja Europejska potwierdziła dziś, że jest zdecydowana wstąpić na drogę prawną przeciwko Polsce w związku z blokowaniem fuzji banków. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Banki pociągnęły w dół indeksy GPW, spadek hamowały spółki surowcowe