Bankowość spółdzielcza w Polsce słabsza niż w UE

PAP
opublikowano: 14-06-2016, 21:51

Polskie banki spółdzielcze - mimo bliskiego kontaktu z klientami, dużej liczby placówek i wieloletnich tradycji - nie mają aż tak mocnej pozycji na rynku bankowym jak w innych krajach UE - mówili we wtorek na konferencji w Radomiu ekonomiści i bankowcy z całego kraju.

Jak podkreślał prof. Piotr Misztal z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, banki spółdzielcze są filarem europejskiego sektora bankowego. Od typowych banków komercyjnych odróżnia je m.in. bliski kontakt z klientami, duża liczba placówek, specyficzna lokalizacja (głównie w środowisku wiejskim i małych miastach), głębokie tradycje i lokalny charakter.

W ocenie prof. Misztala mimo tych atutów banki spółdzielcze w Polsce nie mają aż tak mocnej pozycji na rynku bankowym, jak w innych krajach UE. Jak wynika z jego badań, największe znaczenie bankowości spółdzielczej w UE, z punktu widzenia udziału aktywów w PKB, miały w 2014 roku banki spółdzielcze w Francji - 0,12 proc., tymczasem w Polsce to niespełna 0,01 proc. Analizy ekonomiczne na koniec lutego 2016 r. wskazują, że polskie banki spółdzielcze posiadały zaledwie 6,8 proc. udziału w aktywach całego sektora bankowego.

Bankowość spółdzielcza – w ocenie naukowca z kieleckiego uniwersytetu - najbardziej rozwinięta jest w takich krajach jak Francja czy Niemcy. Wynika to - jak zaznaczył - z korzystnych uwarunkowań stworzonych dla banków spółdzielczych przez prawodawstwo tych krajów, ale również z przyczyn strukturalnych. „W tych państwach sektor rolny odgrywa dość istotną rolę, dlatego też banki spółdzielcze, które z reguły finansują ten sektor, mają duże pole do popisu” – tłumaczył Misztal. Zaznaczył, że np. we Francji większość banków spółdzielczych ma charakter uniwersalny, a udział bankowości spółdzielczej w całkowitym sektorze bankowym wynosi powyżej 70 proc.

Zdaniem ekonomisty, przed sektorem bankowości spółdzielczej są perspektywy rozwoju. „Mamy pewne niewykorzystane możliwości, aczkolwiek potrzebna jest pewna restrukturyzacja, chociażby ze względu na stosunkowo wysoki udział kosztów w przychodach banków spółdzielczych” – zastrzegł prof. Misztal.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że banki spółdzielcze stanowią dobrą alternatywę dla banków komercyjnych, ponieważ są „blisko klienta” i lepiej znają jego indywidualne potrzeby niż bankowe placówki komercyjne, w których klient jest anonimowy. „To zupełnie inny rodzaj bankowości. Klienci banków spółdzielczych preferują bankowość relacyjną, gdzie przychodzi się do banku, spotyka się z pracownikiem, naczelnikiem czy prezesem, i omawia się swoje sprawy oraz potrzeby finansowe” – podkreślił prezes zarządu Banku Polskiej Spółdzielczości Zdzisław Kupczyk. Jego zdaniem, aby sektor bankowości spółdzielczej rozwijał się, potrzebny jest „patriotyzm lokalny”, czyli korzystanie z instytucji i organizacji, które są w bliskiej odległości od naszego miejsca zamieszkania czy pracy. „Tymczasem wielu klientów zamiast oferty banku, od lat funkcjonującego w swojej miejscowości, wybiera bank komercyjny, chociaż jego oferta niczym nie różni się od banku spółdzielczego, tylko dlatego, że reklamuje go znany aktor w telewizji” – dodaje Kupczyk.

Prof. Marian Żukowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podkreślił, że rozwojowi polskiej bankowości może służyć obecna sytuacja polityczno-gospodarcza w Polsce. „Mamy do czynienia z pewną zmianą filozofii funkcjonowania gospodarki. Powinniśmy odkurzyć artykuł w konstytucji, który mówi, że mamy społeczną gospodarkę rynkową; to nie jest kapitalizm, to nie jest liberalizm - społeczna gospodarka rynkowa daje podstawy prawne do tego, by banki spółdzielcze zabiegały o swoje interesy” – zaznaczył prof. Żukowski. „Jeżeli rządzący dzisiaj tak dużo mówią o kapitale narodowym, to banki spółdzielcze są takimi instytucjami, które powinny teraz jeszcze głośniej przypominać o sobie: jesteśmy narodowi, chcemy się wzmacniać, niech rząd w sensie prawnym i organizacyjnym nas popiera” – dodał profesor.

W ocenie naukowca z KUL-u banki spółdzielcze są silnie zakorzenione w lokalnych środowiskach. Jednak – jego zdaniem - za mało współpracują z różnymi lokalnymi instytucjami, np. samorządem lub Kościołem. „Banki spółdzielcze powinny wykorzystywać te lokalne relacje i wspólnie z parafiami organizować przedsięwzięcia, które by promowały np. oszczędzanie czy bezpieczeństwo finansowe ludzi starszych” – ocenił prof. Żukowski.

Konferencję pt. „Banki spółdzielcze wobec wyzwań współczesnego rynku” zorganizowały: Katedra polityki ekonomicznej i bankowości Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego w Radomiu, Katedra bankowości i finansów KUL oraz Południowo- Mazowiecki Bank Spółdzielczy. Jak podkreślał prezes banku Krzysztof Sadurski, ideą konferencji, w której wzięli udział bankowcy i naukowcy, m.in. z uczelni w Lublinie, Gdańsku, Katowicach i Kielcach, była wymiana doświadczeń i wyników badań naukowych z zakresu bankowości spółdzielczej.

Bankowość spółdzielcza zrzesza w Polsce 560 banków, działających w ponad 5 tys. placówek. W sumie zatrudnionych jest w tym sektorze ok. 32 tys. osób. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Banków Spółdzielczych (EACB) w 2014 r. europejskie banki spółdzielcze posiadały 7,5 bln euro aktywów, 205 mln klientów, 67 tys. punktów sprzedaży, 4,2 tys. lokalnych banków i 81 mln członków. W Polsce w tym roku funkcjonowało ponad 560 banków, zrzeszających ok. 1 mln członków, posiadających ponad 4,8 tys. placówek i 31,8 mld euro aktywów. Polskie banki i miały 10 proc. udziału w rynku depozytów i 7,9 proc. w rynku kredytów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy