Będziemy jeździć pijanymi roślinami

Marcin Bołtryk
opublikowano: 12-05-2008, 00:00

Energooszczędne i szybkie. Tanie w produkcji i łatwe w obsłudze. Nie będą potrzebowały kierowcy ani ubezpieczenia. Podobne do… kwiatków. Takie będą auta przyszłości.

To nie technika określa rozwój samochodu. To, jaki będzie przyszły automobilizm, zależy przede wszystkim od sytuacji gospodarczej i społecznej.

Produkcja samochodów, jeśli ma być rentowna, wymaga tak dużych nakładów, że każda istotna zmiana pochłania mnóstwo pieniędzy. To zaś prowadzi raczej do ograniczania modernizacji i udoskonaleń, jeśli nie powodują one obniżenia kosztów.

Seryjny samochód najbliższej przyszłości będzie najpewniej w mniejszym stopniu realizacją marzeń jego konstruktorów, a bardziej wyrazem praktycznych potrzeb. Trudno dziś przesądzić, czym będzie napędzane auto przeszłości i jak będzie wyglądało. Ale można pokusić się o „pogdybanie” o kierunkach rozwoju.

Są trzy możliwości.

Pierwsza to uproszczenie posługiwania się samochodem i tym samym poszerzenie grona potencjalnych użytkowników.

Drugi kierunek jest związany z chęcią obniżenia liczby wypadków i kolizji drogowych, przy jednoczesnym zwiększania prędkości osiąganych w ruchu publicznym.

Trzeci kierunek wiąże się z… brakiem miejsca. Chodzi nie tylko o miejsce na ulicach i parkingach, lecz także o miejsce w atmosferze. Rzecz w tym, by auta były bardziej zwrotne, mniejsze i bardziej ekologiczne.

Oczywiście wszystkimi trzema kierunkami rządzi jeden nadrzędny — ekonomia. Podobnie jak dziś, także za sto lat koncerny będą chciały na samochodach zarabiać. Jeśli wyliczenia księgowych nie pokażą, że na czymś można zarobić, to wszystko może się zmienić.

Korki za 100 lat

Rozwiązanie pierwszego problemu (auto łatwe w obsłudze) uzależnione jest od tego, czy wzrost światowej gospodarki będzie stały. Jeśli tak się stanie, to cały świat oplotą sieci autostrad. Wraz z doskonaleniem ruchu na autostradach przebiegałby proces automatyzowania kierowania, co ułatwiłoby przyjęcie przez elektronicznego kierowcę sterowania samochodem na długich odcinkach drogi.

Najbardziej więc potrzebne będą auta zdolne sprostać ciągłej bardzo dużej prędkości jazdy, równomiernemu ruchowi, rzadkiemu zmniejszaniu prędkości.

Te wielkie samochody „szosowe” nie mogłyby jednak wjeżdżać na tereny miast starego typu, gdyż nie odpowiadałaby im mniejsza prędkość poruszania się i brak byłoby dla nich miejsca. Równocześnie nastąpiłby więc rozwój nowego typu samochodu, przeznaczonego wyłącznie do komunikacji miejskiej i podmiejskiej — zwrotnego, zdolnego do dużych przyśpieszeń, łatwego w prowadzeniu i zarazem małego.

Konkluzja prosta — auto przeszłości będzie dopasowane do realizacji bardzo określonych zadań. Słowem, hiperspecjalizacja.

Chiński syndrom

Wymuszonej ewolucji ulegną silniki (a być może coś bardziej nowatorskiego, co należałoby nazwać „układem zasilającym” pojazdu) Ludzkość musi znaleźć remedium na dramatyczne zmiany klimatu i degradację środowiska naturalnego.

— Nie unikniemy wpływu regionalizmów i podziału na wysoko i słabo rozwinięte gospodarki i kraje. Myślę, że istotny będzie wpływ zmiany osi krajów najszybciej rozwijających się z atlantyckiej na azjatycką. Chiny i Indie będą stanowić o rozwoju motoryzacji. Na ile ich modele kulturowe wywrą nacisk na „branżę”, to się dopiero okaże — zastanawia się Sławomir Wontrucki, prezes LeasePlan Fleet Management.

Zdaniem naszego rozmówcy, w ciągu kolejnych 10-50 lat nastąpią poważne zmiany, ale jednocześnie obok siebie zaistnieją rozmaite rozwiązania technologiczne i biznesowe.

— Oznacza to, że ludzie będą jeździli w tym samym czasie różnymi samochodami. Będą te bardzo ekologiczne, z telematyką i systemami GPS, pozwalającymi na zdalne sterowanie ruchem. Gęstwa takich przyszłościowych aut będzie zachowywać się niemal jak inteligentny rój o wysokim poziomie samokontroli i regulacji. Zamiast kierowców będą w nich zasiadać sami pasażerowie. Ale obok nich pomykać będą auta bardzo podobne do dzisiejszych. Przypuszczalnie ich kierowcy będą stanowić mniejszość, która za luksus tej „ekstrawagancji” zapłaci horrendalne podatki — przewiduje Sławomir Wontrucki.

