Bariera 4,50 zł za euro powinna wytrzymać

Kamil Zatoński
15-05-2009, 00:00

Złoty znów w opałach. W tydzień kurs euro wzrósł o 3,5 proc., z 4,34 do blisko 4,50 zł. To najwięcej od końca kwietnia.

Poprawa nastrojów na Wall Street pomogła złotemu. Indeks WIG20 zdołał obronić 1800 pkt. Rynek jest słaby, ale obrońcy nie spasowali.

Złoty znów w opałach. W tydzień kurs euro wzrósł o 3,5 proc., z 4,34 do blisko 4,50 zł. To najwięcej od końca kwietnia.

W ostatnich dniach coraz bardziej widać słabość na polskim rynku. Indeksy giełdowe powoli osuwają się w dół po nieudanej próbie ataku WIG20 na 1900 pkt i utrzymania 30 tys. pkt przez WIG. Słabnie też złoty. Euro w tydzień zdrożało o 3,5 proc. W takim samym tempie rosły także notowania dolara i franka szwajcarskiego, którego kurs znów zbliżył się do 3 zł.

— Odreagowujemy wcześniejsze wzrosty, która nastąpiły po informacjach o otrzymaniu elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wpływ tych wieści na złotego nie był niestety tak silny i trwały, jak np. w przypadku meksykańskiego peso — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Region w odwrocie

Peso też jednak straciło w ostatnich dniach do dolara, ale nie tak dużo jak złoty (1 proc. w tydzień). Niewielkie straty do euro poniosła też czeska korona. O prawie 5 proc. wzrósł za to kurs EUR/HUF. Forintowi zaszkodziła opinia agencji Fitch, która po raz kolejny podkreśliła skalę ryzyka, jaka wiążę się z ogromnym deficytem Węgier na rachunku bieżącym. Dziś opublikowane zostaną dane o dynamice PKB w Czechach i na Węgrzech w pierwszym kwartale. Prognozy analityków mówią o spadku PKB Czech o 2,5 proc., a Węgier o 5,9 proc. Na dane z Polski trzeba poczekać jeszcze dwa tygodnie. Według oczekiwań rządu, dynamika będzie dodatnia.

Ameryka straszy

Na razie to jednak dane z amerykańskiej gospodarki chwieją nastrojami inwestorów. Po serii dobrych wieści wahadło wychyliło się w drugą stronę. Najpierw podano gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej w USA (niespodziewanie spadła w kwietniu o 0,4 proc., w dół zrewidowano również dane z marca). Wczoraj wyższa od prognoz okazała się także liczba nowych bezrobotnych.

— Większość inwestorów przesadziła z optymizmem. Uwierzyli w rychłe wyjście gospodarek z recesji. Dane o sprzedaży detalicznej podziałały jak zimny prysznic. Spadkom poddały się giełdy, a umocnienie dolara do euro potwierdziło wzrost awersji do ryzyka — mówi Grzegorz Maliszewski.

— Z technicznego punktu widzenia dodatkowo na osłabienie złotego wpłynęło przebicie ważnej granicy 4,42 zł za euro. Złoty szybko się nie wzmocni. Możliwe nawet, że za euro zapłacimy 4,50-4,55 zł. Nawet pozytywne krajowe dane nie będą miały na kurs dużego wpływu — dodaje Marcin Grotek, ekonomista Raiffeisen Banku.

Kurs euro dobił wczoraj rano do 4,5 zł, ale bariery nie pokonał.

Czas na odsiecz

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, na rynek popłynęły zlecenia inwestorów, którym zależało na dotknięciu bariery 4,5.

— Złoty się od niej odbił. Wydaje się, że ta bariera będzie w najbliższych dniach stanowiła skuteczny opór przed dalszymi spadkami — mówi ekonomista Banku Millennium.

— Nieco powyżej 4,50 zł znajduje się linia trzymiesięcznego trendu spadkowego pary EUR/PLN. Jej pokonanie mogłoby dać impuls do silnego wzrostu wartości euro . Próby obrony złotego będą. Ich powodzenie będzie dowodem, że spadkowy trend EUR/USD jest silny — uważa Tomasz Regulski, analityk DM TMS Brokers.

Po południu złoty złapał oddech dzięki pozytywnemu otwarciu sesji na Wall Street. Kurs euro po 16. obniżył się do 4,47 zł, a dolara do 3,29 zł. Obrońcy naszej waluty wygrali bitwę. Wojna trwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Bariera 4,50 zł za euro powinna wytrzymać