Beenhakker przed sejmową Komisją Kultury Fizycznej i Sportu

(Paweł Kubisiak)
21-09-2006, 19:11

Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker zdawał w czwartek przed sejmową Komisją Kultury Fizycznej i Sportu sprawozdanie .

Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker zdawał w czwartek przed sejmową Komisją Kultury Fizycznej i Sportu sprawozdanie z przygotowań do mistrzostw Europy w 2008 roku. Holender podkreślił, że po raz pierwszy był w parlamencie w takiej roli.

Eliminacje mistrzostw Europy już się rozpoczęły, a po dwóch pierwszych meczach Polska ma zaledwie jeden punkt. Taka sytuacja powoduje, że nastroje nie są najlepsze nie tylko wśród posłów z sejmowej komisji kultury fizyczne i sportu, ale także w całym polskim społeczeństwie. Trener przekonywał parlamentarzystów, iż awans do Euro-2008 jest jeszcze jak najbardziej możliwy.

"Aktualnie sytuacja reprezentacji jest trudna - mówił selekcjoner - W czasie dziesięciodniowego zgrupowania przed meczami z Finlandią i Serbią w drużynie narodowej było sporo frustracji, wynikającej z niepowodzenia w mistrzostwach świata. Takie kłopoty są również w innych krajach, których reprezentacje słabo zaprezentowały się w Niemczech. Największy obecnie problem to konsolidacja zespołu i spowodowanie, aby piłkarze poczuli więcej pewności siebie. Myślę, że zrobiliśmy pierwszy krok w tym kierunku grając z Serbią. Poza tym wokół polskiej piłki nie ma zbyt dobrej atmosfery, a to też trochę przekłada się na drużynę narodową".

Po wyjaśnieniu posłom spraw przeszłych selekcjoner przeszedł do najbliższej przyszłości. "Niedługo będziemy mieli drugie dziesięciodniowe zgrupowanie. Zdajemy sobie sprawę, że musimy uzyskać dobre wyniki w meczach z Kazachstanem i Portugalią, aby liczyć się jeszcze w tych eliminacjach. Mam nadzieję, że te dwa spotkania pokażą, iż obraliśmy dobry kierunek. W sporcie trudno jest coś zagwarantować, ale jesteśmy przekonani, iż po dwóch najbliższych meczach wszyscy będą zadowoleni" - referował Holender.

Posłów interesowały jednak konkrety na temat drużyny narodowej. Najpierw padło pytanie, ile punktów muszą zdobyć polscy piłkarze w eliminacjach, aby uznać, że misja Beenhakkera została wypełniona oraz co musi się stać, żeby trener podał się do dymisji. Przy okazji przypomniano, iż Beenhakker ma najwyższy w historii polskiej piłki kontrakt pod względem finansowym.

"Gdybym szukał wielkich pieniędzy, nie przyjechałbym do Polski - odpowiadał Beenhakker - Mają ambicją nie są pieniądze. Lubię nowe wyzwania, a takim właśnie jest doprowadzenie Polski do mistrzostw Europy. Wierzę w polskich piłkarzy i mam nadzieję, że przed zakończeniem tego roku drużyna narodowa zdobędzie 10 punktów".

W miarę upływu czasu rozmowa schodziła na coraz szersze tory. Pojawił się problem szkolenia młodych piłkarzy oraz poziom Polaków grających zarówno w klubach krajowych, jak i zagranicą.

"W polskiej lidze jest za dużo zawodników spoza Polski - podkreślił Beenhakker - co tydzień oglądam jakiś mecz ligowy i gdy widzę, że w pierwszym składzie - przykładowo w Legii Warszawa - gra ośmiu obcokrajowców, to nie wiem, na kogo zwracać uwagę pod kątem reprezentacji. Poza tym w Polsce zbyt niski jest poziom kształcenia piłkarskiej młodzieży. Czasami zawodnikowi mającemu ponad 20 lat muszę tłumaczyć rzeczy, które na świecie umieją 12- latkowie".

Posłowie pytali także o nowe nazwiska w kadrze. Beenhakker na ten temat mówił jednak wymijająco. "Przed meczami z Finlandią i Serbią było ośmiu zawodników, którzy nie grali w mistrzostwach świata. Siedmiu z nich zagrało w tych dwóch spotkaniach. Robimy krok po kroku, chcemy wprowadzać powoli nowych piłkarzy do zespołu narodowego, ale trzeba zdawać sobie sprawę, iż różnica między grą w klubach, a występami w reprezentacji jest ogromna. Tu znowu pojawia się problem wyszkolenia młodych piłkarzy".

Nieco więcej konkretów podał asystent Beenhakkera Dariusz Dziekanowski, który także narzekał na poziom szkolenia młodzieży. "Co tydzień jeździmy na różne mecze i szukamy nowych zawodników, ale nie jest to łatwe - tłumaczył Dziekanowski. - Trzeba sobie szczerze powiedzieć, iż poziom naszych piłkarzy grających zarówno w klubach polskich, jak i zagranicznych, jest słaby. Dlatego nie należy spodziewać się wielkich zmian przed meczem z Kazachstanem".

Dziekanowski przyznał, iż ostatnio obserwowano kilku obiecujących piłkarzy z zagranicy. "Oglądaliśmy w Portugalii grę Przemysława Kaźmierczaka i Rafała Grzelaka. W Energie Cottbus trener Beenhakker obserwował Mariusza Kukiełkę i Tomasza Bandrowskiego. Bogusław Kaczmarek widział występ Krzysztofa Łągiewki z Krylii Sowietow Samara. Wyłoniona została szeroka kadra na dwa najbliższe mecze, a 29 września podane zostaną powołania na mecze z Kazachstanem i Portugalią" - wyjawił Dziekanowski.

Leo Beenhakker przyznał, iż po raz pierwszy w życiu robił w parlamencie sprawozdanie z pracy z reprezentacją. "Byłem zaproszony przez parlament holenderski, który kiedyś udzielał mi wsparcia przed mistrzostwami świata. Byłem także w parlamencie Trynidadu i Tobago, który dziękował mi za prowadzenie drużyny narodowej tego kraju w ostatnich mistrzostwach. Ale jeszcze nigdy nie zdawałem sprawozdania ze swojej pracy" - przyznał na zakończenie posiedzenie holenderski szkoleniowiec. (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Beenhakker przed sejmową Komisją Kultury Fizycznej i Sportu