Banki w tydzień zyskały tyle, ile w całym 2003 r.

Przemek Barankiewicz
09-01-2004, 00:00

Udany początek roku na GPW to głównie zasługa banków. Ich zapomniane nieco akcje stopniowo nadrabiają dystans do pozostałych sektorów i swych europejskich odpowiedników. Zwyżce przewodzi Pekao SA, którego kurs zbliżył się znacznie do wrześniowego szczytu.

W pierwszych pięciu sesjach tego roku indeks WIG Banki zyskał 7,4 proc. To tyle, ile w całym ubiegłym roku, gdy wzrost wskaźnika sektora był pięciokrotnie niższy niż wzrost WIG. Słabe ostatnie 12 miesięcy zmniejszyło dystans między wyceną polskich i zagranicznych banków. Wskaźnik FTSE Eurotop 300 dla banków zyskał 20 proc., a w ostatni wtorek ustanowił 18-miesięczne maksimum. Mimo ostatnich wzrostów na GPW, skurczyła się nieco premia, z jaką notowane są nasze banki wobec ich wartości księgowej w porównaniu z bankami zagranicznymi. Według danych JCF Online, w przypadku Pekao SA i BPH PBK jest to około 50 i 20 proc., a w wycenie BRE Banku widoczne jest nawet 20-proc. dyskonto.

Zmiany te dostrzegli zagraniczni inwestorzy, którzy prawdopodobnie stoją za ostatnim popytem na nasze banki. Nie przypadkiem liderem wzrostów jest Pekao SA. Papier ten wygląda na przewartościowany, ale duzi gracze cenią przewidywalność i solidne dywidendy, a to są atuty Pekao SA. Choć ostatnio zagraniczni analitycy nie są mu przychylni (prognozy zysków na ten rok obniżyli specjaliści z CA IB i DB), chwilowo większy wpływ na kurs mogą mieć wyniki IV kwartału, a ten jest zawsze dla Pekao SA udany.

Wyniki Pekao SA poznamy 19 lutego. Dziewięć dni wcześniej sezon publikacji w sektorze otworzy Bank Millennium. Właśnie ten papier 5-proc. wzrostem nadrobił w czwartek dystans do konkurentów. Cześć rynku liczy, że w IV kwartale Millennium uda się utrzymać koszty na niskim poziomie, co da nadzieję na przyzwoity zysk netto banku w 2004 r. Akcjonariusze spółki czekają na to od lat, a humory 10 lutego popsuć mogą im znowu obligacje. Wzrost ich rentowności osłabi też rezultaty przede wszystkim Pekao SA i BPH PBK. Ta ostatnia spółka powinna jednak zrekompensować straty na operacjach finansowych dochodami z kredytów hipotecznych, bo tu stała się liderem. Znakomitą passę utrzymuje też główny akcjonariusz BPH PBK. Kurs BA CA bije kolejne rekordy i jest już o 30 proc. wyższy niż w momencie debiutu na GPW. Każda seria musi się jednak kiedyś skończyć.

Słabszy od rynku był BRE Bank, któremu udał się początek roku. Większe szanse na poprawę notowań w dłuższej perspektywie ma jednak ING BSK. Cięcie zatrudnienia zaczyna się już przekładać na wyniki banku. Jeśli do tego dodamy poprawę płynności akcji po zmniejszeniu zaangażowania przez ING do 75 proc. kapitału, może się okazać, że śląski bank będzie liderem branży w tym roku.

Przyszłość sektora jest nadal niepewna. Nie można wykluczyć niespodzianek, podobnych do ostatnich rezerw Kredyt Banku, ciągle pozostającego poza orbitą zainteresowań rynku. Banki czeka dalsza redukcja zatrudnienia, co początkowo zwiększy koszty. Sukcesy osiągną ci, którym uda się zwiększać wolumen kredytów, a w sytuacji rosnących potrzeb pożyczkowych państwa niewiele zarządów będzie stać na podjęcie takiego ryzyka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Banki w tydzień zyskały tyle, ile w całym 2003 r.