Dodaje, że tradycyjne i proste rozwiązania znajdziemy w dźwigającej się z upadku Afryce, w wielu krajach azjatyckich oraz w Ameryce Południowej. W krajach wysoko rozwiniętych pojawią się w transporcie najnowsze mikroprocesory i sztuczna inteligencja.

— Jeżeli mogę popuścić wodze fantazji, będziemy rozmawiać z autami i zniknie potrzeba jakiejkolwiek samodzielnej komunikacji z zewnętrznymi źródłami informacji, takimi jak programy Assistance czy pomocy drogowej, centra obsługi i doradztwa etc. Znikną ubezpieczenia komunikacyjne. W miastach nie będzie miejsca dla dzisiejszego ruchu ulicznego i drogowego. Wszystkim będą kierowały i wszystko nadzorowały potężne komputery spięte z systemami satelitów. Firmy CFM przekształcą się w wielkie konglomeraty integrujące systemy komunikacji i zarządzania z wyborem właściwych rozwiązań — snuje wizje Sławomir Wontrucki.

Mały alkoholik?

Czym będą napędzane auta przyszłości? Obecnie branża motoryzacyjna pracuje intensywnie nad znalezieniem alternatywy. Wprowadzane już nowe rozwiązania nie są jeszcze idealne, ale bez wątpienia stanowią ważny krok na drodze do znalezienia rozsądnego substytutu paliw kopalnych.

Z powodzeniem jako paliwo wykorzystywany są już wodór i prąd (ten ostatni skutecznie jedynie w systemach hybrydowych). Koncerny systematycznie wprowadzają proekologiczne rozwiązania, ograniczają emisję zanieczyszczeń.

— Wprowadzane przez Volvo silniki FlexiFuel zasilane są bioetanolem E85, zawierającym 85 proc. etanolu i 15 proc. benzyny. A etanol powoduje o 80 proc. mniejszą emisję dwutlenku węgla niż benzyna! Od 2008 roku nasza oferta biopaliwowa to aż 5 modeli — chwali się Marcin Klimczewski z Volvo Auto Polska.

Trzeba myśleć o wykorzystaniu napędu elektrycznego, zwłaszcza że elektrownie atomowe dają nadzieję na uzyskanie taniej energii elektrycznej.

Jedna z teorii mówi, że auta będą malały. Szczerze mówiąc, obecne trendy tego nie potwierdzają.

— Nowe modele są coraz większe. Według analityków, zwiększa się wysokość, długość, szerokość oraz waga pojazdów. Specjaliści prognozują, że w najbliższych latach auta będą jeszcze cięższe, i nie przestaną rosnąć. Wpływ na to mają m.in. wprowadzane regulacje dotyczące większego bezpieczeństwa dla pieszych, a także nowe rozwiązania technologiczne — mówi Marcin Klimczewski.

Z drugiej strony, w odpowiedzi na wymagania związane z ochroną środowiska i zmniejszanie kosztów eksploatacji nowy trend zarysowuje się w segmencie aut terenowych i SUV.

— Mając na względzie redukcję emisji CO2, producenci wprowadzają zmiany w ofertach. Wiele modeli SUV kolejnej generacji ma mniejsze wymiary niż ich poprzednicy — zauważa Marcin Klimczewski.

Na koniec jeszcze jedna uwaga stylisty, Luca Donckerwolke’a, twórcy projektów Lamborghini Murcielago i Lamborghini Gallardo, od września 2005 r. głównego projektanta hiszpańskiego Seata.

— Współistnienie motoryzacji i ekologii wywrze wpływ nie tylko na źródła napędu aut, lecz także na ich wygląd. Auta przyszłości będą trochę jak rośliny. Granica między człowiekiem a maszyną będzie się zacierać. Niewykluczone, że technologie przyszłości połączą biologię z mechaniką. Design pójdzie w ślad za takimi rozwiązaniami. Zatem auta z wyglądu mogą przypominać rośliny — mówi Luc Donckerwolke.

Alternatywa?

Mercedes pracuje nad zupełnie nowym silnikiem, a mianowicie… benzynowym dieslem. Rozwiązanie to łączy najlepsze cechy jednostek benzynowych i wysokoprężnych, a więc dużą moc i elastyczność z niskim zużyciem paliwa. Wynalazek nazwany DiesOtto (od nazwisk twórców silnika wysokoprężnego Rudolfa Diesla i czterosuwowego silnika benzynowego — Nikolausa Otto) będzie zasilany benzyną. Jej wtrysk będzie odbywał się bezpośrednio do komory spalania — to rozwiązanie stosowane powszechnie we współczesnych silnikach Diesla oraz coraz częściej w benzynowych. Co jednak najważniejsze — DiesOtto będzie silnikiem wysokoprężnym! Owszem, pod pełnym obciążeniem oraz przy uruchomieniu silnika za zapłon mieszanki będzie odpowiedzialna dobrze znana świeca zapłonowa, jednak już w zakresie niskich i średnich prędkości obrotowych zapłon będzie samoczynny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu