Banki znów w dobrej formie

Eugeniusz Twaróg
05-11-2010, 00:00

III kwartał był bardzo dobry. To znak, że prezes Grendowicz nie stracił posady za wyniki.

BRE Bank jak za dawnych lat

III kwartał był bardzo dobry. To znak, że prezes Grendowicz nie stracił posady za wyniki.

Kwartalne wyniki banku to miłe podzwonne dla ucha Mariusza Grendowicza, byłego prezesa BRE Banku, który nagle stracił posadę kilka miesięcy temu. Rynek gubił się w spekulacjach, co było przyczyną dymisji i jedna z wersji głosiła, że za tą decyzją stały słabe wyniki. Teraz wiemy, że nie dlatego rada nadzorcza dała mu wypowiedzenie. Prezes Grendowicz, który zarządzał bankiem w trudnych warunkach kryzysu, na początek jedyne, co miał do pokazania rynkowi, to rosnące odpisy. Głównie z tytułu opcji walutowych.

Z naszych informacji wynika, że większość kontraktów opcyjnych została zawarta, kiedy był już szefem banku, czyli od wiosny do października 2008 r., jednak to nie on podpisał się pod decyzją o mocniejszym wejściu na rynek tych produktów. Po trudnym dla banku 2009 r. Mariusz Grendowicz przekonywał, że sytuacja jest opanowana i nadchodzi czas żniw. Nadeszły, ale on ich już nie doczekał.

— Bardzo żałuję, że z doskonałych wyników nie może cieszyć się z nami Mariusz Grendowicz. Zasługuje na podziękowanie — mówi Wiesław Thor, szef ryzyka, do niedawna p.o. prezes.

Słabe hipoteki

Wynikami III kwartału bank przypomniał swój wizerunek sprzed kryzysu, gdy był jedną z najzyskowniejszych instytucji w branży. Zyski wyniosły 206 mln zł, co wobec 72,5 mln zł przed rokiem robi wrażenie. Zaskoczyły analityków, którzy prognozowali zarobek 152-190 mln zł. Faktem jest, że wynik podrasowały dwie jednorazowe transakcje: sprzedaż akcji PZU (spodziewana przez rynek), która przyniosła 36 mln zł, oraz rozliczenie z VISA (to niespodzianka), na którym bank zarobił 13, mln zł.

Uwzględniając te zdarzenia, wynik netto nie odbiega już tak mocno od prognoz. Niemniej, co podkreślają analitycy, biznes banku nieźle się kręci. Wstrzelił się z decyzją o obniżeniu marży depozytowej, co przełożyło się na dobry wynik odsetkowy. Wyniósł on 481 mln zł i był o 10 proc. wyższy niż kwartał wcześniej i 17 proc. powyżej osiągów sprzed roku. Jeszcze dynamiczniej rosły przychody prowizyjne: odpowiednio o 16 i 22 proc., do 199 mln zł.

Motorem wzrostu w III kwartale był detal — ładny był zwłaszcza wynik sprzedaży kredytów niehipotecznych (choć i w korporacjach bank może pochwalić się lepszymi wynikami niż przed rokiem). Gotówka i kredyty samochodowe rozeszły się w kwocie 583 mln zł. Słabo wypadły hipoteki. Tu widać spadek o jedną czwartą kwartał do kwartału.

— Staramy się podążać za rynkiem, ale spadek marż w III kwartale zaskoczył nas. Z całą pewnością w IV kwartale wrócimy do poziomów, jakie wypracowaliśmy latami — deklaruje Wiesław Thor.

Normalne rezerwy

Kolejnym zaskoczeniem był spadek odpisów. Bank na rezerwy przeznaczył 128 mln zł, podczas gdy rynek spodziewał się 145 mln zł. Wiesław Thor zapowiada, że taki poziom powinien utrzymać się też w kolejnych kwartałach.

— 120-160 mln zł rezerwowania kwartalnie to jest norma właściwa dla banku o naszej strukturze — mówi Wiesław Thor.

Pytany, czy wynik w III kwartale jest powtarzalny, odpowiada, że przychody nie powinny się zmienić. Wyższe będą koszty, jak zwykle w IV kwartale.

Po trzech kwartałach BRE Bank miał 446 mln zł zysku, przed rokiem 88,1 mln zł.

