Będzie coraz łatwiej o wyższe wynagrodzenie

Bartosz Krzyżaniak
25-06-2010, 00:00

Bezrobocie spadło

Ożywienie najszybciej dociera do portfeli zatrudnionych u eksporterów. Budżetówka i świat finansów czekają

Bezrobocie spadło

poniżej 12 proc. Powoli

budzi się uśpiona

kryzysem presja płacowa.

Maj dał nieco odetchnąć rynkowi pracy. W miesiąc bezrobocie stopniało o 0,4 pkt. proc. (65,8 tys. osób), do 11,9 proc. — było niższe, niż przewidywali analitycy i resort pracy.

— Dane wskazują na dalsze rozszerzanie skali działalności firm w cieplejszej części roku. W następnych miesiącach stopa bezrobocia będzie nadal się obniżać — uważa Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Według Radosława Cholewińskiego, głównego ekonomisty Noble Banku, w sierpniu lub wrześniu bezrobocie może stopnieć poniżej 11 proc., by pod koniec roku wzrosnąć sezonowo do 11,9 proc.

— To znaczy, że w porównaniu z 2009 r. bezrobocie się nie zwiększy — mówi Radosław Cholewiński.

Grubszy portfel

Spadające bezrobocie i rosnące zatrudnienie to korzystne sygnały dla portfeli pracujących osób. W maju płace w sektorze przedsiębiorstw wzrosły średnio o 4,8 proc., przy czym widać duże różnice dynamik w zależności od branży: od spadku o blisko 10 proc. w magazynowaniu i działalności wspierającej transport po 19-procentowy wzrost w górnictwie i wydobyciu.

— W dalszej części roku wzrost płac w poszczególnych sekcjach będzie nadal zróżnicowany. Najszybciej będą rosły wynagrodzenia w energetyce, dostarczaniu wody, administrowaniu i działalności wspierającej. Tu spodziewam się 5-procentowej dynamiki. Najsłabsze wzrosty zobaczymy w transporcie, handlu i budownictwie: wzrost wyniesie od 2,5-3 proc. — przewiduje ekonomistka PKO BP.

Prognozy tłumaczy dotychczasowymi tendencjami w wynagrodzeniach, a także perspektywami rozwoju poszczególnych branż i siłą przetargową pracowników i związków zawodowych.

Radosław Cholewiński zwraca uwagę, że ożywienie w płacach zawitało już w przemyśle przetwórczym.

— Od listopada płace rosną tu stabilnie, o 5-6 proc., w przeciwieństwie do całego sektora przedsiębiorstw, w którym dynamika była znacznie bardziej rozchwiana. Tu presja płacowa pojawiła się najwcześniej, bo ożywienie gospodarcze zaczyna się właśnie w przemyśle — tłumaczy ekonomista Noble Banku.

Jego zdaniem, najszybciej powody do zadowolenia z rosnących pensji powinni mieć pracownicy firm specjalizujących się w produkcji eksportowej.

— W branży samochodowej czy w przemyśle meblarskim możemy spodziewać się dalszego wzrostu popytu na pracę, a co za tym idzie — wynagrodzeń. Podobnie w branży elektronicznej czy RTV — mówi Radosław Cholewiński.

Z opóźnieniem

Jego zdaniem, pod koniec 2010 r. lub na początku 2011 r. fala ożywienia, pobudzana rosnącym popytem konsumpcyjnym, dotrze do sektora handlu i usług, co przełoży się na szybszy wzrost pensji w branży.

Według ekonomistów, na większe podwyżki dłużej poczekają pracujący w sektorach przemysłu wytwarzających dobra inwestycyjne — muszą czekać, aż obudzą się uśpione inwestycje.

— Powinno to nastąpić w 2011 r. Natomiast w całej gospodarce (pod względem wzrostu wynagrodzeń) w tyle zostanie budżetówka. Spora presja na cięcia prawdopodobnie spowoduje zamrożenie pensji w sektorze. Na ożywienie w wynagrodzeniach poczekają też przedstawiciele branży finansowej, prawdopodobnie do drugiej połowy 2011 r. — dodaje Radosław Cholewiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Będzie coraz łatwiej o wyższe wynagrodzenie