Będzie więcej misji niż zysku, ale rynku reklam za żadne skarby nie oddamy

Agnieszka Berger, Tomasz Siemieniec
29-03-2007, 00:00

Drżyjcie konkurenci — grzmi p.o. szef TVP. I zapowiada połączenie sił z Polskim Radiem. Poprawa efektywności nie będzie najważniejsza.

Drżyjcie konkurenci — grzmi p.o. szef TVP. I zapowiada połączenie sił z Polskim Radiem. Poprawa efektywności nie będzie najważniejsza.

„Puls Biznesu”: Porównaliśmy efektywność trzech czołowych stacji: Telewizji Polskiej, TVN i Polsatu. TVP wypadła fatalnie. Zostaje daleko, daleko w tyle za prywatnymi rywalami. Zmieni pan wizerunek publicznej telewizji jako nieefektywnego molocha?

Andrzej Urbański p.o. szef TVP: To nie jest najważniejszy cel. Z kilku powodów: pierwszy jest taki, że ustawodawca zadecydował — a sam pisałem tę ustawę — iż telewizja publiczna ma być traktowana inaczej. Część reklamowego tortu zostaje z góry odebrana TVP, bo nie możemy dzielić programu tak jak stacje komercyjne. Po drugie, ustawodawca nałożył na nas obowiązki. Zapewnił też korzyści, ale jeżeli porównamy realne wpływy z abonamentu z kosztami funkcjonowania ośrodków regionalnych, kanałów TV Polonia, TVP Kultura i Historia, od razu widać, że nie są to kwoty, które umożliwiałyby im swobodny rozwój.

Spróbujmy jednak podrążyć wątek efektywności. Czy to w ogóle będzie zaprzątało panu głowę?

Zaprząta mi to głowę od pierwszego dnia. Moim pierwszym odkryciem było to, że dopłacamy krocie do pewnego bardzo znanego serialu, a na paśmie informacyjnym, o którym w ogóle się nie mówi, zarabiamy efektywnie najwięcej. Programy informacyjne, których oglądalność bije inne stacje na głowę, przynoszą największy zysk. Mam zamiar twórczo to kontynuować, dobijając konkurencję.

Jeśli uda się poprawić ściągalność abonamentu, TVP będzie się mniej starała o wpływy z reklam?

Absolutnie nie. Troska o ściągalność abonamentu jest moim ustawowym obowiązkiem. Przy założeniu, że o misji decyduje oglądalność, na programy misyjne muszę wydawać więcej. Te nakłady mogę odzyskać dzięki zwiększonym wpływom z reklamy. Mam pewne ograniczenia, np. w przypadku teatru czy filmu (nie można ich przerywać reklamami, jak w stacjach komercyjnych — red.), ale tam, gdzie to możliwe, postaram się produkować więcej krótszych programów.

Jak odnosi się pan do zarzutów konkurencyjnych stacji o subsydiowanie przez TVP działalności komercyjnej wpływami z abonamentu? Zarzuty te bada Komisja Europejska.

Przyjmę ten argument, jeśli konkurencja udowodni, że w jakimkolwiek porównywalnym zakresie realizuje obowiązki, które ustawodawca nakłada na TVP. Ale jeżeli to tylko lobbing, który godzi w dobre imię tej firmy, spotkamy się kiedyś w sądzie, bo nieuczciwa konkurencja jest karalna przez sądownictwo europejskie. Zamierzam z tego korzystać, a nawet już poczyniłem pewne kroki.

Jakie?

To news na inną okazję. Pozdrawiam.

Niektórzy pana poprzednicy przebąkiwali o częściowej prywatyzacji TVP. Co pan o tym sądzi?

W ogóle nie ma o tym mowy. Dzisiaj w Polsce nie znajdzie się żaden polityk, który podpisze się pod darowaniem prywatnym telewizjom miliarda złotych wpływów reklamowych. Telewizja publiczna jest największą taką korporacją w tej części Europy i zrobię wszystko, by była jeszcze większa. Mówię to z pełną świadomością, mimo że na rynek wchodzą międzynarodowe koncerny medialne i prawdziwa rywalizacja dopiero się zaczyna.

Zamierza pan rozszerzyć działalność TVP o inne media?

Mogę ujawnić, że bardzo intensywnie pracuję z prezesem Krzysztofem Czabańskim (szefem Polskiego Radia — red.), by synergia naszych dwóch wielkich spółek zaistniała naprawdę.

Na czym ma polegać ta współpraca?

Wkrótce to ogłosimy.

Wspólne programy, oferta reklamowa, wzajemna promocja?

Proszę, proszę, niech państwo podsuwają mi pomysły. Moi ludzie notują.

Czego może się po panu spodziewać Bronisław Wild- stein, poprzednik na fotelu prezesa TVP?

Może spodziewać się propozycji, by wrócił w roli, w której niezmiernie go cenię: jednego z najlepszych rozmówców wielkich myślicieli — filozofów i socjologów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Będzie więcej misji niż zysku, ale rynku reklam za żadne skarby nie oddamy