Bardzo tania spółka z wielkimi długami

Maciej Zbiejcik
28-05-2003, 00:00

Wólczanka jest jednym z liderów maja na GPW. Tylko w tym miesiącu jej notowania wzrosły o blisko 70 proc. Największy wzrost kursu i obrotów akcjami odzieżowej spółki miał miejsce w ostatnich dwóch tygodniach. Kurs spółki wzrósł z 4,2 zł do 6,6 zł wczoraj. W tym czasie doszło do sprzeda- ży kilku znaczą- cych pakietów akcji spółki.

Z ostatniego komunikatu Wólczanki (23 maja) wynika, że kilka dni temu swoich akcji pozbył się Piotr Michałowski, który posiadał 10-proc. pakiet. Wygląda na to, że stało się to na sesji 16 maja, kiedy obroty akcjami spółki wyniosły 1,4 mln zł. Kolejne znaczące transakcje miały miejsce 23, 26 maja i na wczorajszej sesji. Obroty wyniosły wówczas odpowiednio 535 tys. zł, 319 tys. zł i 402 tys. zł.

Na razie nie wiadomo, kto skupuje akcje Wólczanki. Na rynku spekuluje się, że może to być inwestor finansowy lub któryś z jej dotychczasowych akcjonariuszy, by na zbliżającym się WZA osiągnąć kontrolę nad spółką. Głównym udziałowcem spółki jest rodzina Gasinowiczów. Kontrolują oni 35 proc. głosów na WZA, ktore odbędzie się 27 czerwca.

Według rynkowej wyceny, spółka warta jest obecnie nieco ponad 11 mln zł. To nie jest dużo, jak na jedną z najbardziej renomowanych firm odzieżowych w Polsce. Kontrolę nad nią można przejąć już za kilka milionów złotych. Po wynikach za I kwartał widać, że spółka wychodzi na prostą.

Wólczanka odzyskała rentowność i zanotowała 7-proc. wzrost przychodów w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Rentowność na działalności operacyjnej przedsiębiorstwa przekroczyła 8,6 proc., a rentowność netto wahała się na poziomie 6 proc. W ubiegłym roku było znacznie gorzej. Firma straciła 33 mln zł, a przychody spadły o blisko 9 proc.

Jednak to nie wszystko. Ktoś, kto zechce przejąć kontrolę nad spółką, musi sobie zdawać sprawę, że trzeba będzie zrobić porządek z jej zadłużeniem. Bardzo wysokie jest zadłużenie krótkoterminowe spółki, które na koniec marca tego roku przekroczyło 40 mln zł. Rok temu jej poziom zobowią- zań krótkoterminowych nieznacznie przekraczał 20 mln zł.

Główny problem Wólczanki to chybione inwestycje realizowane w ubiegłych latach za pośrednictwem WLC Inwest, jej spółki zależnej. WLC inwestowała m.in. w papiery Szeptela i Apeximu, które okazały się niewypałem. Szeptel z trudem obecnie wychodzi na prostą, a Apexim opuścił już nawet grono spółek notowanych na GPW. Problemy jednak pozostały. Wólczanka była poręczycielem weksli WLC. Na początku marca o zwrot swoich wierzytelności upumniał się w Wólczance Bank Gospodarki Żywnościowej.

Bank domaga się prawie 20,6 mln zł z tytułu niewykupio- nych weksli oraz odsetek karnych. Obecnie Wólczanka ne- gocjuje z BGŻ sposób spłaty zadłużenia. W kwietniu emitent dogadał się w sprawie spłaty zobowiązań wobec Banku Handlowego.

Mimo coraz lepszych wyników spółki trzeba podkreślić, że inwestycja w papiery Wólczanki to bardzo duże ryzyko. Ktoś, kto zagra pod inwestora, może się poważnie rozczarować, jeśli po zmianach w akcjonariacie okaże się, że spółka nadal nie ma pomysłu, jak poradzić sobie z długiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bardzo tania spółka z wielkimi długami