Barometr poszedł w górę

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 28-02-2008, 00:00

Choć sytuacja na rynku samochodów ciężarowych powoli się uspokaja, trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby taki pojazd kupić.

Na auto wciąż się czeka ponad trzy miesiące

Choć sytuacja na rynku samochodów ciężarowych powoli się uspokaja, trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby taki pojazd kupić.

Pół roku temu i media, i przedsiębiorcy martwili się czasem oczekiwania na dostawę nowej ciężarówki. Powstawały listy kolejkowe, od zamówienia do odebrania towaru mógł minąć nawet rok. Jak jest dzisiaj? Różnie. Rynek trochę się uspokoił, ale żeby kupić samochód od ręki, trzeba mieć albo dużo szczęścia, albo małe wymagania.

— Na odbiór samochodu ciężarowego czeka się, od chwili złożenia zamówienia, około pół roku. Wydaje mi się, że to niezbyt długo, biorąc pod uwagę trzymiesięczną produkcję pojazdu — mówi diler chcący zachować anonimowość.

Tyle że te pół roku nie jest niestety normą. Marek Robert, prezes firmy transportowej Gobi — Gazeli Biznesu z województwa lubuskiego — twierdzi, że musi czekać mniej więcej dwanaście miesięcy. Z kolei Andrzej Szymański z Dartomu — Gazeli Biznesu z województwa mazowieckiego — niedawno odebrał telefon od sprzedawcy, proponującego mu natychmiastowe kupno ciężarówki. Można odetchnąć czy raczej uzbroić się w cierpliwość?

Czuły barometr

Do września 2007 roku sprzedano niemal 15 tys. sztuk ciężarówek. O 60,9 proc. więcej niż rok wcześniej. DAF zanotował wzrost sprzedaży o 97,6 proc., Scania o 121 proc. — informował Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. Również inni producenci mogli się pochwalić wynikami więcej niż przyzwoitymi. Co z tego, skoro podaż nie sprostała popytowi?

— Rok 2007 był rekordowy. Sprzedaż pojazdów ciężarowych w Polsce, w najważniejszym dla nas segmencie powyżej 16 ton, wzrosła prawie o 70 proc. To wydłużyło oczekiwanie na pojazdy z 4-5 tygodni do prawie roku. W 2008 roku spodziewamy się kolejnego dużego przyrostu rynku z tendencją do stabilizacji w roku 2009 — przyznaje Renata Stefańska z Volvo Polska.

Kolejna przyczyna to naturalny cykl odnawiania floty — samochody ciężarowe są użytkowane przez mniej więcej 5 lat.

— Następny powód to dobra koniunktura, sprawiająca, że używany pojazd jest względnie drogi. Wielu przedsiębiorców wykorzystuje więc sytuację i ku- puje nowe ciężarówki — dodaje Zbigniew Kołodziejek z DAF.

Dobra koniuktura oznacza rosnące zapotrzebowanie na usługi transportowe.

— Transport pozostaje najczulszym barometrem stanu gospodarki — uważa Marcin Majak z Renault Trucks Polska.

Póki wzrost gospodarczy pozostanie wysoki, będzie popyt na samochody ciężarowe.

Winne Schengen

Z kupnem samochodów ciężarowych — nie tylko nowych, ale także używanych — mieli problem również Francuzi i Niemcy.

— W 2007 roku żaden europejski producent nie był w stanie zaspokoić zapotrzebowania swoich klientów — przekonuje Jacek Łoziński ze Scania Polska.

Powód to rozszerzenie Unii Europejskiej i perspektywa wejścia nowych państw do strefy Schengen, co uczyniło transport samochodowy bardziej atrakcyjnym i opłacalnym.

— Towar wozi się teraz szybciej i sprawniej. W końcu przewoźnicy więcej jeżdżą, niż stoją na granicy. Przed wejściem do strefy było odwrotnie — przypomina Jacek Łoziński.

To jeszcze bardziej zwiększyło popyt, a wszystko razem sprawiło, że producenci zostali zaskoczeni liczbą zamówień. Przy takiej produkcji 10 proc. rezerw towarowych to już bardzo dużo, nic dziwnego, że system się zatkał. W przyszłości ma być lepiej, bo fabryki zwiększyły swe moce wytwórcze.

Będzie spokojniej

Producenci i dystrybutorzy samochodów ciężarowych przekonują, że najbardziej nerwowy okres mamy już za sobą. System wraca do normy, choć nie do końca. Przewoźnicy narzekają na małe firmy, które złożyły dużo zamówień — ponad własne możliwości — i blokują kolejkę.

— Samochody na 2008 rok teoretycznie już sprzedano. W praktyce zapał kupujących trochę opadł i można trafić na okazję — np. w okienko powstałe po nagłym wycofaniu się klienta — zachęca Marcin Majak.

Stąd różny czas oczekiwania. Kto ma szczęście, trafia w okienko. Reszta klientów musi cierpliwie czekać. Podobną sytuację mają inni producenci.

— W niektórych przypadkach możemy natychmiast dostarczyć pojazd, ale jeśli chodzi o bardziej specjalistyczne konfiguracje samochodów, trzeba czekać — przyznaje Paweł Paluch, dyrektor marketingu w Scania Polska.

Wszystko wskazuje, że w 2008 roku klient dostanie ciężarówkę po trzech miesiącach do pół roku od jej zamówienia. No, chyba że wzrost gospodarczy znowu skoczy, barometr pójdzie w górę, a kolejki się wydłużą.

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Barometr poszedł w górę