Banki wolą pożyczać firmom, które zyskały pomoc z UE

Agnieszka Janas
12-10-2004, 00:00

Nie trzeba być milionerem, aby zbudować hotel. Trzeba jednak mieć cierpliwość, znać przepisy unijne i wydeptać drogę po kredyt w banku.

Inwestycje hotelarskie niełatwo sfinansować, dlatego poszukiwaniu pieniędzy dla branży poświęcona została konferencja zorganizowana przez miesięcznik „Hotelarz”. Wniosek początkowy był niewesoły: drogie i obciążone dużym ryzykiem inwestycje nie należą do ulubionych przedsięwzięć finansowanych przez banki.

— Z doświadczenia wiem, że różne banki zwykle kredytują te same gałęzie gospodarki. W tej chwili zaś nie ma „mody” na pożyczki dla hotelarstwa. Tym bardziej że trudno w tej branży o satysfakcjonujące zabezpieczenie kredytu. Nieruchomości należące do kredytobiorcy nie są atrakcyjne. Bo choć mają one znaczną wartość, w przypadku bankructwa przedsięwzięcia bardzo trudno je sprzedać. W Polsce nie ma rynku zbytu na takie obiekty — podkreśla Włodzimierz Leszczyński, właściciel luksemburskiej spółki doradczej EuroAccess.

Źródła finansowania

Hotelarstwo powinno zatem poszukać pieniędzy w innym miejscu. Jednym ze źródeł finansowania przedsięwzięć w Polsce są fundusze unijne. I choć nie ma już programów adresowanych bezpośrednio do tej branży, źródeł finansowania można poszukać w programach skierowanych do biznesu.

— Myślę, że branża hotelarska powinna zwrócić uwagę na dwa z nich skierowane do sektora małych i średnich przedsiębiorstw: tzw. działanie 2.2 — czyli wsparcie konkurencyjności produktowej i technologicznej przedsiębiorstw, wraz z poddziałaniem 2.2.1 — wsparcie dla przedsiębiorstw dokonujących nowych inwestycji, oraz 2.3 — wzrost konkurencyjności małych i średnich firm poprzez inwestycje — wymienia Marek Żukowski, dyrektor ds. zarządzania projektami Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki (PART).

W ramach poddziałania 2.2.1 przedsiębiorca może ubiegać się o dotację kwalifikowaną (czyli zwracaną w określonym procencie część nakładów zgodnych z regulaminem funduszu) na inwestycję związaną z rozbudową lub stworzeniem przedsiębiorstwa. Pieniądze mogą być wydane zarówno na zakup środków trwałych (budynki, maszyny i urządzenia), jak i wartości niematerialne (np. nabycie licencji). W przypadku tego działania można ubiegać się o dotację będącą równowartością 10 mln EUR, a refundacja kosztów kwalifikowanych wynosi 50 proc. dla dużych przedsiębiorstw i 65 proc. dla małych i średnich. W ramach działania 2.3 można będzie ubiegać się o pomoc wartą przynajmniej 10 tys. zł. Wartość maksymalna wynosi 1,25 mln zł kosztów kwalifikowanych.

— Wsparcie przekraczające 50 tys. zł przyznane zostanie pod warunkiem sfinansowania kredytem bankowym co najmniej 50 proc. wartości wsparcia. Pierwszy termin składania wniosków wyznaczony został na 2 grudnia 2004 r. — uzupełnia Marek Żukowski.

Przypomina też, że fundusze unijne refundują część kosztów kwalifikowanych dopiero po zakończeniu inwestycji. Zatem przystępując do realizacji przedsięwzięcia trzeba mieć zapewnione źródła jego finansowania.

— Aby uniknąć rozczarowań i uzyskać wsparcie, należy pamiętać o ścisłym przestrzeganiu procedur aplikacyjnych oraz mieć świadomość, że droga po unijne pieniądze nie jest ani krótka, ani łatwa — dodaje Marek Żukowski.

Wkład własny

Kredytowanie inwestycji, która będzie refundowana z funduszy UE, staje się dla banków atrakcyjną formą działalności. Dlatego coraz częściej banki przygotowują specjalne kredyty dla beneficjentów programów unijnych, niezależnie od branży.

— Program europejski (PE) pozwala sfinansować z kredytu konieczny wkład własny oraz pokrycie kosztów niekwalifikowanych. Wymagamy, aby kredytobiorca posiadał przynajmniej 10 proc. wartości projektu. W ramach PE możemy skredytować także tę część nakładów, która zostanie refundowana przez programy UE (koszty kwalifikowane). Stosujemy standardowe zabezpieczenia kredytu, w tym cesję praw z Funduszu Poręczeń Unijnych — mówi Krzysztof Michalik, ekspert ds. funduszy strukturalnych w departamencie integracji europejskiej i finansowania handlu PKO BP.

Wsparcie instytucjonalne

Nie tylko Bank PKO BP chce zarabiać na obsłudze beneficjentów funduszy unijnych. Rozszerzanie się listy chętnych wiąże się także z powstaniem Funduszu Poręczeń Unijnych (FPU) w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).

— Podpisaliśmy umowy z 30 bankami, które zainteresowane są udzielaniem kredytów dla beneficjentów tych programów. Skorzystać z naszej oferty może każdy podmiot realizujący w Polsce projekt współfinansowany ze środków UE — mowi Maria Wąsikowska, naczelnik w departamencie funduszy poręczeń i gwarancji BGK.

Poręczeniem lub gwarancją BGK objąć może do 80 proc. kwoty kredytu. Maksymalna kwota nie może przekroczyć 5 mln EUR. Są one terminowe, dłuższe o 3 miesiące od okresu kredytowania. Zabezpieczenie stanowi weksel in blanco.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Banki wolą pożyczać firmom, które zyskały pomoc z UE