4 mld zł zysku PKO BP. Za rok

W 2010 r. bank ma zarobić 3 mld zł. Zarząd nie chce obiecywać wiele więcej na następny.

Bank jest na dobrej drodze, by w tym roku zarobić 3 mld zł.

— Wynik wydaje się niezagrożony — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, zastrzegając, że jest jeden warunek: nic niespodziewanego nie wydarzy się do końca roku. Po dziewięciu miesiącach bank miał 2,3 mld zł zysku. W samym III kwartale zarobił 847 mln zł (638 mln zł rok wcześniej).

Zyski rosną z kwartału na kwartał. W pierwszym wyniosły 720 mln zł, a w drugim 782 mln zł. Wystarczy więc, że bank powtórzy wynik z pierwszych trzech miesięcy, by w kasie na koniec roku zostało nawet więcej niż 3 mld zł. Analitycy obliczają, że za rok roczne zyski mogą być o 1 mld zł wyższe.

— Zakładając wzrost stóp procentowych w 2011 r., co wpłynie pozytywnie na marżę odsetkową, wyższe wolumeny sprzedaży i niższe rezerwy, taki wynik jest do osiągnięcia — mówi Piotr Palenik, analityk ING Securities.

Zarząd PKO BP, niechętny stawianiu prognoz przez bank, raczej z rezerwą podchodzi do oczekiwań rynku. Zbigniew Jagiełło tłumaczy, że to, co analitykom pokazuje arkusz kalkulacyjny, niekoniecznie musi potwierdzić się w rzeczywistości.

— Łatwo jest prognozować, wpisywać pewne dane, jak podwyżka stóp procentowych i patrzeć, jak to się przekłada na odsetki. My musimy być bardzo ostrożni — wyjaśnia Zbigniew Jagiełło.

Piotr Palenik przypomina jednak, że gdy na początku tego roku rynek prognozował zyski na poziomie 3 mld zł, zarząd też kręcił nosem.

— Słuchając argumentacji banku, mam silne wrażenie deja vu — mówi analityk ING Securities.

Wyniki z III kwartału rynek przyjął bez emocji, czyli zachował się zgodnie z oczekiwaniami banku, który chce być przewidywalny. Jedno tylko go zaskoczyło — rezerwy. Wyniosły 558 mln zł, podczas gdy rynek oczekiwał 444 mln zł. Powody są dwa: wzrost ryzyka w portfelu detalicznym oraz odpis aktualizacyjny na Bank Pocztowy. PKO BP, który ma 25 proc. jego akcji, obniżył wycenę o 48 mln zł, do 120 mln zł.

Nordea płynie na fali

Bank nie spuszcza z tonu. Stawia placówki, zatrudnia ludzi. I zarabia. I to jak.

Nordea nie zwalnia tempa, zarówno jeśli chodzi o wyniki, jak i o szybkość rozwoju banku i całego biznesu. W III kw. bank zarobił 76 mln zł, czyli o 60 proc. więcej niż przed rokiem. Po dziewięciu miesiącach zysk wyniósł 197 mln zł i jest wyższy niemal o 100 mln zł niż w 2009 r.

Nordea cały czas inwestuje w rozwój sieci. Zatrudnienie wzrosło od września 2009 r. o 10 proc. Głównie w sieci, która cały czas się rozrasta. Na koniec września było to 168 placówek. W ostatnim kwartale przybyło osiem. Mało, jeśli wziąć pod uwagę, że do końca roku bank zamierza otwierać średnio co dwa dni jedną.

— W IV kwartale uruchomimy 45 placówek — deklaruje Włodzimierz Kiciński, prezes Nordea Bank.

Do końca roku bank zatrudni kolejnych kilkaset osób. Obecnie pracuje w nim 2,3 tys. Mimo rosnących wydatków wskaźnik koszty/dochody spadł w III kw. do 52,2 proc. z 59,8. Nordea wyjaśnia, że jest to efekt oszczędnej polityki, ale chyba jednak głównie rosnącego biznesu. Motorem napędzającym wyniki banku jest detal, generujący 55 proc. przychodów, z czego 90 proc. zapewnia sprzedaż mieszkaniowych kredytów walutowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Banki znów w dobrej formie