Bankructwa na świecie wpłyną na Polskę

opublikowano: 27-08-2019, 22:00

Globalny wzrost upadłości w tym roku sięgnie 2,8 proc. Sytuacja na światowych rynkach odbije się na naszym rynku.

Po raz pierwszy od czasu globalnego kryzysu finansowego, który wybuchł w 2008 r., wzrośnie niewypłacalność przedsiębiorstw na rynkach rozwiniętych. Nie pozostanie to bez wpływu na polskie firmy — wynika z analizy firmy Atradius, która zajmuje się ubezpieczaniem należności.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

Analitycy ubezpieczyciela prognozują, że w tym roku liczba firm z Europy Zachodniej, które zbankrutują, wzrośnie o 2,7 proc. To najwięcej od 2013 r. Głównymi powodami są: spowolnienie wzrostu gospodarczego, eskalacja wojny handlowej między USA i Chinami, rosnąca niepewność wokół Brexitu, a także sytuacja na włoskiej scenie politycznej. Najwięcej przedsiębiorstw upadnie w Wielkiej Brytanii. Według przewidywań analityków wzrost bankructw na Wyspach wyniesie 10 proc.

W przyszłym roku będzie lepiej — niewypłacalność przedsiębiorstw wzrośnie jedynie o 5 proc. W całej strefie euro upadłości może być więcej o 1,2 proc. — w efekcie niewielkiego wzrostu PKB, spowolnienia gospodarczego, zmniejszenia produkcjiprzemysłowej oraz słabego popytu zewnętrznego. W Niemczech ryzyko bankructw może wzrosnąć o 1 proc., natomiast we Francji o 3 proc. Lepsza sytuacja jest na południu Europy: ożywienie gospodarcze w Hiszpanii i Portugalii będzie skutkowało spadkiem bankructw firm w bieżącym roku odpowiednio o 5 i 6 proc.

Więcej firm upadnie w Ameryce Północnej. W USA liczba bankrutów zwiększy się o 3 proc., a w Kanadzie o 5 proc. Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradiusa w Polsce, zauważa, że mimo prognozowanego wzrostu krajowego PKB w tym roku na poziomie 4,4 proc., który wypada znacznie lepiej w porównaniu z resztą Europy, globalna sytuacja odbije się na polskiej gospodarce.

— Napięcia w światowej wymianie handlowej, kryzys na linii Chiny — USA oraz niepewności związane z brexitem zwiększają ryzyko upadłości firm w Polsce. Dodatkowym zagrożeniem dla przedsiębiorstw działających w naszym kraju jest sytuacja na rynku pracy i brak wykwalifikowanej kadry roboczej, zwłaszcza w produkcji przemysłowej i budowlance. Sytuacji na pewno nie poprawi otwarcie niemieckiego rynku na pracowników z Ukrainy, którzy deklarują chęć podjęcia pracy u naszych zachodnich sąsiadów — komentuje Paweł Szczepankowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu