Będzie burza o taryfy na prąd

Agnieszka Berger
02-07-2007, 00:00

Co wolno odbiorcom i sprzedawcom energii po 1 lipca? Rynek nie doczekał się stanowiska regulatora. No i mamy czeski film.

Liberalizacja rynku energii bez stanowiska regulatora

Co wolno odbiorcom i sprzedawcom energii po 1 lipca? Rynek nie doczekał się stanowiska regulatora. No i mamy czeski film.

Po 1 lipca, dacie formalnego pełnego uwolnienia rynku energii elektrycznej w Polsce, taryfy jej dotychczasowych monopolistycznych dostawców nadal obowiązują. Tak większość zainteresowanych interpretowała dotychczasowe wypowiedzi szefa Urzędu Regulacji Energetyki (URE), z których żadna nie przybrała formy oficjalnego komunikatu. Okazuje się, że URE inaczej widzi sytuację prawną tradycyjnych sprzedawców energii i ich klientów. Takiej interpretacji chyba nikt się nie spodziewał.

Nie ma wątpliwości, że zatwierdzone w grudniu 2006 r. roczne cenniki nadal obowiązują w relacjach z gospodarstwami domowymi, które od 1 lipca zyskały swobodę wyboru dostawcy energii.

— Ceny taryfowe muszą być stosowane wobec tych klientów, dla których z mocy prawa dotychczasowi dostawcy stali się sprzedawcami z urzędu. Dotyczy to odbiorców domowych nie korzystających z zasady TPA, czyli nie zmieniających dostawcy — mówi Wiesław Wójcik, wiceprezes URE.

Tak będzie do czasu, kiedy URE nie wyłoni w przetargu nowych sprzedawców z urzędu, którzy przejmą obowiązki dotychczasowych.

Równi i równiejsi

Sprawa komplikuje się w przypadku innych niż gospodarstwa domowe odbiorców energii. Do soboty firmy, jeśli korzystały z usług tradycyjnego dostawcy, miały prawo do ceny energii przewidzianej w taryfie. Zdaniem URE, od 1 lipca ich sytuacja zależy od tego, jaki dostawca je obsługuje.

— W 2001 r. URE zwolnił spółki obrotu z obowiązku przedkładania taryf do zatwierdzenia. To znaczy, że od 1 lipca cenniki firm obrotu — również tych, w które zamienili się tradycyjni dostawcy energii — nie obowiązują — twierdzi Wiesław Wójcik.

Co to oznacza w praktyce?

— Komercyjni klienci Stoenu, Vattenfalla, Enei i siedmiu spółek z Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) muszą liczyć się z tym, że dotychczasowy dostawca wypowie im umowę i zaproponuje wyższą cenę — mówi wiceprezes URE.

W lepszej sytuacji są przedsiębiorstwa korzystające z usług Energi, Enionu, EnergiiPro i Zakładu Energetycznego Łódź Teren. Jeszcze przez pół roku podwyżki im nie grożą.

Ryzykowne podwyżki

Rynek jest zdezorientowany.

— Po raz pierwszy spotykam się z taką interpretacją. Pomieszanie z poplątaniem. Brałem pod uwagę dwie opcje: taryfy pozostają albo znikają. Nie spodziewałem się podziału spółek obrotu na lepsze i gorsze. Myślę, że takie stanowisko URE wywoła ostrą burzę — komentuje Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią .

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Będzie burza o taryfy na prąd